Wczoraj zastanawialiśmy się nad tym stojąc w deszczu na przystanku z Piotrkiem Sewerynem i Piotrkiem Tomczewskim. Co do iPoda opcje są dwie – albo to maksymalnie okrojony iOS, albo stary, dobry iPod OS przerobiony “wizualnie” na iOS. Za tym pierwszym przemawia tak naprawdę jedna, ale bardzo istotna rzecz – wygląd. No cóż, on po prostu wygląda jak iOS ;) Poprawność drugiej wersji sugeruje zaś to, że iOS na tak małym urządzeniu byłby po prostu za ciężki i mam wrażenie, że więcej by z niego wycięto, niż zostawiono. No i jest szansa, że zrobienie nowej “skórki” dla iPod OS było mniej czasochłonne niż okrojenie iOS i… również zrobienie dla niego nowej skórki.
Jest to o tyle istotne, że ewentualny iOS = jailbreak ;) Ja bym jednak stawiał na to drugie rozwiązanie.
Jeżeli chodzi o Apple TV to sprawa jest prosta. Nie ma mowy o iOS, za to podobnie jak w przypadku App Store i iTunes na iOS, jest to po prostu… przeglądarka internetowa. Nie wiem czy wiecie, ale wszystkie wymienione wyżej elementy są po prostu pobierane z Sieci, dzięki czemu np. wprowadzono Ping na iPhone bez żadnej aktualizacji softu. Stąd zresztą biorą się też problemy z cache App Store – działa to identycznie jak cache w Safari, które też czasem odświeża stronę po ponownym włączeniu aplikacji. Patrząc na intefejs Apple TV nietrudno zgadnąć, że wygląd sklepu jest po prostu pobierany z Sieci, podobnie jak w desktopowym iTunes.
Jest to o tyle istotne, że takie a nie inne podejście Apple do “sklepowych” aplikacji nastręcza wielu problemów użytkownikom (chociażby szybkość działania), a wygląda na to, że firmie nie spieszy się, żeby je zmienić.

Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Pracuję w dziale marketingu Interia.pl. W swoim czasie zajmowałem się m.in. takimi projektami jak 990px.pl czy zAfganistanu.pl, przygotowywałem kampanie reklamowe, robiłem grafikę, pisałem teksty do spotów radiowych, zajmowałem się social marketingiem i jeszcze paroma innymi rzeczami.