Marcin Obrzut na blogu Semahead (moi ulubieni specjaliści od SEM do cytowania na blogu, bo mam do ich biura jakieś 7 metrów) bardzo kompleksowo opisuje, jak wprowadzenie wyszukiwania “live” wpłynie na rynek reklam w wyszukiwarce (czyli główne źródło przychodów Google):
Prawdopodobnie, o ile Google nie wprowadzi pewnych modyfikacji, masowe przesiadanie się użytkowników na Instant Search w dużym stopniu zwiększy liczbę wyświetleń reklam Adwords. Wpłynie to na obniżenie CTR, co z kolei może przełożyć się na pogorszenie Wyniku Jakości słów kluczowych. Jak wiadomo im niższy Wynik Jakości, tym wyższy koszt reklamy.
Wprowadzenie wyszukiwania w czasie rzeczywistym może więc podwyższyć koszty kampanii Adwords. Wprowadzenie Google Instant Search może także wpłynąć na wyniki organiczne. Nowy algorytm faworyzuje zapytania krótsze. Optymalizacja kampanii PPC będzie przebiegała pod kątem dominacji najpopularniejszych słów kluczowych, gdyż to one będą jako pierwsze „podpowiadane”.
Chłopaki zwracają też uwagę na to, że Google nie zlicza reklamy jako wyświetlonej, jeżeli użytkownik się nie “zatrzyma” – to znaczy kliknie gdzieś na stronie albo przestanie pisać na co najmniej trzy sekundy.
A swoją drogą – mnie się Instant Search nie podoba. O ile w momencie korzystania z makowego Spotlight znalezione pozycje mają jeden czy dwa wyrazy, to wyniki Google wymagają na tyle uwagi, że ciężko jednocześnie skupiać ją na pisaniu zapytania i ich (wyników) analizowaniu. Są po prostu za długie do efektywnego wykorzystania tej formy.





