Ktoś w HTC wpadł kiedyś na genialny pomysł: “Zróbmy tani telefon z dotykowym ekranem. No i żeby mały był. Wsadźmy tam Androida. Co, ekran pojemnościowy za bardzo podnosi koszty? No to wstawimy rezystancyjny i będzie”. W ten sposób powstał całkiem tani i sprawiający sympatyczne wrażenie telefon, którego obsługa bez rysika jest absolutną tragedią – HTC Tattoo.

Wygląd zewnętrzny
Ok, tradycyjnie pierwszą rzeczą, na jaką zwracamy uwagę po wyjęciu zabawki z pudełka, jest to, jak ona wygląda. HTC Tattoo wygląda ok, chociaż designem nie zachwyca. Jeśli kojarzycie inne dotykowe telefony tej firmy, to wiecie o co chodzi. Ten model wyróżnia się przede wszystkim niewielkimi rozmiarami – ma nieco ponad 10 cm długości i 5,5 cm szerokości. Taki w sam raz do trzymania w dłoni :)
Obudowa telefonu jest całkowicie wykonana z plastiku.
Z przodu telefonu jest oczywiście ekran (o nim później), głośnik (osłonięty metalową kratką – plusik) i zbyt dużo przycisków. Jak na telefon z dotykowym ekranem 11 przycisków pod ekranem (7 + 4-przyciskowy dżojstik) to trochę dużo.
Po lewej stronie przyciski sterowania głośnością, po prawej nic. U góry w zasadzie tylko gniazdko słuchawkowe, na dole mikrofon i wtyczka USB (niestandardowa). Z tyłu drugi głośniczek i aparat 3,2 mpx.
Możemy otworzyć tylną klapkę. Mamy tam dostęp do baterii, karty SIM i miejsce na kartę microSD (co jest o tyle istotne, że telefon ma tylko 512 mega pamięci wewnętrznej).
Obsługa
Okej, wierzchnią warstwę mamy już za sobą, ale – jak uczą romantycy – najważniejsza jest dusza i takie tam. Tattoo korzysta z systemu Android z nakładką HTC Sense. Kto korzystał, ten może pominąć paragraf poniżej.
Dla mnie Sense to dobry materiał na fajny interfejs, ale jest trochę niedopracowany. Przede wszystkim kuleje łatwość obsługi – mam wrażenie, że w zależności gdzie jestem w systemie, trochę zmienia się jego interfejs. Ale to kwestia przyzwyczajenia. Tak czy siak, sam w sobie Android z nakładką HTC to dobry wybór, chociaż na tym konkretnym urządzeniu sprawuje się średnio – ale o tym zaraz. W telefonie mamy dostęp do Android Market, a domyślnie jest wrzucone kilka aplikacji – do obsługi GMaila czy Twittera, Map Google, Google Talk i tak dalej.
Jeśli chodzi o szybkość działania, to problemów nie ma – telefon działa płynnie, nie zamula, widać, że hardware spokojnie ciągnie system. Na tym małym ekranie zdecydowano się na dziewięcioprzyciskową klawiaturę dotykową (czyli 123, jak plastiki, a nie QWERTY). Ale o tym również za chwilkę.
Ekran dotykowy
No właśnie – największa bolączka tego modelu. Ekran dotykowy. Jeżeli nie macie akurat pod ręką rysika, to nie ruszać, o ile nie chcecie nabawić się nerwicy.
Według oficjalnych danych HTC nie użyło ekranu pojemnościowego z powodu niewielkich rozmiarów telefonu, które miałyby uniemożliwiać jego wygodną obsługę. Nieoficjalnie chodziło o cięcie kosztów. Wierzę w tę drugą wersję, bo ekran rezystancyjny przy tej wielkości wcale nie radzi sobie dobrze. Wręcz przeciwnie.
