Ewa Lalik na Spider’s Web:
To pani Zosia z warzywniaka i pan Jurek z klatki obok. Chcą, bo mogą. Chcą, bo ktoś im tam pokazał. W końcu chcą, bo mają potrzebę bycia “na bieżąco”. W tym aspekcie problemy z fragmentacją odchodzą na daleki, nawet nie drugi a dziesiąty plan. Bo pani Zosia pójdzie do operatora i kupi smartfona za złotówkę. Żeby korzystać z internetu. (…) I pani Zosi nawet przez myśl nie przejdzie, że aktualizacje istnieją. Syn pokaże jej jak włączyć Facebooka, jak sprawdzić pogodę i przepisy. I pani Zosia będzie korzystać.
W tym nieco chaotycznym tekście (jakoś nie mogę się przyzwyczaić do stylu pisania Ewy) podstawowy wniosek jest taki, że fragmentacja Androida nie jest problemem dla przeciętnego użytkownika. Zgoda.
Widać tu jednak pewną niekonsekwencję Google – z jednej strony nie przejmuje się poszatkowaniem swojego produktu, bo przeciętny użytkownik ma to gdzieś, ale z drugiej – ciągle powtarza, że Android jest “otwarty”, co przeciętny użytkownik ma gdzieś jeszcze głębiej.
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.


