Ponad miesiąc temu pisałem o tym, że sklep Euro będzie sprzedawał sprzęt Apple:
Chciałem się skontaktować z jakimś rzecznikiem, działem marketingu i tak dalej, celem dowiedzenia się, czy “Sklep Apple” oznacza jakąś umowę partnerską, czy po prostu tak sobie napisali. Niestety, kontaktu na stronie brak, nie uzyskałem go również ani przez formularz ani pisząc do obsługi.
Ciąg dalszy tej historii – w końcu napisałem na mail kontaktowy do sklepu. Bardzo grzecznie zapytałem, czy aby mogą skromnemu blogerowi udzielić informacji na temat tego, jak wygląda (i czy w ogóle istnieje) współpraca z Apple, no i czy ewentualnie zdradzą planowane ceny (teraz już wiemy, że są z kosmosu).
No i teraz niespodzianka – nie otrzymałem żadnej, nawet zdawkowej odpowiedzi na te pytania. Nie oznacza to jednak, że nie dostałem od Euro żadnego maila – wręcz przeciwnie! Od tej pory zacząłem dostawać maile z ich ofertą, mimo, że nie wyrażałem na to zgody (po prostu napisałem na adres kontaktowy podany na stronie).
Czyli – o ile mój niewielki, blogerski mózg jest w stanie to ogarnąć – po próbie skontaktowania się ze sklepem zostałem bezprawnie wpisany na listę subskrybentów “biuletynu”, a nie otrzymałem odpowiedzi na zadane pytania dotyczące oferty? Genialne.
Sponsorem playr w tym tygodniu jest Philips, z którym organizujemy świetny konkurs, gdzie możecie wygrać ich najnowszy, rewolucyjny produkt. Na odgadnięciu jaki to produkt polega cała zabawa ;) Nagroda jest warta sporo, więc jest o co walczyć – szczegóły na blogu.





