Ruszył dziś zapowiadany od dłuższego czasu projekt internetowy firmowany nazwiskiem Tomka Lisa. Piszę “Tomka” bo zawsze chciałem mieć na imię Tomek, bo to się fajnie zdrabnia. Można być poważnym “Tomaszem”, przyjaznym “Tomkiem”, albo cool “Tomem”. A ja? Ja mogę być Pawłem.
W każdym razie wizualnie to wszystko bardziej przypomina The Verge niż Huffington Post, ale jakoś super to nie jest. Proste to i dość czytelne, ale nie jest to strona na którą się patrzy i mówi: “wow, grafik się postarał”.
Z tym The Verge to w ogóle dłuższa historia, bo wczoraj pojawił się nowy Antyweb i jest klasycznym przykładem podejścia “nie wiemy czego chcemy, więc damy wszystkiego po trochę”. Kawałek z Engadget (o tutaj), kawałek z Verge (o tu), trochę ciągle z Techcruncha.
Nie mówię, że inspirowanie się w ten sposób jest złe. Problem pojawia się w momencie, w którym z każdej inspiracji bierzemy po trochę i w efekcie powstaje stylistyczny burdel, jakim jest nowy Antyweb. Tu monochromatyczne kąty proste, tam gradientowane kuleczki, tu czarno-czerwono, tam zielono…
Ale wracając do NaTematu (co to w ogóle za nazwa?) – na pewno bardzo dobrze się to czyta. Pod względem designowym. Projektanci zdecydowali się na szeroką szpaltę z tekstem, bez klasycznego, dwukolumnowego layoutu (ryzykowne). Do tego jasne tło i duże fonty – efekt jest taki, że czytając teksty mam wrażenie, jakbym miał włączone Readability. Bardzo fajne.
Plusem na pewno jest masa mocnych nazwisk – od samych Lisa i Machały, poprzez Nergala i Wojewódzkiego, po Kwaśniewskiego i Palikota. Lista jest naprawdę imponująca. Teraz jednak przed redakcją trudniejsze zadanie: namówienie całej tej bandy do systematycznego pisania.
Największe kontrowersje budził od początku poziom dyskusji, który w przypadku wszelkiej maści okołopolitycznych tworów był zawsze żenujący. Lis obiecywał, że to się zmieni. Była mowa np. o logowaniu się do komentarzy. Co zostało? Zostały komentarze Facebookowe. Z mojego doświadczenia przy różnych projektach wynika, ze owszem – poprawiają one jakość dyskusji diametralnie, ale jeśli to jest ta “rewolucja”, którą Tomek zapowiadał, to jestem nieco zawiedziony. Tak czy siak projekt zapowiada się całkiem smacznie i czekam co dalej.
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.


