Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
Archiwum autora

NaTemat.pl

Ruszył dziś zapowiadany od dłuższego czasu projekt internetowy firmowany nazwiskiem Tomka Lisa. Piszę “Tomka” bo zawsze chciałem mieć na imię Tomek, bo to się fajnie zdrabnia. Można być poważnym “Tomaszem”, przyjaznym “Tomkiem”, albo cool “Tomem”. A ja? Ja mogę być Pawłem.

W każdym razie wizualnie to wszystko bardziej przypomina The Verge niż Huffington Post, ale jakoś super to nie jest. Proste to i dość czytelne, ale nie jest to strona na którą się patrzy i mówi: “wow, grafik się postarał”.

Z tym The Verge to w ogóle dłuższa historia, bo wczoraj pojawił się nowy Antyweb i jest klasycznym przykładem podejścia “nie wiemy czego chcemy, więc damy wszystkiego po trochę”. Kawałek z Engadget (o tutaj), kawałek z Verge (o tu), trochę ciągle z Techcruncha.

Nie mówię, że inspirowanie się w ten sposób jest złe. Problem pojawia się w momencie, w którym z każdej inspiracji bierzemy po trochę i w efekcie powstaje stylistyczny burdel, jakim jest nowy Antyweb. Tu monochromatyczne kąty proste, tam gradientowane kuleczki, tu czarno-czerwono, tam zielono…

Ale wracając do NaTematu (co to w ogóle za nazwa?) – na pewno bardzo dobrze się to czyta. Pod względem designowym. Projektanci zdecydowali się na szeroką szpaltę z tekstem, bez klasycznego, dwukolumnowego layoutu (ryzykowne). Do tego jasne tło i duże fonty – efekt jest taki, że czytając teksty mam wrażenie, jakbym miał włączone Readability. Bardzo fajne.

Plusem na pewno jest masa mocnych nazwisk – od samych Lisa i Machały, poprzez Nergala i Wojewódzkiego, po Kwaśniewskiego i Palikota. Lista jest naprawdę imponująca. Teraz jednak przed redakcją trudniejsze zadanie: namówienie całej tej bandy do systematycznego pisania.

Największe kontrowersje budził od początku poziom dyskusji, który w przypadku wszelkiej maści okołopolitycznych tworów był zawsze żenujący. Lis obiecywał, że to się zmieni. Była mowa np. o logowaniu się do komentarzy. Co zostało? Zostały komentarze Facebookowe. Z mojego doświadczenia przy różnych projektach wynika, ze owszem – poprawiają one jakość dyskusji diametralnie, ale jeśli to jest ta “rewolucja”, którą Tomek zapowiadał, to jestem nieco zawiedziony. Tak czy siak projekt zapowiada się całkiem smacznie i czekam co dalej.

I’m back… In black.

Tytuł jest z “Man in Black”, tylko czekałem kiedy będę mógł użyć tej parafrazy. W każdym razie ostatnio, jak zapewne wiecie, na blogu nie działo się nic. Absolutnie nic. Był to efekt dwóch czynników: po pierwsze, miałem inne rzeczy do roboty. Po drugie, co chyba było nawet bardziej istotne, odechciało mi się. Straciłem wenę i ochotę. Potrzebowałem przerwy. A ponieważ blog zawsze był dla mnie hobby a nie sposobem na życie, to uznałem, że na siłę pisać nie mam zamiaru.

Ale ostatnio coraz częściej łapię się na tym, że czytam albo widzę coś, co chciałbym wrzucić na playr. Usiadłem przed chwilą do tekstu na temat NaTemat.pl i czułem się tak, jak każdy z nas czuje się wsiadając znowu na rower po miesiącach przerwy. Pośladki wypoczęte, wszystko gra, wracamy do jazdy.

Z tych paru tygodni przerwy zrobiło mi się w mózgu też sporo nowych pomysłów na formułę bloga. To co już pewnie widzicie (chyba, że czytacie RSS), wizualnie zrobiło się wprost przeciwnie ;) Wyleciały też komentarze, a co – w razie czego macie Facebooka. W większości przypadków i tak nie macie nic do powiedzenia.

Do zobaczenia w przyszłości w takim razie, tylko dajcie mi trochę czasu na rozpędzenie się i rozgrzewkę.

