Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
12:34

moBILET, czyli kupowanie biletów przez telefon i… testy na kontrolerach

moBILET to aplikacja do kupowania biletów komunikacji w większych miastach Polski. Zawsze miałem z tym problem, to znaczy: z archaicznością idei kupowania biletów albo stania w kolejce bo miesięczny, w epoce mobilnego internetu. Ale odczekałem kilka miesięcy od uruchomienia usługi, bo bałem się, że zaskoczy mnie kontroler nie wiedzący co i jak, no i dostanę mandat, bo co mu będę przed nosem telefonem machał. Jak się dowiedziałem: nawet te miesiące nie pomogły. Ale o tym zaraz.

Rejestracja

To najtrudniejszy element całości. Serio. Robiłem to przez komórkę wchodząc na stronę internetową. Najpierw szukałem przycisku rejestracji (nazywa się “Wypróbuj”), ale potem miałem inny problem.

Oto wpisywane w formularzu hasło ma maksymalnie 10 znaków! Potem się nie wklepują. Te, które wpisałem, miało ich więcej, czego nie zauważyłem (nie ma żadnego komunikatu, bo to raczej bug a nie celowe ograniczenie). No i potem nie mogłem się zalogować. Zanim wróciłem do formularza i zauważyłem błąd, minęło trochę czasu. Ciekawe ile osób tego nie zauważa i rezygnuje.

Irytuje mnie nieco wpisywanie numeru koniecznie z +48 – nigdy nie pamiętam tej liczby. Ale jak już się zarejestrujemy (o ile mamy krótkie hasło) to daje radę.

Korzystanie

Na początku musimy mieć pieniądze, które wydamy na bilety. Każdy użytkownik dostaje indywidualny numer konta, na który może je doładowywać. Działa dobrze, nie ma się czego czepiać. Stan konta można zawsze sprawdzić w aplikacji.

Program nie zachwyca wyglądem ani usability (testowałem wersję na iPhone, wersja na Androida na pierwszy rzut oka wyglądała nieco lepiej), ale korzystać się da. Kupienie biletu sprowadza się do kilku kroków: wyboru jego typu, wpisania numeru linii, wyboru ewentualnej ulgi i potwierdzenia.

Sam bilet składa się z trzech ekranów, pomiędzy którymi przesuwamy się kliknięciem. Pierwszy zawiera informacje o typie biletu i numerze linii, drugi o dacie i czasie, trzeci wyświetla kod QR.

Kontrola

W końcu nadeszła kontrola. Potem druga i trzecia – w sumie z pięć razy pokazywałem telefon kontrolerowi. Za każdym razem sytuacja wyglądała tak samo.

W pierwszej chwili lekkie zdziwienie, ale widać, że różne nowe formy płacenia za przejazd są dla kontrolerów normą. Problem polega na tym, że na pierwszym ekranie… nie ma informacji o dacie i godzinie. Trzeba kliknąć przycisk. Jeszcze mi się nie zdarzyło, żeby ktoś to zrobił.

Biedny kontroler nie wie więc za bardzo gdzie kliknąć, czy ma przyłożyć skaner do telefonu, czy ma mi go zabrać, czy wszystko jest ok. Zerka to na telefon, to na mnie… aż w końcu bez słowa odchodzi. Nie wiem, czy oni są wszyscy tacy zawstydzeni, czy po prostu boją się, że się zbłaźnią pytając o cokolwiek.

Na ekranie jest tak dużo miejsca, że spokojnie można umieścić te informacje od razu.

Bezpieczeństwo

Boję się, że problem kontrolerów może być bardzo łatwo wykorzystany przez wszelkiej maści oszustów. Taki trick: telefon zapamiętuje w którym miejscu formularza zakupu biletów jesteśmy – bez ograniczenia czasowego.

Teraz wystarczy odpalić aplikację, wybrać numer linii i rodzaj biletu i… zatrzymać się na ekranie ostatecznego potwierdzania. W momencie kontroli zaś wyjąć po prostu telefon, włączyć aplikację i nacisnąć “tak” – ponieważ kontrolerzy nie widzą daty, to nie będą w stanie stwierdzić, że bilet został kupiony dokładnie w momencie kontroli (nie mówiąc już o tym, że nawet jeśli by stwierdzili, to stwierdzenie, że właśnie się wsiadło jest raczej nie do obalenia).

Widzę tu problem w postaci furtki dla wszelkiej maści oszustów chcących pojeździć za darmo (chociaż z drugiej strony: jak już ktoś ma iPhone, to robienie takich numerów, żeby zaoszczędzić 2,50 zł, wydaje mi się śmieszne).

Update: testowałem to przed aktualizacją, ale widzę, że to naprawili – teraz po jakimś czasie pojawia się komunikat o wygaśnięciu sesji :) Znacznie lepiej.

Podsumowując…

moBILET wymaga trochę samozaparcia, żeby się zarejestrować i nauczyć dość topornej obsługi aplikacji, ale jak już to zrobicie, to jest bardzo, bardzo praktyczny. Jedyne czego mi brakuje to informowanie o niskim stanie konta, bo zrobienie przelewu chwilę trwa, a w przypadku jak brak kasy zaskoczy nas w trakcie jazdy zostaje nam tylko skorzystanie z automatu (o ile mamy drobne).


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.