Tomasz Zielonka w tekście “Nie przyzwyczajaj się do Internetu, za miesiąc może go już nie być”:
Internet działa „na czymś innym”. Tym czymś jest protokół IP (Internet Protocol), aktualnie używany w wersji 4. I protokół ten przestanie działać za miesiąc. A nowego nie ma. (…) Wg obecnych szacunków pula adresów w IPv4 skończy się za… 26 dni. Powstały już nawet widgety na blogi, aplikacje na iPhone’a i Androida czy dodatki do iGoogle, które odliczają czas do „The X-day”, czyli końca Internetu, jakim go znamy.(…) Oczywiście tytuł tekstu jest może co nieco na wyrost… Internet się nie skończy. Pamiętajmy o wszystkich tych adresach IP, które nie są używane, które są zbywane i nabywane każdego dnia. (…) To wszystko przypuszczenia, bo czy ktoś wie, jak będzie naprawdę, kiedy zużyjemy już dostępne pule adresów? Chyba nie. Nigdy wcześniej nie mieliśmy do czynienia z kryzysowym zjawiskiem o takiej skali (jedynym porównaniem mogą być Wojny Światowe, choć również nie do końca). I to jest, obawiam się, najgorsze.
Powinniśmy wymyślić dla tego jakąś chwytliwą nazwę, na przykład “Problem Roku 2011″. No i wcale nie wybrałem cytatów tak, żeby podkreślić, iż autor przez trzy czwarte artykułu sieje panikę, a na koniec stwierdza, że w sumie to za te 26 dni nic się nie stanie.
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.



