Piotr Machajski:
Wczoraj przed sądem zaczął się proces w sprawie, która zaczęła się na Facebooku. – Sąd nie korzysta z tego portalu, więc nie do końca orientuje się w zasadach jego funkcjonowania – uprzedziła już na wstępie sędzia Justyna Koska-Janusz. Karol El Kashif wyjaśniał więc, co to jest “profil”, kto może zostać “znajomym” i do czego służy przycisk “Lubię to”. (…)
- Oskarżyciel Jan Rasiński, włamując się na mój profil, naruszył moją prywatność – oświadczył El Kashif.
- Do czego miał się włamać? – spytała z niedowierzaniem sędzia.
- Na mój profil. Może to nastąpić poprzez podszycie się pod inną osobę, którą zaakceptowałem, albo poprzez pozyskanie hasła dostępu do mojego profilu – odpowiedział El Kashif, przekonując, że w przeciwnym razie Rasiński nie mógłby zapoznać się z komiksem. Zaprzeczył też, że jest autorem rysunków.
Tak właśnie prawo jest dostosowane do realiów współczesnego świata. Sędzia nie wie, co to jest Facebook, więc daje sobie wciskać kit, że dodanie kogoś do znajomych to “włamanie na profil”. Genialne.
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.