Hakowanie serwerów Madonny

Na temat nowej płyty Madonny:

Królowa Popu ujawniła tytuł swojego 12. studyjnego albumu w środę (11 stycznia). Wokalistka zdaje sobie sprawę, że prawie niemożliwe jest, by utrzymała w tajemnicy całą płytę przed premierą.

“To zależy od tego, jak szybko ludzie dadzą radzę zhakować moje serwery i wypuścić do sieci. Czy ludzie potrafią czekać?” – stwierdza retorycznie Madonna.

Tłumaczenie na ludzki: “nie rozumiem tego informatycznego języka, ale ostatnio powiedzieli mi, że płyta wyciekła bo ktoś nam nahakował serwery, więc tyle zapamiętałam”.

Project Fiona – świetny pomysł na tablet

A w zasadzie nie tablet, tylko konsolę z wbudowanym dotykowym ekranem. Pomysł świetny, jako sprzęt dla domowego użytku dla graczy. Nie trzeba się podpinać do telewizora (niektórzy – jak ja – wręcz nie lubią grania na ekranie oddalonym o kilka metrów), nie trzeba go nawet mieć.

Jest to o tyle ciekawe, że Fiona nie jest kolejnym konkurentem na rynku około-iPadowym, tylko kompletnie nowym, bardzo ciekawym produktem. Ma kosztować poniżej 1000 dolarów, czyli jak na mocną konsolę z Intelem i7, wbudowanym ekranem i dwoma kontrolerami – całkiem nieźle.

No i równie ważne: to nie tylko ładne rendery, sprzęt został pokazany na CES i według Engadget działa bardzo sympatycznie, prawie się nie grzeje i zaskakuje lekkością. Super :)

Cut the Rope w HTML5

Cudowna gra z iOS przeportowana do HTML5. Zrobiona z myślą o Internet Explorer 10, ale z tego co widzę na Safari działa bardzo dobrze. Sprawdźcie koniecznie stronę zza kulis.

Swoją drogą: po raz kolejny “haj fajf” dla Microsoftu za to, że z tragicznego IE6 krok po kroku robią całkiem rozsądną przeglądarkę.

Żegnaj Blipi, witaj Twittie

Oficjalna informacja od Blipi:

Z dniem 18 stycznia 2012, Blipi nie będzie już dostarczał statystyk użytkowników i bliposfery. Wciąż działać będzie wyszukiwarka, asystent, ulubione, reblipi oraz gadżety, i tak jak do tej pory będą to serwisy darmowe. (…) Teraz skupiamy naszą uwagę na polskiej części Twittera. Korzystając z naszej wiedzy nabytej podczas tworzenia statystyk dla Blipa, zaprojektowaliśmy Twittie, serwis, który ułatwi Ci monitorowanie i efektywne tweetowanie w tweetosferze.

Twittie pozwala na wyszukiwanie i monitorowanie słów kluczowych w czasie rzeczywistym i z zawężeniem do lokalizacji geograficznej. Grafy Twittie pokazują aktywniść obserwujących wraz z zasięgiem Twoich tweetów, zmianę w liczbie Twoich obserwujących oraz globalne trendy i demografikę dla wybranego regionu.

Ponadto Twittie analizuje Twoje tweetnięcia i na ich podstawie pokazuje Ci sugestie osób, linków i tagów, które powinny Cię zainteresować. Dzięki tym sugestiom łatwiej będziesz mógł targetować nowych obserwujących i odkrywać informacje, które mogły umknąć Twojej uwadze.

Dobra decyzja zważywszy na to, że Blip umiera śmiercią naturalną, bo przez długi czas nikt nie miał pomysłu co dalej z nim robić (i nie wyglądało, żeby ktokolwiek próbował). Mam jeden problem: odpaliłem Twittie, dostałem 14-dniowy okres próbny za darmo i… w zasadzie nic nie działa. Na początku wszędzie pokazywały się znaczki wczytywania (i nic się nie działo). Potem większość statystyk zastąpiły zaślepki, że “Nie ma jeszcze danych”.

Jasne, to pewnie konieczność, ale dla lepszego “pierwszego wrażenia” fajnie by było coś z tym zrobić – chociażby poinformować przed rejestracją, albo zrobić jedną, globalną zaślepkę z informacją, że dane będą dostępne za X czasu (zamiast tego samego komunikatu powtarzanego kilka razy na tej samej stronie).