Najgorszą rzeczą jest tu klawiatura. 9 przycisków z klawiszami i jeszcze przyciski po bokach ekranu. Można “klasycznie” naciskać cyferkękilka razy, żeby wybrać kolejne literki, albo ją przytrzymać i wybrać znak z wyskakującego menu. Tak jak pisałem – bez rysika ta pierwsza rzecz jest w praktyce niewykonalna, a ta druga kosmicznie irytująca. Z rysikiem obie są “tylko” irytujące.
Nie wiem kto wpadł na pomysł wstawienia bardzo niewielkiego, wąskiego przycisku backspace, przy którego naciskaniu mniej-więcej co drugi raz trafiasz na “W”.
W skrócie – to, czego bardzo brakuje w tym telefonie, to zwyczajna, niewielka, plastikowa klawiatura. Tak, żeby pisanie jednego zdania nie zajmowało kwadransa.

Przeglądanie Sieci
Wbudowana przeglądarka wyświetla strony ok, ale korzystanie z internetu na Tattoo nie należy do najprzyjemniejszych. Po pierwsze, jak się pewnie domyślacie, problemem jest ekran. O takich gadżetach jak gesty można sobie oczywiście pomarzyć. Wpisywanie adresu nie należy do najprostszych, sama obsługa przeglądarki też jest przemyślana średnio.
O przeglądaniu Sieci na HTC Tattoo można powiedzieć tyle, że da się. Ale do przyjemnych czynności na pewno to nie należy.
Z internetem możemy połączyć się przez GSM lub WiFi. Działa ok, chociaż wpisywałem hasło do swojej sieci przez 23 minuty (czy coś koło tego). Argh.
Praca na baterii, aparat, jakość dźwięku
Plusem telefonu jest na pewno praca na baterii. U mnie trzymał spokojnie około tygodnia raczej intensywnego używania. Swoją drogą – fajnym, niewielkim gadżetem jest lampka informująca o ładowaniu ukryta pod głośniczkiem, a więc widoczna tylko wtedy, kiedy świeci.
Jeżeli chodzi o ładowarkę, to zastosowano tu identyczny model jak w iPhone – zasilacz z gniazdkiem USB i kabelek, który możemy podłączyć telefon zarówno do komputera, jak i do tegoż zasilacza.
Aparat jest zwyczajnie słaby. 3,2 mpx nie robi w momencie, kiedy optyka jest na poziomie sprzed dobrych 5 lat. No i znowu, można o nim powiedzieć tyle, że zdjęcia da się robić – i nic więcej.
Jakość dźwięku jest ok. Słychać rozmówcę ;) Cieszy, że Tattoo ma zwykłe gniazdko minijack a nie jakiś wymysł od producenta, wymuszający korzystanie tylko i wyłącznie z jego słuchawek.
Czy to się opłaca?
Odpowiedź jest prosta: nie. Bo jest za drogo. Ten telefon można kupić za jakieś 700-800 zł. To za dużo. Gdyby kosztował połowę z tego, to powiedziałbym, że mimo wad jest to niezły produkt. W tej cenie po prostu nie jestem w stanie czegoś takiego powiedzieć.
Z jednej strony całkiem niezły design, fajna szybkość działania, Android wraz ze swoimi aplikacjami, ale z drugiej – tragiczny ekran, który zwyczajnie zabija ten telefon. Korzystanie z niego, pisanie na nim, obsługa stron www – momentami to po prostu tortura. Nie życzę tego nikomu i mam nadzieję, że HTC mimo wszystko wyśle mi jeszcze jakiś telefon do testów – ale koniecznie z ekranem pojemnościowym ;)
Sponsorem playr jest Orange – operator komórkowy, u którego znajdziesz masę świetnych, nowoczesnych telefonów – między innymi iPhone. Sprawdź ich ofertę już dziś – zobacz, jaki sprzęt proponują i jakie taryfy możesz wybrać, będąc klientem Orange!
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.
Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na



