Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
09:30

Offtopic: “Resident Evil: Afterlife”

Film zgodny z tym, czego się spodziewałem. Scenariusz denny, treści niewiele, za to bardzo ładne 3D i sympatyczne efekty. Byłem w pełni zadowolony. Warto iść, jeżeli właśnie tak się nastawicie – na demonstrację efektów specjalnych. Bo tak zasadniczo to film jest o niczym.

To, co mnie w filmie rozwaliło to… makijaż. Świat jest po zombie-apokalipsie. W środku zniszczonego Los Angeles (w którym mimo miesięcy, które minęły od katastrofy nadal wszystko się pali i dymi), w starym więzieniu, ukrywa się garstka ocalałych. Jedzą papkę, mieszkają w calach, są brudnawi… ale oczywiście będąca z nimi dziewczyna cały czas jest umalowana. Podobnie jak główna bohaterka filmu, która od pół roku szuka żywych ludzi – w pełnym makijażu i ze szminką na ustach. Podobnie umorusana i ućpana laska z zanikiem pamięci, która po znokautowaniu budzi się związana, wyczyszczona z błota i… umalowana.

Ale to taki offtop, bo film zasadniczo daje radę jako pokazówka technologii 3D. Nic więcej.

P.S. Jedna rzecz mnie rozwaliła i zacząłem ryć ze śmiechu w kinie. Bohaterowie ukrywający się w więzieniu oprowadzają Milę Jovovich po przybytku. W końcu zdradzają, że w piwnicy trzymają ostatniego skazańca, zabójcę. Faceta – zamkniętego w wielkiej klatce pośrodku budynku otoczonego przez zombie – gra Wentworth Miller. Cała sala parsknęła śmiechem, że to piąta seria “Prison Break”.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.