Android w Polsce popularniejszy od Linuxa

Przynajmniej jeśli chodzi o ruch generowany w ciągu miesiąca w Sieci (według Gemiusa). Ale oczywiście to może się zmienić, w końcu rok 2012 będzie na pewno rokiem Linuxa. Do OS X zostało Androidowi jeszcze tylko troszeczkę.

Przy tym warto dodać, że statystyki Linuxa mogą być zaniżane przez popularność AdBlocka w tym systemie i przez to, że jego użytkownicy często przeglądają internet przez terminal.

Agonia NK

Jakub Łopuszański z NK:

Powtórzę też raz jeszcze, że portal nie jest martwy. Być może należysz po prostu do takiego grona osób (niech zgadnę: duże miasto, wiek średni, zachodnia połowa Polski), które faktycznie zachłysnęło się FB (o co nie trudno, gdy w mediach jest to najczęściej używana nazwa) i stąd wrażenie, że wszyscy się tam przenieśli. Ale “wszyscy” w tym wypadku to tylko “wszyscy Twoi znajomi”, a w Polsce jest baaardzo wielu ludzi.

Czy ktokolwiek jest w stanie zlokalizować tych ludzi, którzy tak aktywnie korzystają z NK? Wsie, staruszkowie, wschodnia połowa Polski, czy coś?

Groupon próbuje robić marketing na blogach (Update: stanowisko firmy)

Piękna historia z serii “jak nie odzywać się do blogerów”. Osoby dramatu: Eliza (Fashionelka), blogerka modowa (!) z 60 000 unikalnych użytkowników (!!!) i ludzie z Groupona. Ci drudzy wysyłają uroczego maila:

Jesteśmy pod wrażeniem Pani bloga kulinarnego i i tego jak pisze Pani o swojej pasji. Jak pewnie Pani wie, nasza firma oferuje kupony zniżkowe na różne produkty i usługi m.in. bony do restauracji. Byłoby nam niezmiernie miło, gdyby zechciała Pani wspomnieć na swoim blogu o naszych zniżkach. Nie chodzi tu o żadną agresywną reklamę, ale poprostu wzmiankę, lub krótki artykuł na temat reastauracji bądź kuchni danego regionu, z linkiem do naszej strony. W zamian proponujemy kupon o wartości 50 zł, do wykorzystania na dowolną ofertę Groupon.

Po pierwsze, chyba nie wiedzą do kogo piszą. Po drugie, odzywanie się do blogera z tyloma czytelnikami, oferując mu w zamian za tekst sponsorowany 50 zł, które ma im potem oddać, zakrawa o jakiś dowcip. Ale czytajcie dalej.

Nasza bohaterka oczywiście odpisuje, że w sumie to prowadzi bloga o modzie, a nie o kuchni. Odpowiedź Groupona:

Podałam jedynie przykład tematu, ostateczny wybór oczywiście należy do Pani.

Bez komentarza :)

Update: Informacja z Groupona na ten temat:

Groupon Polska przeprasza wszystkie osoby i organizacje, które w ostatnich dniach otrzymały propozycje współpracy od osoby występującej w naszym imieniu. Osoba ta odbywa staż zawodowy w jednym z biur Grouponu i zarówno jej inicjatywa, jak i zaproponowane przez nią (według nas nie do przyjęcia) warunki współpracy nie były autoryzowane lub konsultowane z osobami odpowdzialnymi za komunikację i marketing w firmie Groupon.

Jest nam niezmiernie przykro z powodu zaistniałej sytuacji i zapewniamy, iż tego typu działania nie są praktykowane ani pochwalane przez Groupon.

Szczerze mówiąc trochę mnie nawet zdziwiło jak… paniczna była reakcja firmy :)

Nowa, rewolucyjna sieć społecznościowa

Not Google Plus, nowy serwis społecznościowy, który zmieni Wasze życie.

Dla pełnoletnich melomanów

Świetny serwis. Wpisujemy dowolnego wykonawcę a on sugeruje nam jaki drink pasuje do tej muzyki i od razu odtwarza odpowiedni kawałek. No, z tym ostatnim jest o tyle problem, że czasem puszcza jakieś dziwne remiksy. Ale do doszlifowania.

Powód dla którego ostatnio niewiele się dzieje na blogu

Moje nowe dziecko. Ale obiecuję, że za niedługo wróci do normy. Postaram się.

