Exolife firmy Exogear (język sobie można połamać) to świetny przykład na to, jak z niezłego pomysłu można zrobić zły produkt, robiąc kilka błędów przy okazji jego tworzenia. Zewnętrzna obudowa do iPhone 4 będąca jednocześnie bardzo dobrą, dodatkową baterią. Brzmi nieźle, nie? Nie do końca.

Co to jest?
Zacznijmy jednak od funkcjonalności samego gadżetu. Jak możecie zobaczyć na zdjęciach, obudowa dość znacznie zwiększa telefon, dodając mu jakieś 50% do grubości i około 2 cm do długości. W zamian za to otrzymujemy dodatkową baterię z kilkoma gadżetami. Jest świecący pasek pokazujący poziom naładowania ale też – co ciekawe – gniazdko miniUSB, które umożliwia podłączanie telefonu do komputera bez użycia standardowego kabla.
Jak działa bateria? Zaskakująco dobrze. Podczas testów udało mi się wyciągnąć na iPhone jakieś 2-3 dodatkowe dni pracy, co jest świetnym wynikiem.
Jest jednak kilka “ale”…
Brzmi jak bajka, ale problemem jest przede wszystkim…. wykonanie gadżetu. Powiem tak: zepsuł się po trzykrotnym założeniu i zdjęciu z telefonu, ale już przy pierwszej próbie ściągnięcia był uszkodzony. Ale zacznijmy od początku. Od pudełka.
Pudełko to najbardziej irytująca rzecz z jaką miałem od pewnego czasu do czynienia przy jakichkolwiek recenzjach. Jakiś baran zaprojektował je w ten sposób, że nie da się go otworzyć bez użycia ostrego noża, a nawet jeśli mamy taki pod ręką, to zgadnięcie jak to zrobić wymaga kilku prób i błędów.
Zresztą, nie jestem osamotniony w tej opinii, bo Paweł Nowak miał te same problemy ze swoim egzemplarzem a wyszukanie na YouTube kilku recenzji gadżetu jeszcze to potwierdziło: każdy recenzent ma problem z otworzeniem pudełka.
Nie byłby to duży kłopot, gdyby nie to, że po założeniu obudowy jej ściągnięcie z telefonu wymaga podobnego wysiłku. Zatrzaski są zrobione tak, że nie mogłem sobie poradzić dopóki nie podważyłem jednego z nich nożem, co lekko porysowało plastikową obudowę.
Kolejne dwa założenia i ściągnięcia doprowadziły do… pęknięcia całości w górnej części, co sprawiło wprawdzie, że ściąganie stało się dziecinnie proste, ale używanie przestało mieć sens. No i po zabawie.
Podsumowując…
Całkiem dobry pomysł zwyczajnie zepsuto przez koszmarny design urządzenia. Niedawno recenzowałem zewnętrzną baterię od PURO, która opierała się na innej filozofii – ładowaliśmy akumulatorek, wrzucaliśmy do plecaka a potem można było z niego naładować iPhone. Bez irytacji, bez zwiększania masy i wielkości telefonu i… bez pękania żadnych elementów.
Exolife w tym momencie jest niestety na przegranej pozycji.
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.


