Na łamach Wyborczej Tomasz Grynkiewicz panikuje:
Kogo dotyczy wyciek? Praktycznie każdego, kto kiedykolwiek używał jakiejś aplikacji na Facebooku. (…) Aplikacje te wyciągały od użytkowników tzw. “Facebook ID” – unikalny numer, przypisywany każdemu użytkownikowi serwisu.
Ten fejsbukowy PESEL nie jest zastrzeżony – jeśli go znasz, z łatwością sprawdzisz, jak nazywa się jego użytkownik. Wystarczy wpisać numer w przeglądarce internetowej. I nawet jeśli użytkownik zastrzegł, że chce, by wszystkie dane na Facebooku były niedostępne, poznasz niektórych jego znajomych i zainteresowania. Innych danych – już nie.
Facebook ID jest też widoczny w pasku przeglądarki po wejściu na profil dowolnego użytkownika, niezależnie, czy go znamy, czy nie. Ponadto nasz “pesel” jest nic nieznaczącym ciągiem cyferek a jego znajomość nie daje dostępu do niczego. Wejść na profil i spisać dane ustawione jako “publiczne” może każdy, żaden ID nie jest do tego potrzebny.
A to wszystko przeczytacie w jednej z największych polskich gazet i w jej internetowym wydaniu, promowane przez hasła “Wyciek danych!” i “Dziura w Facebooku!”. Do tego wprowadza w błąd sugerując, że znając Facebook ID mamy dostęp do jakichś danych, które użytkownik ukrył. Tak się teraz robi media? Żenada.
Sponsorem bloga playr w tym miesiącu jest HYABAK – nawilżające krople do oczu bez żadnych konserwantów. Dzięki unikalnej i opatentowanej butelce ABAK Twoje oczy są zawsze bezpieczne! Uczestnicząc w konkursie na playr możecie wygrać ich produkty – powodzenia!
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.