Patronat playr: wielki powrót zespołu Illusion + rozdaję wejściówki na koncerty

Cytując informację prasową:

Jeden z najważniejszych zespołów w historii polskiego rocka – Illusion – powraca w orginalnym składzie: Tomasz Lipnicki, Jerzy Rutkowski, Jarosław Śmigiel i Paweł Herbasch.

Jesień przyniesie fanom ich twórczości serię trzech wyjątkowych koncertów, w czasie których zostanie zarejestrowane wydawnictwo dvd, a jego produkcja i zaawansowanie multimedialne wyznaczą nowe standardy na Polskim rynku fonograficznym.

Koncerty odbędą się:
1.10 Spodek Katowice, 5.11 Ergo Arena Sopot/Gdansk, 25.11 Torwar Warszawa.

Patronami medialnymi są Kominek, Artur Kurasiński, no i ja. W rozwinięciu wpisu znajdziecie teledysk do nowego kawałka, a tymczasem mam Wam do rozdania tysiące zaproszeń na koncerty (tzn. na te dwa, które się jeszcze nie odbyły). A konkretnie to jakieś piętnaście na każdy.

Żeby dostać bilet, dodajcie do tego wpisu komentarz i napiszcie, dlaczego w zasadzie go chcecie. Zasady są znane: czym zabawniejsza odpowiedź tym lepiej. Napiszcie też koniecznie na który koncert (w Gdańsku czy w Warszawie) macie ochotę. I bardzo ważne: jeśli nie podpisujecie się na Facebooku imieniem i nazwiskiem, wpiszcie je w komentarzu – wejściówki będą imienne!

Update: Konkurs zakończony :)

Raven po aktualizacjach

Przeglądarka Raven, o której niedawno pisałem, doczekała się paru aktualizacji po których w zasadzie nie bardzo mam się do czego przyczepić. Warto pobrać i przetestować.

Książka “zAfganistanu.pl: Alfabet Polskiej Misji” na podstawie kultowego bloga – a ja jestem patronem

Poniżej wklejam Wam informację prasową w całości, bo sam pomagałem w jej pisaniu :) Blog zAfganistanu.pl to coś szczególnie mi bliskiego, bo od samego początku pomagałem (troszkę) w jego tworzeniu. Oto Marcin, dziennikarz piszący do tej pory w dość klasyczny sposób, ma na swojej kolejnej wyprawie wojennej prowadzić blog.

Okazało się to być strzałem w dziesiątkę. Blog dostał kilka nagród, zyskał masę czytelników i stał się miejscem wręcz kultowym. Co ciekawe, ogrom odwiedzających to kobiety – żony, dziewczyny, siostry i matki żołnierzy.

Teraz będzie książka. Patronat medialny nad nią obejmują m.in blogerzy – ja i Kominek. Mam do rozdania kilka egzemplarzy recenzenckich, więc jeżeli piszecie bloga i chcielibyście przeczytać książkę, to wyślijcie mi maila (pawelopydo na playr.pl).

A cała reszta może już teraz zostać fanami książki na Facebooku :) Premiera 9 listopada.

Na gorąco po Blog Forum Gdańsk

Ta impreza miała jedną wadę – była tak ze 2-3 dni za krótka. Dawno nie pamiętam konferencji, na której nie przespałem żadnej nocy w trakcie. Masa ciekawych ludzi i pełno blogerów różnych kategorii. To ostatnie zresztą było świetne – poznałem tyle różnych podejść do blogowania (czasem kompletnie niezrozumiałych), że mózg mi się zaczął roztapiać.

Prezentacje były niedługie, przerw było spoko, ogólnie: program nie był “napompowany” niepotrzebnie, można było spokojnie posiedzieć i pogadać z ludźmi. Świetny był hydepark, gdzie blogerzy w pięciominutowych prezentacjach pokazywali swoje pomysły. Nawet nie dlatego, że prezentowały się jakieś świetne blogi, tylko dlatego, że pokazywało to różnorodność blogosfery.

Jeżeli o prezentacje chodzi to zachwyciło mnie wystąpienie Kuby Górnickiego, który miał strasznie mało chwytliwy tytuł prezentacji, ale mówił bardzo ciekawe rzeczy o wykorzystaniu Social Media w obalaniu reżimów.

