Dziś na Onecie jest taka akcja, że wydawcą strony głównej jest znany skądinąd Kamil Durczok. No i jest “Temat specjalny Kamila Durczoka” – o blogach i dlaczego blogerzy są anonimowymi tchórzami. Notabene kij wie, dlaczego “Durczoka”, skoro autorką tekstu jest Dorota Smoleń a on napisał tylko napuszony wstęp. Co zresztą nie za dobrze o nim świadczy, bo “jakaś tam blogerka” napisała (w odpowiedzi) artykuł o wiele rozsądniejszy i mądrzejszy, niż te parę zdań naskrobanych na serwetce przez pana redaktora. On sam tak pisze o blogerach:
Nawet jeśli ktoś dokopie Ci w komentarzu na forum, to nie Ty będziesz nosił piętno krytyki i ośmieszenia na czole. Karę poniesie Twoje wirtualne Ja. Ból mniejszy, a i ego cierpi rzadziej. Uczysz innych, że warto walić jak w bęben. Ale z ukrycia. Wygodniej, prościej i z mniejszymi konsekwencjami. Staruchy z realu i mainstreamu niech łażą po sądach i tłumaczą się z tego, co napisali, jak tacy głupi. My z sieci tak banalnych błędów nie popełniamy. Nas nie wyrzucają z pracy, choć czasem ładujemy nawet w szefów. I to codziennie. Jest fajnie. Jest ciepło. Jest bezpiecznie. Witamy w świecie konformizmu.
Kolejny redaktor, który nie odróżnia anonimowości od pisania pod pseudonimem. Osoba pisząca pod pseudonimem podpisuje po prostu swoją pracę inaczej. Obowiązuje ją jednak to samo prawo, ten sam kodeks karny i w przypadku jego złamanie może być tak samo ciągana po sądach. To po pierwsze.
Po drugie, słaby research. Durczok opiera się na stereotypowych informacjach, że: każdy bloger pisze pod pseudonimem (pewnie tak mu w Dzienniku powiedzieli); każdy bloger zajmuje się “zawodowo” pluciem na wszystkich wokół (pewnie tak mu powiedział Żakowski).
Po trzecie: przejrzałem kilka artykułów na “Durczokowym” Onecie. Ich autorzy to na przykład: POg, RZ, NP. To tyle, jeśli chodzi o poważnych i odpowiedzialnych dziennikarzy, podpisujących się nazwiskiem pod swoją pracą. Bez urazy, ale wolę być blogerem, budującym przez lata swój wizerunek pod pseudonimem, niż dwoma literkami pod artykułem w gazecie.
Po czwarte: dziennikarz w rodzaju pana Durczoka chowa się za sztabem prawników zatrudnianych przez TVN, który chroni go przed ewentualnymi nieprzyjemnościami, a nawet jeśli przyszłoby mu zapłacić jakąś karę, to na swojej twórczości zarabia tyle, że jakoś by to przeżył. I on oskarża blogerów o to, że pisząc pod pseudonimem są tchórzami.
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.



