Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
16:33

Nokia C6 – recenzja

Walnę prosto z mostu: Nokia C6 to fajny telefon dla określonej grupy ludzi. Większość z Was się pewnie do niej nie zalicza, ale fakt faktem, że dotarcie do tego typu klientów nie powinno być większym problemem.

O kim mowa? O ludziach, którzy nie chcą mieć smartphone, ale nie chcą też najprostszego na świecie telefonu z WAPem. Chcą czasem sprawdzić pocztę albo rozkład jazdy na telefonie, chcą mieć duży ekran i niezły aparat, ale nie interesuje ich ściąganie aplikacji, aktualizowanie systemu i jakieś geekowskie zabawy.

Trochę podobne podejście do sprawy miało chyba HTC tworząc model Tattoo, który kiedyś recenzowałem, ale tam skończyło się to stworzeniem potworka, który nie był ani dobrym smartfonem, ani dobrym low-endowym telefonem. W przypadku Nokii C6 wyszło to nawet zgrabnie, a telefon, mimo o wiele mniejszych możliwości niż zabawki na iOS czy Androidzie, użytkuje się całkiem sympatycznie.

Nokia C6

Jak to wygląda?

Zacznijmy od wyglądu. Nokia C6 tak naprawdę od razu kojarzy się z czymś pomiędzy smartfonem a telefonem starego typu. Z jednej strony duży ekran (ale znowu nie aż tak duży), z drugiej – plastikowa i dość gruba obudowa. To, co zwraca uwagę w pierwszej chwili, to wysuwana klawiatura z bardzo dużymi przyciskami. O niej będzie osobny akapit.

Nokia C6 jest całkiem solidna, nie trzeszczy, nieźle leży w dłoni i jest lekka. To w kwestii używalności. Wygląd jednak nie urywa – wygląda trochę tanio, choć bez przesady.

Z czym to się je?

“Ceszóstka” ma ekran oporowy, 3’2″. Wiadomo, że nie jest to to samo co ekran pojemnościowy, ale… przypomnijmy sobie wspomniany wcześniej HTC Tattoo:

Najgorszą rzeczą jest tu klawiatura. 9 przycisków z klawiszami i jeszcze przyciski po bokach ekranu. Można “klasycznie” naciskać cyferkękilka razy, żeby wybrać kolejne literki, albo ją przytrzymać i wybrać znak z wyskakującego menu. Tak jak pisałem – bez rysika ta pierwsza rzecz jest w praktyce niewykonalna, a ta druga kosmicznie irytująca. Z rysikiem obie są “tylko” irytujące.

W przypadku Nokii, mimo zastosowania ekranu o podobnej czułości, nie miałem żadnej potrzeby użycia rysika. Powód jest prosty – Symbian zwyczajnie ma na tyle duże elementy interfejsu, że nie ma problemu z obsługą. O ile Android bez ekranu pojemnościowego to porażka, to tu było znośnie. Bez rewelacji, ale też bez zaciskania zębów i rzucania telefonem o ścianę.

Kwestia pojemności: C6 ma tylko 200MB pamięci wewnętrznej, ale obsługuje karty microSD. Zresztą, nie podejrzewam jej użytkowników o jakąś wyjątkową potrzebę posiadania dużej ilości pamięci.

Telefon ma WiFi i GPS, czyli w terenie radzi sobie całkiem dobrze. O wykorzystaniu go do internetu będzie jednak za chwilę.

Telefon ma aparat 5mpx i porównanie do iPhone 4 (również 5mpx), które zobaczycie poniżej, po raz kolejny udowadnia, że nie tylko “megapiksle” się liczą. Nokia robi zdjęcia w niezłej jakości, chociaż bumu na “Nokiocesześćgrafię” raczej nie będzie (co innego “iPhonografia”). Znowu: jest dobrze, ale nie urywa.

Aparat

Klawiatura

Osobny punkt chciałbym poświęcić klawiaturze. Tej poziomej, wysuwanej, fizycznej. Jest naprawdę świetna. W mało którym rozsuwanym smartfonie widziałęm tak dobrą klawiaturę. Klawisze są duże i wygodne. Pisanie na niej to przyjemność.

Testuję teraz BlackBerry Torch, telefon pozycjonowany jako high-endowy sprzęt biznesowy. Klawiatura jest nieporównywalnie gorsza niż w Nokii za parę stówek. To wiele mówi.

Jeśli nie używamy klawiatury fizycznej, to włącza się klawiatura ekranowa. Klasyczna, z cyferkami. W przypadku tego typu ekranu sprawuje się całkiem ok, nie ma na co narzekać.

Przeglądarka internetowa

Przeglądarka jest za to najgorszym elementem, jeśli chodzi o interfejs. O ile z obsługą żadnej innej funkcji nie ma wielu problemów, to ona jest zwyczajnie niewygodna. Strony wyglądają czytelnie (chociaż nie rewelacyjnie), ale obsługa, przyciski, zakładki… momentami zaczyna się tracić cierpliwość, bo logika jest tu marna.

Powiem tak: Nokia C6 to telefon, na którym można spokojnie wejść do Sieci i sprawdzić rozkład jazdy, ale do surfowania po internecie zwyczajnie się nie nadaje, o ile nie używamy specjalnych, mobilnych stron.

Punkty wspólne

Jeśli oglądacie czasem filmy o seryjnych mordercach, to wiecie, że pierwszym krokiem jest znalezienie wzoru, według którego wybierają ofiary. Być może w tym tekście też zauważyliście pewien wzór. Praktycznie wszystkie elementy tego telefonu są oceniane podobnie: nie sprawiają problemów ale też nie zachwycają.

Nokia C6 to nie jest gadżet, który sprawi, że ustawi się wokół Was kółeczko znajomych proszących o pokazanie jeszcze jednej efektownej aplikacji albo funkcji. Z drugiej strony – pozwoli na w miarę bezproblemowe zajrzenie do sieci, odebranie maili, przeglądanie zdjęć.

Od tej reguły rzeczy rozsądnych, ale nie zachwycających, odstępują w C6 dwie rzeczy. Na plus: klawiatura, która jest naprawdę świetna. Na minus: przeglądarka internetowa, która wymaga momentami cierpliwości.

Ten telefon można dostać na Allegro za 700zł. W ofertach Za tę cenę otrzymujemy prosty w obsłudze, rozsądny sprzęt z WiFi, GPSem, bardzo wygodną klawiaturą, niezłym aparatem, dostępem do internetu… W sam raz dla ludzi, którzy chcą nieco uszczknąć ze smartfonowej rewolucji, ale nie są gadżeciarzami wydającymi czterocyfrowe sumy na komórkę.

Nokia C6

Post Scriptum

Na koniec dwa ogłoszenia. Po pierwsze, testy Nokii zbiegły się akurat z momentem, w którym zepsuł mi się aparat, stąd zdjęcia przy tej recenzji pochodzą albo od dystrybutora, albo zrobiłem je iPhone 4. Pocieszam, że już mam nową lustrzankę, więc przy kolejnych testach będzie lepiej. Sorry.

Druga sprawa: w tej recenzji nie ma ani słowa o Ovi Store. Aplikacje w sklepie lepiej się sprawują na telefonach wyższej klasy, więc o sklepie Nokii napiszę więcej przy okazji testu modelu N8, który właśnie “się robi” :) Cierpliwości.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.