Wojtek Pietrusiewicz, opisując aplikacje fotograficzne na iPhone, spłodził w iMagazine takie oto zdanie:
Jeśli korzystaliście kiedyś ze starych plastikowych i tandetnych aparatów, które miały otwór w obudowie zamiast wizjera, to poczujecie się jak w domu z Hipstamatic.
Te “tandetne aparaty” to aparaty analogowe a ten otwór w obudowie to właśnie wizjer. Ogólnie jednak zestawienie ok.
Tak czy siak, chyba pierwszy raz dość dokładnie przewertowałem magazyn (wcześniej znany jako “Moje Jabłuszko”, łee), bo do tej pory zdarzało mi się tylko przejrzeć parę numerów. No i się zawiodłem. Mimo oprawy aspirującej do profesjonalnego wydawnictwa (słowo od redaktora, leady, DTP…) treść jest na poziomie mocno średnim.
Miałem cały czas wrażenie, że autorzy są z łapanki. Jest kilka fajnych tekstów, ale większość czyta się trochę jak wypracowania gimnazjalistów. Sporo lania wody i irytujący, “aspirujący” do dziennikarstwa styl: panowie redaktorzy momentami tak bardzo starają się, żeby ich teksty brzmiały profesjonalnie, że trudno się czyta.
Mnie nie przekonaliście. Sprawdzę znowu za dziesięć numerów i zobaczę czy się coś zmieni ;)
Sponsorem playr jest sklep Komputronik, w którym znajdziecie sprzęt elektroniczny wszelkiej maści. Klienci sklepu internetowego bardzo cenią sobie możliwość bezpłatnego odbioru sprzętu w przeszło 300 punktach sprzedaży na terenie całego kraju.
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.


