Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
16:04

Google+ skończy jak Buzz?

Google ma pewien problem. Za każdym razem kiedy robią coś naprawdę nowego, to korzystają z tego tylko geeki. Z drugiej strony: robiąc produkt masowy nie oferują wiele więcej niż kopię już istniejącego. Przykładem tego pierwszego był Wave. Tego drugiego: Buzz. Google+ jest zdecydowanie w tej drugiej kategorii, stanowiąc kopię Facebooka ocierającą się o plagiat.

Serio, Google+ jest fajny. Ma fajny, czysty design. Jest rozsądnym krokiem: unifikuje wiele usług Google. Problem w tym, że wszystko co tam jest oferuje też Facebook, a Plus momentami zwyczajnie go kopiuje. Nawigacja, wygląd tablicy, nawet sposób zgłaszania do spamu, lista powiadomień, możliwość “lubienia” (w tym wypadku “plusjedenowania”) wpisów i komentarzy.

Pomysł prostego dzielenia znajomych/stron na grupy jest bardzo fajny. To znaczy: nadal Facebook ma dokładnie to samo, tylko, że tam ta funkcja jest trochę ukryta, a w Google+ stanowi rzecz absolutnie kluczową. Ale czy to wystarczy, żeby pokonać Facebooka? Nie sądzę.

Google+ jest takim Buzzem do potęgi. Wtedy Google stworzyło coś pomiędzy Twitterem a Facebookiem, a potem starało się tam wepchnąć ludzi korzystających z Gmaila. Teraz stworzyli dokładną kopię Facebooka i próbują tam wepchnąć wszystkich ludzi korzystających z ich usług.

W przypadku Buzza najpierw było podniecenie i szukanie zaproszeń, wszystko było cacy a na koniec wszyscy o nim zapomnieli. Teraz wygląda to tak samo. Blogerzy masturbują się tym, kto ma więcej znajomych a ludzie zabijają się dla zaproszeń. Boję się, że Google+ za jakiś czas zginie tak jak Buzz.

Patrzę na siebie. Mam to konto na Google+ i nawet nie dodałem awatara. Nie dlatego, że coś z serwisem jest nie tak. Po prostu nie chce mi się, bo nie widzę nic, co zachęciłoby mnie do robienia kopii swojego profilu z Facebooka. Blogerów Plus jara – bardzo fajnie. Pytanie, czy jak wejdą do niego “zwykli ludzie”, to nie pomyślą: “eee tam, kopia Facebooka, po co się przesiadać?”.

Tymczasem zanim Google otworzy swój serwis dla masowych użytkowników, programiści Facebooka usiądą na parę dni, poprawią interfejs grupowania znajomych, dodadzą parę gadżetów i konkurencja straci wszystkie przewagi. Bo nie ma ich wiele.

P.S. Teraz chyba wysyłanie zaproszeń jest otwarte, więc jeśli chcecie jedno: wyślijcie mi maila na pawelopydo@playr.pl w tytule wpisując “Google+” a w treści swój adres. Sprawdźcie sami, może znajdziecie coś naprawdę wartego uwagi, czego ja niestety nie zauważyłem.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.