Gdybym się miał do czegoś przyczepić: w serii Ring (takie niby pojedynki pomiędzy blogerami) bardzo mało iskrzyło, bo organizatorzy podjęli złą decyzję. Brali po dwóch blogerów z różnych środowisk. Tak różnych, że nie bardzo potrafili mówić tym samym językiem, a więc też nie bardzo mieli się o co sprzeczać. Zamiast debat wyszły więc bardziej takie “podwójne wywiady”, ale i tak było fajnie, bo ludzie ciekawi.

Plusami tej konferencji była masa fantastycznych ludzi i “otwarty” program, który pozwalał faktycznie na integrację a nie tylko oglądanie prezentacji cały dzień. Liczę na zaproszenie za rok :) Z tego co wiem mają być dostępne nagrania, więc będziecie mogli oglądać moje wystąpienie i cała resztę.

P.S. Ryfka, nie wybaczę Ci, że Cię nie było.

Zmarł Dennis Ritchie, wspótwórca Unixa i języka C, laureat nagrody Turinga

Jeden z tych “wielkich”, którego nazwisko mało kto zna, a bez którego pracy wszystko wyglądałaby dziś inaczej. Łącznie z OS X.

Reprezentantka Samsunga nie potrafi rozróżnić Galaxy Taba i iPada

Katie Marsal:

Prawniczka Samsunga, poproszona przez sąd w Kalifornii o odróżnieniu z odległości dziesięciu stóp leżących obok siebie Galaxy Taba i iPada, nie była w stanie tego zrobić. “Nie z tej odległości”.

Pewnie to dlatego, że tabletu nie da się zrobić inaczej.

Blog Forum Gdańsk – start (prawie)

Jeżeli nie pamiętacie: do końca tygodnia jestem na Blog Forum Gdańsk. Niestety nie pamiętam w jakim mieście odbywa się konferencja a przywieźli mnie z workiem założonym na głowę. W każdym razie została zorganizowana jako pretekst do tego, żeby zaprosić mnie i Pawła Nowaka na Mazury.

Pogoda wspaniała, całymi dniami opalamy się na plaży. Ale oprócz przyjemności liczą się również obowiązki – jutro od rana do wieczora będziemy się “miziać po majciorach”, jak to określił “Super Express” polskiej blogosfery.

Jeżeli ktoś z Was wpada, dajcie znać w komciach. Postawicie nam piwo.

P.S. A właśnie, podobno będzie stream na stronie.

Google+ zwalnia

Beata Ratuszniak:

Po spektakularnym starcie, otworzeniu się na wszystkich i wprowadzaniu nowych opcji, serwis zwalnia. Miała być konkurencja dla Facebooka, jednak póki co Zuckerberg może spać spokojnie.

A nie mówiłem?

Najbardziej epicki trailer aplikacji na iPhone

Fenomenalne. Obejrzyjcie wideo w rozwinięciu, a potem koniecznie świetny film zza kulis. Wow!

Co się stanie, kiedy powiesz do iPhone, że go kochasz?

Gdybyście byli ciekawi, jak Siri reaguje na wyznanie miłości. Forever alone.

Dlaczego nie będzie Siri na iPada 2?

W iPhone 4S mamy Siri. W iPhone 4 go nie będzie. Apple powie, że Siri do działania wymaga mocnego, dwurdzeniowego procesora. Ktoś pewnie zrobi jailbreak i stwierdzi, że jednak działa (tylko na odpowiedź czeka się dwie minuty, tak jak fast app switching w iPhone 3G “działał”).

Ale teraz inne pytanie. Mamy przecież iPada 2, z tym samym, dwurdzeniowym procesorem i tą samą ilością RAM. Ba, iPad 2 jest bardziej wydajny, bo iPhone ma tradycyjnie zaniżony procesor (z 1 GHz do 800 MHz). Ale o Siri na iPada nikt nie mówi.

Serio, dlaczego?

Nowy Facebook na iOS

Redesign wersji na iPhone i (wreszcie) wersja natywna na iPada.

Siri w akcji

Wielu moich znajomych było sceptycznych – bo filmiki promocyjne to jedno, a praktyczne działanie to co innego. No to macie: Siri w akcji, w dość głośnym pomieszczeniu.

Raven – moja nowa przeglądarka. Jak tylko ją poprawią.

