Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
09:34

Magic Marker – zaczarowany ołówek po nowemu

Piotrek Wasiak podrzuca recenzje makowej gry Magic Marker. Do poczytania w rozwinięciu, w razie czego zapraszam Was też na stronę Piotra. Screeny z gierki na stronie producenta (trzeba kliknąć okładkę). Moja opinia – nie dałbym za tę grę więcej niż 5 zł, a ona kosztuje 50 zł.

Ostatnio wpadła mi w ręce gra „Magic Marker” wydana przez IQ Publishing. Jest to jedna z nielicznych gier, po polsku, które dostępne są na Maki. Stąd moje nią zainteresowanie.

Co to za gra?

Magic Marker to po prostu platformówka. Bohater gry – Max, zachowuje się jak zwyczajny bohater gier tego typu. Porusza się od lewej strony planszy do prawej, skacze, zbiera rozmaite „znajdźki” i stara się unikać przeciwników. Najciekawszym rozwiązaniem w grze jest właśnie ów „Magiczny Flamaster”, który pozwala Maxowi wyjść z wielu opresji. Otóż, owym markerem możemy dorysować sobie most, czy spuścić ciężar przeciwnikowi na głowę. Bo właśnie tutaj jest pies pogrzebany. To co domalujemy, choć to tylko linie i okręgi, zachowuje się z zachowaniem fizyki. Zatem, na przykład, namalowana wielka kropka spadnie, naciśnie na dźwignię, która pchnie kamień. Czasem trzeba trochę pokombinować, aby wymyślić najlepsze rozwiązanie… Ogranicza nas niestety ilość tuszu w magicznym mazaku. Nigdy nie ma go zbyt wiele, a radzić sobie trzeba. Mamy zatem do dyspozycji 15 plansz, podzielonych na 3 światy. Jest to zatem jakieś 3 godziny gry, chyba, że jesteś sprawnym planszówkożercą – to wtedy mniej.

Dla kogo to gra?

Widzę dwie grupy odbiorców „Magic Marker”. Przede wszystkim są to dzieciaki, które pochłoną zapewne grę i będą chciały jeszcze. Druga grupa, to „okazyjni gracze”, do których sam się zaliczam. Mnie też Magic Marker wciągnął nie na żarty i choć mleka pod nosem już nie mam, to czasem miałem problem z rozwiązaniem niektórych zagadek i kilka razy musiałem próbować namalować dany element, aby spełniał on wyznaczone zadanie. Gra jest naprawdę fajna. po prostu, bo przecież nie będę oceniał jej trójwymiarowej grafiki, czy fantastycznej muzyki – bo tego tam nie ma.

Mała wada…

Gra jest ładnie wykonana, ma fajną muzyczkę i ciekawe rozwiązania… Niemniej ma też kilka drobnych wad. Otóż wersja na Maca została zrobiona chyba „przy okazji”. To wymaga kilku słów wyjaśnienia. Otóż Magic Marker używa silnika graficzno-fizycznego Unity3D. Silnik ten pozwala w dość wygodny sposób tworzyć światy 3D i 2D i, co jest jego największym plusem, kompilować program w wersji na Mac, iPhone, do wersji WWW, PC i bodajże Androida. Czyli robimy grę, jednym kliknięciem mamy wersje PC i Mac.

Nie uruchamiałem Magic Markera na PC, więc nie wiem jak wygląda setup, ale na Macu nie ma żadnego instalatora! Ba! program nie ma nawet ikonki! Wkładam płytę do napędu, A tam jakiś folder, setup.exe i plik „Max” ze standardową ikonką macowej aplikacji. Kiedy już uruchomię grę, w górnym menu mam standardowe opcje, a okienko About mówi o silniku Unity – ani słowa o deweloperze czy wydawcy. Innych opcji też brak. Czyli po prostu, na szybko skompilowano grę na Maca, bo silnik dawał taką możliwość. Najważniejsze jednak jest to, że gra działa poprawnie i bez błędów.

Wymagania sprzętowe

Mój nie-zawsze-działający napęd optyczny w MacBooku zmusił mnie do tego, żebym zrobił sobie obraz płyty .dmg. To jego używam, podczas gdy oryginalne pudełko leży na półce. Skoro o MacBooku mowa, to na nim właśnie gram w tę grę. MacBook White, late 2007. Gra chodzi płynnie, bez zacięć, a wiatraki nie wariują. Niby na pudełku są podane wymagania sprzętowe, ale wyrażone są one dla PC (Pentium 2 GHz, 200 MB HDD, 1 GB RAM), zatem informacja, że gra działa bez problemu na zdecydowanie-nie-przeznaczonym-do-grania Macbooku, z 2.0 GHz Core2Duo i Snow Leopardem może wydać się Wam pomocna.

Podsumowanie

Gra jest dobra, wciągająca i zapewnia niezłą zabawę. Niestety wersja Macowa potraktowana została po macoszemu. Ale to niewielki problem. Do tego – aplikacja jest po polsku, choć nie ma to zbytniego znaczenia, bo to platformówka, niemniej trzeba odnotować ów fakt. Warto się po nią schylić i mieć na dysku 500 MB obraz płyty (tak jak ja zrobiłem) i możliwość zagrania w niezłą grę zawsze wtedy, kiedy mamy chwilę czasu. Warto ją mieć!

Plusy: wciągająca platformówka, ciekawe rozwiązanie rysunków, na które działa fizyka. Ładna, komiksowa grafika.

Minusy: potraktowana po macoszemu wersja na Maca. Po dłuższej chwili muzyka denerwuje.

Piotr Wasiak pracuje w pewnej polskiej instytucji kultury, a prywatnie prowadzi projekty internetowe i pasjonują go Gwiezdne Wojny. Makowiec, pasjonat nowych technologii, tatrofil i bloger – w różnej konfiguracji i w różnym natężeniu w różnym czasie. Jego „wirtualną wizytówkę” można znaleźć pod adresem Wasiak.waw.pl.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.