iPhone 4 ma bardzo dobry aparat i całkiem niezłą, kręcącą w 720p kamerę. Momentami aż chciałoby się umieścić go na statywie. Problem ten postanowili rozwiązać Tom Gerhardt i Dan Provost, którzy zaprojektowali odpowiedni uchwyt i zaczęli go promować na Kickstarterze.
Okazało się, że chętnych do posiadania tego gadżetu jest na tyle dużo, że udało się zebrać odpowiednią sumę i rozpocząć masową produkcję. Dzięki uprzejmości polskiego dystrybutora udało mi się położyć swoje łapki na Glifie i dokładnie go przetestować.

Z czym to się je
Glif to na pierwszy rzut oka niepozorny, czarny kawałek gumy. Na drugi rzut oka widać zatopiony w niej metalowy element – mocowanie na statyw. Gadżet w sumie wygląda jak kawałek jakiejś szyny, ale nie robi wrażenia czegoś wyjątkowo skomplikowanego.
Fajnie zaczyna się robić po założeniu na niego iPhone. Rozmiar jest dobrany świetnie – telefon z jednej strony łatwo zamontować i wymontować, ale z drugiej: trzyma się pewnie. Podczas testów kręciłem nawet wideo “z lotu ptaka” (na statywie pochylonym o 90 stopni) i nie było z tym żadnego problemu. Z drugiej strony: nawet jeśli założycie na iPhone coś bardzo cienkiego (np. Gelaskina), będzie trochę trudniej.
Nie polecam też instalowania telefonu pionowo – uchwyt jest jednak zbyt wąski, żeby utrzymać tak rozłożony ciężar. To znaczy: da się, ale nie gwarantuję, że powiew wiatru nie zrzuci Waszego iPhone na asfalt, a potem nie przejedzie po nim ciężarówka z węglem.
Glif ma również drugą funkcję – może być użyty jako podstawka do iPhone (zobaczcie zdjęcia). Średnio mnie to przekonało, jakoś nie widzę potrzeby ustawiania telefonu w ten sposób, ale jeśli ktoś będzie chciał – działa, pasuje, wygląda dobrze. Przynajmniej w poziomie, bo znowu: w pionie wystarczy lekkie szturchnięcie, żeby urządzenie spadło na podłogę i zostało zjedzone przez przelatującego akurat kormorana,
Nie ma róży bez…
Plusy plusami, ale jest jeden problem: cena. Ja wiem, że to produkt stworzony od zera, ale Glif kosztuje w Polskiej dystrybucji… 90 zł. To trochę jak z Dockiem do iPhone: podróbki za 15 zł na Allegro nie mają logo, po paru miesiącach lekko pożółkną, ale działać będą nadal tak samo.
Już teraz na aukcjach znajdziecie podobne uchwyty (wraz z malutkim statywem) za 30 zł. Jasne, nie są tak ładne i eleganckie, ale pytanie jest proste: ilu znajdzie się ludzi, którzy będą używać iPhone na statywie na tyle często, żeby wydać 90 zł na Glifa? Podejrzewam, że niewielu.
Nagrywanie wideo na iPhone z użyciem statywu to fantastyczna zabawa, design Glifa jest doskonały (chociaż problemem w warstwie wizualnej jest sam w sobie odlew – widać wyraźnie ślady poprodukcyjne) a do tego można go użyć jako podstawkę. To wszystko prawda. Gizmodo napisało, że ten produkt jest “zbyt przydatny, by go zignorować”. Ja bym dodał, że jest też “zbyt drogi, by go kupić” (© Kuba Nowak).
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.


