Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
12:27

Słowo na niedzielę – zamach w Norwegii i szum informacyjny

22 lipca. Zamach w Oslo. Portale internetowe na żywo opisują wydarzenia w Norwegii. Ale to nic w porównaniu do wrzawy na Twitterze. Ten zaczyna się już dławić, a informacje na powiązanym tagu pojawiają się tak szybko, że nie da się czytać nawet jednej dziesiątej.

Znajomi retwittują newsy, wrzucają zdjęcia, które gdzieś znaleźli. Stream informacyjny na żywo. W pewnym momencie zaczynam się jednak zastanawiać: co mnie to wszystko interesuje? Co mnie obchodzi, że w kraju w którym nigdy nie byłem giną ludzie, których nie znam? Co to obchodzi nas wszystkich?

Zacząłem się zastanawiać, na ile nasze zainteresowanie takim wydarzeniem bierze się z tego, że faktycznie współczujemy tym ludziom i chcemy się dowiedzieć, co z nimi. Albo z tego, że boimy się, czy nas też to spotka. Bo mam wrażenie, że jednak w większości przypadków powodem jest to, że… to jest news. Wszyscy o tym mówią, mówimy więc również my.

Dawno, dawno temu nie było mediów. Nie było radia i telewizji. Wtedy ludzi interesowało to, co działo się na ich własnym podwórku. Dziś trudno sobie to wyobrazić.

Potem pojawiły się klasyczne media. Zaczęliśmy być karmieni informacjami – czym bardziej sensacyjnymi tym lepiej. Okazało się, że wszystkich nas interesuje, kto się potknął, kogo pobili, która gwiazda pokazała cycki. To nasza codzienność.

A najciekawsze jest to, że potem pojawił się internet społecznościowy. Tak jak kiedyś każdy z nas był karmiony informacjami, tak teraz każdy może… karmić innych. I tak się dzieje. Kiedyś odbieraliśmy “niusy” patrząc w ekran telewizora i chłonęliśmy je. Dziś jesteśmy w samym środku procesu kreowania informacji i jak stado owieczek robimy zdjęcia, wysyłamy, wrzucamy na Twittera, retwittujemy, komentujemy.

Pytanie tylko, czy w tym zalewie newsów, które również sami kreujemy, nie okaże się, że ważniejsze jest tworzenie informacji niż sama informacja. Że w tym wszystkim sami chcemy być pierwsi, chcemy dotrzeć do newsa, chcemy wrzucić link na Blipa zanim zrobią to inni. Że nie zatrzymujemy się i nie zastanawiamy się nawet przez chwilę, co te informacje tak naprawdę dla nas oznaczają.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.