Twórcy przeglądarki Raven postawili przed sobą prosty cel: zróbmy przeglądarkę zupełnie inaczej. Nowocześnie i nie wzorując się na żadnych innych interfejsach. Powstało coś ciekawego, z kilkoma świetnymi rozwiązaniami, ale jednocześnie na tyle niedopracowane, że na razie do używania się nie nadaje.

Ogólny zamysł jest taki: Interfejs jest minimalistyczny, wszystko obsługujemy za pomocą lewego paska skopiowanego z Twittera na Mac. Zamiast awatarów Twittera mamy tam jednak “aplikacje”.

Podstawową aplikacją jest przeglądarka. Po rozwinięciu jej na pasku mamy ikonki kierujące do archiwum, zakładek, listy pobranych plików itd. Możemy tez doinstalowywać inne webappy – np. Facebook ma linki prowadzące do ściany, wiadomości itd.

To co jest fenomenalne to wygląd Historii Przeglądania i Zakładek/Ulubionych. Ekstra.

Wszystko to wygląda i zapowiada się bardzo dobrze, ale jeśli będziecie chcieli przetestować betę, to możecie spotkać się z takimi problemami:

  • Karty, które ktoś postanowił umieścić na samym dole okna przeglądarki. Problem: jest to jedyny element na dole okna przeglądarki. Mamy pasek adresu na górze i zakładki na dole – absurd. Do tego kiedy jest ich dużo, jest problem z ich obsługą – części nie widać, ogólnie: do dopracowania;
  • Brak obsługi gestów. W takiej “nowoczesnej przeglądarce” aż by się prosiło przełączanie gestami pomiędzy kartami i aplikacjami.
  • Marna obsługa skrótów klawiaturowych. To jest jakiś bug, bo skróty widać w menu, ale nie działają. Ich przyciski też są wygaszone.
  • Obsługa kart w webappach. Prosta sprawa: mamy webapp Facebooka. Możemy tam otworzyć nową kartę i… zamknąć kartę Facebooka. W ten sposób webapp przestaje być webappem. Fajnie jakby nowootwarte strony przenosiły nas do sekcji przeglądarki, a nie otwierały się w webappie (to skomplikowane, ale jak zaczniecie korzystać, to będziecie wiedzieli o co mi chodzi).
  • Małe, trudne do trafienia przyciski, pasek wpisywania adresu, który nie wygląda jak pasek, górny pasek interfejsu oddzielony od górnego paska okna – i podobne, małe szczegóły. To czepianie się, ale interfejs przechodzi momentami z doskonałego do topornego. Też do dopracowania.
  • Nie ma wyszukiwarki, albo jej nie znalazłem. Mowa o takiej szukającej na stronie, bo wyszukiwarka Google jest wbudowana w pasek adresu.

Na pewno jednak warto dać Ravenowi szansę i się pobawić, bo to kiedyś może być świetna przeglądarka.

We have no Jobs

Krąży po Twitterze:

10 years ago we had Steve Jobs, Bob Hope and Johnny Cash. Now we have no Jobs, no Hope and no Cash

Nasze afery na linii blogerzy-marketingowcy to pikuś

Zaczęło się od spamowania PR-newsami a skończyło się na przypadkowym “odpowiedz do wszystkich” i napisaniu (przez przypadek) blogerce, że jest “pieprzoną zdzirą”. Świetne :)

One more thing…

Darek Ćwiklak:

Nawet jeśli nigdy nie dotykaliście Macintosha, a egzaltacja iPhonem czy iPadem budzi u was nudności to i tak powinniście pamiętać o Jobsie ilekroć będziecie używać pendrive’a czy innego urządzenia z gniazdkiem USB – to on w 1998 r. spopularyzował to złącze dzięki kolorowemu komputerowi iMac. Albo bezprzewodowej łączności WiFi – to on wprowadził ją jako pierwszy w laptopie iBook. I to Jobs kupił od George’a Lucasa spółkę Pixar, tworząc z niej najbardziej znane studio animacji komputerowej, które ma w dorobku cztery Oscary. Zawdzięczamy mu nie tylko iPada czy iPhone’a – także “Toy Story” i rybkę Nemo.

Świetny tekst.

#ThankYouSteve

Wpisy na Twitterze dotyczące Steve’a Jobsa. Niesamowite.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.