Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
22:38

Pięć typów reakcji na śmierć celebryty na przykładzie Amy Winehouse

Amy Winehouse nie żyje. Nie mam żadnej jej płyty, kojarzę dosłownie parę kawałków. Wiem jak wygląda i wiem, kto to jest, ale jej śmierć nie jest dla mnie szczególnie emocjonująca. To przykre, że ktoś taki umiera młodo bo zniszczył sobie życie.

Ale dzisiejszy tekst nie będzie o Amy. Będzie o reakcji ludzi w internecie na takie wydarzenie. Dokładnie teraz to obserwuję i dokładnie teraz mnie to irytuje, tak samo, jak irytowało w każdej podobnej sytuacji – po śmierci Jacksona chociażby.

Wypisałem sobie kilka typów reakcji. Na pewno przeglądając Facebooka nie będziecie mieli problemu z rozpoznaniem, kto reprezentuje który z nich.

Amy Winehouse

1. Płaczki

Nagle okazuje się, że połowa naszych znajomych uwielbiała Amy Winehouse, tylko jakoś się z tym ukrywała. Teraz wrzucają na Facebooki i Twittery jej utwory, wstawiają wirtualne świeczki i nazywają ją drugą Joplin i królową muzyki.

Co ciekawe, nigdy wcześniej nie okazywali większego zainteresowania denatką. Być może nawet nie mają w domu ani jednej jej płyty.

Jutro Amy Winehouse będzie królować na listach najpopularniejszych torrentów, jej albumy zajmą cały Top 10 w iTunes i stanie się hitem Demotywatorów i Kwejka.

2. Nie płakałem po…

Przeciwieństwo płaczek. Ludzie, którzy chcą być tak bardzo niemainstreamowi, że będą w każdym możliwym miejscu podkreślać, że nie słuchali Amy Winehouse, że nie interesuje ich jej śmierć, że mają to wszystko gdzieś a cała reszta to zakłamane szuje.

Nie ma to żadnego logicznego uzasadnienia, bo pisanie o tym, że dany temat ich gówno obchodzi, wcale nie zmniejsza szumu informacyjnego wokół niego. Wręcz przeciwnie, sami się do tego szumu przyłączają.

Problem w tym, że nie mówią tego wcale dlatego, że tak naprawdę jest. Robią to tylko po to, żeby pokazać, jak bardzo są undergroundowi i wyjątkowi. Efekt jest zupełnie odwrotny, bo przy takim wydarzeniu wszędzie ich pełno.

W najbardziej hardkorowej i jednocześnie najbardziej zakłamanej wersji stwierdzają, że nie wiedzą kto to jest Amy Winehouse i w życiu o niej nie słyszeli – tak jak o Google i portalach informacyjnych.

3. Idealiści

Mniej powszechni, ale już dziś natrafiłem na paru. To tacy goście, którzy w tej sytuacji głośno ubolewają nad faktem, że informacja o śmierci Winehouse jest w tym momencie bardziej popularna, niż wczorajsze newsy z Norwegii.

A przecież dzieci w Afryce głodują i umierają, a wredne społeczeństwo interesuje się jakąś przećpaną laską.

Są dwie opcje – albo jest to naiwne, albo fałszywe. Na zdrowy rozsądek, śmierć jednej znanej nam mniej lub bardziej osoby jest prawdopodobnie bardziej emocjonująca od śmierci iluś tam anonimowych ludzi. Fani Amy Winehouse zrobią szum. Pseudofani (patrz punkt pierwszy) też.

Idealiści przyciągają do siebie niepłakaczy (punkt drugi). Każdy rozpaczliwy wpis o tym, że Amy jest ważniejsza od tysięcy kierowców ginących codziennie w wypadkach, prędzej czy później zostaje skomentowany w tonie “a ja w ogóle nie wiem kto to jest ta cała Whitenose”.

4. Newsmani

Nie należą do żadnej z grup wyżej. Nie rozpaczają, nie narzekają. Wrzucają po prostu newsy. Mają przeświadczenie, że ich obowiązkiem jest przekazanie informacji o danym wydarzeniu do jak największej liczby ludzi. Wrzucają linki do kolejnych artykułów, życiorysów, newsów z pierwszymi informacjami na temat przyczyny śmierci.

To są ludzie, którzy za punkt honoru postawili sobie zasranie internetu informacjami o Amy Winehouse.

5. Zrzędy

Ludzie, których denerwują wszystkie wymienione wyżej grupy, więc wrzucają na swoje blogi teksty o tym, jak ich to irytuje. Potem robią sobie kawę i czekają, aż opadnie kurz i pojawi się kolejny news do komentowania.

P.S. Nieco poboczną grupą są ludzie, którzy chcą wszystkim wokół pokazać, że w żaden sposób się tym nie emocjonują, jest im to obojętne, są normalni i nie należą do żadnej z powyższych grup, a teraz będą o tym pisać w komentarzach.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.