Piotrek Wasiak podrzuca recenzje makowej gry Magic Marker. Do poczytania w rozwinięciu, w razie czego zapraszam Was też na stronę Piotra. Screeny z gierki na stronie producenta (trzeba kliknąć okładkę). Moja opinia – nie dałbym za tę grę więcej niż 5 zł, a ona kosztuje 50 zł.
Ostatnio wpadła mi w ręce gra „Magic Marker” wydana przez IQ Publishing. Jest to jedna z nielicznych gier, po polsku, które dostępne są na Maki. Stąd moje nią zainteresowanie.
Co to za gra?
Magic Marker to po prostu platformówka. Bohater gry – Max, zachowuje się jak zwyczajny bohater gier tego typu. Porusza się od lewej strony planszy do prawej, skacze, zbiera rozmaite „znajdźki” i stara się unikać przeciwników. Najciekawszym rozwiązaniem w grze jest właśnie ów „Magiczny Flamaster”, który pozwala Maxowi wyjść z wielu opresji. Otóż, owym markerem możemy dorysować sobie most, czy spuścić ciężar przeciwnikowi na głowę. Bo właśnie tutaj jest pies pogrzebany. To co domalujemy, choć to tylko linie i okręgi, zachowuje się z zachowaniem fizyki. Zatem, na przykład, namalowana wielka kropka spadnie, naciśnie na dźwignię, która pchnie kamień. Czasem trzeba trochę pokombinować, aby wymyślić najlepsze rozwiązanie… Ogranicza nas niestety ilość tuszu w magicznym mazaku. Nigdy nie ma go zbyt wiele, a radzić sobie trzeba. Mamy zatem do dyspozycji 15 plansz, podzielonych na 3 światy. Jest to zatem jakieś 3 godziny gry, chyba, że jesteś sprawnym planszówkożercą – to wtedy mniej.
Dla kogo to gra?
Widzę dwie grupy odbiorców „Magic Marker”. Przede wszystkim są to dzieciaki, które pochłoną zapewne grę i będą chciały jeszcze. Druga grupa, to „okazyjni gracze”, do których sam się zaliczam. Mnie też Magic Marker wciągnął nie na żarty i choć mleka pod nosem już nie mam, to czasem miałem problem z rozwiązaniem niektórych zagadek i kilka razy musiałem próbować namalować dany element, aby spełniał on wyznaczone zadanie. Gra jest naprawdę fajna. po prostu, bo przecież nie będę oceniał jej trójwymiarowej grafiki, czy fantastycznej muzyki – bo tego tam nie ma.
Mała wada…
Gra jest ładnie wykonana, ma fajną muzyczkę i ciekawe rozwiązania… Niemniej ma też kilka drobnych wad. Otóż wersja na Maca została zrobiona chyba „przy okazji”. To wymaga kilku słów wyjaśnienia. Otóż Magic Marker używa silnika graficzno-fizycznego Unity3D. Silnik ten pozwala w dość wygodny sposób tworzyć światy 3D i 2D i, co jest jego największym plusem, kompilować program w wersji na Mac, iPhone, do wersji WWW, PC i bodajże Androida. Czyli robimy grę, jednym kliknięciem mamy wersje PC i Mac.
Nie uruchamiałem Magic Markera na PC, więc nie wiem jak wygląda setup, ale na Macu nie ma żadnego instalatora! Ba! program nie ma nawet ikonki! Wkładam płytę do napędu, A tam jakiś folder, setup.exe i plik „Max” ze standardową ikonką macowej aplikacji. Kiedy już uruchomię grę, w górnym menu mam standardowe opcje, a okienko About mówi o silniku Unity – ani słowa o deweloperze czy wydawcy. Innych opcji też brak. Czyli po prostu, na szybko skompilowano grę na Maca, bo silnik dawał taką możliwość. Najważniejsze jednak jest to, że gra działa poprawnie i bez błędów.
Wymagania sprzętowe
Mój nie-zawsze-działający napęd optyczny w MacBooku zmusił mnie do tego, żebym zrobił sobie obraz płyty .dmg. To jego używam, podczas gdy oryginalne pudełko leży na półce. Skoro o MacBooku mowa, to na nim właśnie gram w tę grę. MacBook White, late 2007. Gra chodzi płynnie, bez zacięć, a wiatraki nie wariują. Niby na pudełku są podane wymagania sprzętowe, ale wyrażone są one dla PC (Pentium 2 GHz, 200 MB HDD, 1 GB RAM), zatem informacja, że gra działa bez problemu na zdecydowanie-nie-przeznaczonym-do-grania Macbooku, z 2.0 GHz Core2Duo i Snow Leopardem może wydać się Wam pomocna.
Podsumowanie
Gra jest dobra, wciągająca i zapewnia niezłą zabawę. Niestety wersja Macowa potraktowana została po macoszemu. Ale to niewielki problem. Do tego – aplikacja jest po polsku, choć nie ma to zbytniego znaczenia, bo to platformówka, niemniej trzeba odnotować ów fakt. Warto się po nią schylić i mieć na dysku 500 MB obraz płyty (tak jak ja zrobiłem) i możliwość zagrania w niezłą grę zawsze wtedy, kiedy mamy chwilę czasu. Warto ją mieć!
Plusy: wciągająca platformówka, ciekawe rozwiązanie rysunków, na które działa fizyka. Ładna, komiksowa grafika.
Minusy: potraktowana po macoszemu wersja na Maca. Po dłuższej chwili muzyka denerwuje.
Piotr Wasiak pracuje w pewnej polskiej instytucji kultury, a prywatnie prowadzi projekty internetowe i pasjonują go Gwiezdne Wojny. Makowiec, pasjonat nowych technologii, tatrofil i bloger – w różnej konfiguracji i w różnym natężeniu w różnym czasie. Jego „wirtualną wizytówkę” można znaleźć pod adresem Wasiak.waw.pl.
Sponsorem bloga playr w tym miesiącu jest HYABAK – nawilżające krople do oczu bez żadnych konserwantów. Dzięki unikalnej i opatentowanej butelce ABAK Twoje oczy są zawsze bezpieczne! Wkrótce będziecie mogli wygrać ich produkty na playr – śledźcie uważnie!
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.


