Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
10:01

BlackBerry Torch – recenzja

Kiedy w 2007 roku Steve Jobs pokazywał światu iPhone, BlackBerry było synonimem telefonu biznesowego. Takiego, na którego nie każdego stać, ale który jest “biurem w kieszeni”. Daje ogromne możliwości, ma klawiaturę QWERTY i w ogóle jest kombajnem. Potem, przez kolejne cztery lata, rynek smartfonów obrócił się do góry nogami. Bum na ekrany dotykowe, na sklepy z aplikacjami, iOS, Android. Co w tym czasie robiło RIM, żeby zachować pozycję? Po testach BlackBerry Torch podejrzewam, że nic.

BB Torch

Co to w ogóle jest?

Od początku. BlackBerry Torch to smartfon od RIM, taki ładny, z wysuwaną klawiaturą. Biznesowy podobno. Kosztuje w sklepach koło 2000 zł, a na Allegro można go dostać za 1500 zł (mowa o nieużywanych egzemplarzach). Czyli sporo. To jest cena, za którą można dostać używanego, ale w bardzo dobrym stanie, iPhone 4. Nie wspominam o masie świetnych HTC z Androidem.

Telefon ma na pokładzie system BlackBerry 6 OS. Taka odpowiedź na te wszystkie Androidy i iOSy. Wyświetlacz ma 3,2 cala, pojemnościowy. W środku 4 GB pamięci z możliwością rozszerzenia za pomocą kart microSD.

Aparat ma 5 mpix, chociaż to niewiele znaczy. O jego jakości będzie później.

Wykonanie

Zacznijmy od tego, co jest na zewnątrz. Wykonanie telefonu na pierwszy rzut oka jest ok, ale bez rewelacji. To znaczy: nic jakoś szczególnie nie trzeszczy, ale też nie jest świetnej jakości. W porównaniu do iPhone 4 wygląda trochę mało elegancko, jednak ciężko się do czegoś przyczepić.

W kwestii wyglądu jest znacznie gorzej – telefon wygląda po prostu biednie. Jak mój rozsuwany Samsung sprzed 5 lat. Błyszczący plastik, jakiś gumowany tył… Nie przypomina to telefonu biznesowego. Jest zwyczajnie nijakie. Ledwo pamiętam jak to w ogóle wyglądało.

Po rozsunięciu widać klawiaturkę, która robi znacznie lepsze wrażenie niż obudowa. Jest estetyczna, fajnie wykonana. Tyle w kwestii wyglądu, bo korzystanie z niej to zupełnie inna bajka.

Korzystanie

Po pierwsze – klawiatura jest tragiczna. Koszmarna. W dupę sobie wsadźcie klawiaturę QWERTY, która ma taki rozmiar, że pisać na niej wygodnie może co najwyżej niemowlak.

Po drugie – ekran nie jest lepszy. Po telefonie za 1500 zł spodziewałbym się świetnej czułości tegoż, a tutaj jest… bez rewelacji. Da się coś tam kliknąć, ale o wygodzie porównywalnej z iPhone czy HTC w podobnych cenach możecie zapomnieć.

Po trzecie – aparat. Jest ok, ale bez rewelki. Te same “5 mpix” na iPhone 4 robi zdjęcia jaśniejsze i w nieco lepszej jakości, ale tutaj nie ma tragedii. Poniżej zdjęcie w bardzo słabych warunkach oświetleniowych, ale lepszego porównania nie mam.

Po czwarte – bateria. Jest ok. Telefon trzyma 2-3 dni na baterii, czyli daje radę.

iPhone

Oprogramowanie

Wspomniany już BlackBerry 6 – najbardziej badziewny system operacyjny z jakim miałem okazję ostatnio pracować. Porównywalny z Symbianem. Jeżeli to jest odpowiedź RIM na sukces iOS i Androida, to ja postoję.

Wszystko jest po prostu źle. Zwyczajnie: źle. Usability kuleje, znalezienie czegokolwiek to tortura. Osobę, która wcześniej nie korzystała z BlackBerry, czeka droga przez mękę. Konfiguracja Maila zajęła mi pół dnia, wymagała najpierw aktywacji czegoś tam w telefonie, potem ustawienia konta w opcjach, a potem przejścia do Wiadomości i odebrania poczty.

Problem w tym, że telefon nie informował mnie, dlaczego nie chce mnie przepuścić dalej. Najpierw kazał mi coś tam aktywować, ale nie mówił po co i jak. Potem kazał mi dodać konto, ale nie mówił gdzie i dlaczego nie tutaj gdzie jestem. Potem okazało się, że program pocztowy jest tak tragiczny, że i tak nie ma sensu z niego korzystać.

System jest skomplikowany, brzydki, nieintuicyjny, nieprzyjazny. Jego twórcy chyba nie zrobili analizy konkurencji.

BB

RIM przespało

Korzystając z tej zabawki miałem wrażenie, że RIM po prostu przespało całą “smartfonową rewolucję” ostatnich pięciu lat. Wypuścili telefon, który dla normalnych ludzi się po prostu nie nadaje. Na Twitterze parę osób przekonywało mnie, że to telefon biznesowy, więc taki ma być.

Czyli podsumowując: jeżeli uważacie, że biznesmeni powinni korzystać z telefonów, które są skomplikowane, prowadzą do każdej funkcji naokoło (ale nie pokazując drogi), ale za to mają fizyczną klawiaturę dla niemowląt: bierzcie. W innym wypadku: czekajcie dalej, aż RIM stworzy kolejny iPhone-Android-killer. Albo kupcie iPhone lub Androida.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.