Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
O autorze
Ding.pl
20:51

Kondycja polskiej blogosfery Apple + kilka rad dotyczących pisania bloga

Podobno każdy upadający blog, żeby podnieść swoje statystyki i zrobić trochę szumu, publikuje wpis pt. “O kondycji polskiej blogosfery…”. Ponieważ sam mam w planach wkrótce zamknąć playr i zacząć pisać poradniki dla Komputer Świat, to taki wpis musi pojawić się też u mnie. W skrócie.

Plusem polskiej blogosfery Apple jest to, że się rozwija. Nowe blogi powstają jak grzyby po deszczu. Blogi o iPhone, blogi o Makach, o iPodach. Dawno już minęły czasy, gdzie blogi “jabłkowe” były cztery na krzyż.

Minusem tejże blogosfery jest fakt, że jakichś 80% z tych nowych tworów nie potrafię wzajemnie odróżnić, bo przepisują newsy z tych samych, zagranicznych serwisów nie dodając niczego od siebie. To lekki absurd, bo co to za blog? Blog definiuje jego autor, wszczepiając swojemu dziecku cząstkę siebie, swojego umysłu, swojej jaźni.

Ostatnio coraz częściej jestem świadkiem sytuacji, w której czytam coś na BGR, Apple Insider czy MacRumors, a kilka godzin później dokładnie te same, przetłumaczone (oczywiście nie słowo w słowo – raczej “przeczytane i napisane po swojemu”) newsy widzę na kilku polskich serwisach. Bez niczego. Nawet pół zdania komentarza. Szczerze, to wydaje mi się, że bardziej wartościowy jest dwuzdaniowy wpis “od serca”, niż trzy paragrafy, które po angielsku mogę przeczytać odwiedzając dowolny serwis tech-newsowy.

Dlatego teraz będzie kilka rad ode mnie (tak jakbyście ostatnio mieli mało okazji, żeby zmieszać mnie z błotem ;> ):

  • Wrzucając coś na blog zastanów się, czy masz cokolwiek do dodania w tym temacie. Jeżeli nie – to może po prostu nie warto? Przemyśl to. Po pierwsze, dla dobra “kondycji blogosfery” ogólnie – bo czym więcej indywidualnych opinii, tym wyższy poziom dyskusji. No i dla Ciebie – bo chyba przepisywanie z Engadget nie jest najwdzięczniejszą robotą (choć niewątpliwie doprowadziło kilka osób do sukcesu).
  • Pomyśl, czy opisywanie sytuacji, którą w podobny sposób opisało już 15 osób, ma sens? A może czasem warto podlinkować do innego wpisu na innym blogu lub serwisie, a potem ograniczyć się do własnych przemyśleń? Raz, że czytelnicy czytający wiele blogów nie będą musieli przebijać się przez znaną sobie historyjkę, a dwa, że dzięki temu możesz wysłużyć się kimś innym, a on jeszcze się ucieszy, że do niego linkujesz (ja tak robię).
  • Zastanów się, czy masz szanse konkurować z serwisami redakcyjnymi? Podpowiem: nie masz. Jako bloger powinieneś korzystać ze swojej siły, a jest nią możliwość wyrażania swojej opinii i tworzenia indywidualnego kontentu. Z portalami technologicznymi nie wygrasz, próbując wrzucić jak najwięcej wpisów, jak najszybciej. Oni mają redakcję, źródła i mechanizmy. Ty jesteś zdany na swój mózg. Nie odkładaj go na półkę.

Z drugiej strony to tylko takie moje biadolenie, bo mam świadomość, że po paru latach szybkiego rozwoju blogosfery w Polsce teraz nachodzą lata chude. Reklamodawcy liczą, czy to się serio opłaca (hint: rzadko), blogerzy się zastanawiają, czy im to się opłaca (hint: nielicznym) i już nawet do TV przestali zapraszać (za to zakładamy własne). Konkurencja coraz większa, jakość coraz niższa.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.