Cała polska blogosfera jabłkowa żyje dziś sprawą Applemanii. Jeżeli nie wiecie o co chodzi – to zdanie wyjaśnia wszystko:
Kilka dni temu do naszej redakcji wpłynęło pismo, w którym zostaliśmy poinformowani, że musimy zaprzestać „używania [...] oznaczeń łudząco podobnych do znaku APPLE lub znaku graficznego Apple”. Mamy także… zrzec się domeny applemania.pl.
Chciałem o tym napisać wcześniej, ale postanowiłem poczekać kilka godzin aż emocje lekko zejdą, więcej faktów wyjdzie na jaw i będzie można przeanalizować co, komu, kto i po co.
Kto za tym stoi jaka jest rola Apple?
Oczywiście Apple. Ale nie bezpośrednio. Korporacja współpracuje z firmami prawniczymi z całego świata, które reprezentują ich na różnych rynkach. W Polsce widocznie też jest taka firma, ale jak dotąd jakoś się nie ujawniała (o tym później). No i oni zasadniczo dali dupy, prawdopodobnie nie bardzo łapiąc idei. Dostali robotę to napisali – taka ich praca. Widocznie nie odrobili zadania z researchu rynku.
Apple też dało dupy. Kancelaria prawna reprezentująca tę firmę ma od nich odpowiednie pełnomocnictwa. Nie wiem, czy wybrali złą firmę, czy nie mają przygotowanych procedur, które dają im jakąkolwiek kontrolę nad tymi “podwykonawcami” – tak czy siak to ogromna wtopa z ich strony.
Jaka jest polityka Apple co do tej sprawy?
Pamiętajmy, że za granicą funkcjonują takie serwisy jak Apple Insider czy The Apple Blog. Oba mają “Apple” w nazwie i oba nie mają z tym problemów. Nie bardzo wierzę, że będące na świeczniku, międzynarodowe serwisy nie przeszkadzają Steve’owi, a polski blogasek wątpliwej jakości już tak. Ale o nazwie jeszcze za chwilę.
Pamiętajmy, że sytuacje w których Apple rękami firm prawniczych prowadziło dość kontrowersyjne sprawy o wykorzystanie swojego logo. Podejrzewam, że idą po prostu na łatwiznę – zamiast zastanawiać się, kto zarabia na podróbkach a kto robi fanowski blog, po prostu wycinają wszystkich.
Sprawa jest o tyle kontrowersyjna, że pomyślałem sobie tak: gdybym zobaczył blog, który w nagłówku miałby napisane “Microsoft Blog” to pewnie pomyślałbym, że to oficjalny blog Microsoftu. Nie usprawiedliwia to jednak faktu, że grożenie (sic!) swoim fanom rękami prawników nie wygląda dobrze.
Czy to nie jest aby fake?
Oczywiście szybko pojawiły się pytania na temat tego, czy aby Applemania nie robi sobie taniej promocji grając poszkodowanego. Wokół sprawy było wiele pytań (do teraz nie wiadomo kto konkretnie wysłał pismo, oprócz tego, że jakaś kancelaria), ale Łukasz Macheta, naczelny Mediarun, postawił sprawę jasno:
Dysponujemy (Mediarun.pl) skanem pisma z kancelarii prawnej, prosze nie szukać na siłę afery.
Fair enough for me. Applemania przez przypadek rozesłała z informacją prasową załącznik ze skanem pisma (sic!), a potem rozesłała sprostowanie z prośbą, żeby go nigdzie nie umieszczać. Sprostowanie dostałem, skanu – który teraz jest Świętym Grallem polskiej apple-blogosfery – niestety nie.
Ej, przecież oni współpracują z Apple!
Pojawiły się też zarzuty, że to absurd, bo Applemania przecież dostaje od Apple sprzęt do testów. Tu akurat nie ma podstaw tak sądzić, bo nie dostaje. Applemania sprzęt dostaje od firmy Compress, która zajmuje się obsługą PR firmy iSource, która to jest dystrybutorem Apple w Polsce.
Apple najprawdopodobniej nie ma nic wspólnego z testami sprzętu, podobnie jak iSource nie ma nic do gadania w sprawach ochrony logo Apple. To dwie zupełnie inne kwestie i nie należy ich łączyć.
Jak to się skończy dla Applemanii?
Tu też pozwolę sobie zacytować anonimowy komentarz ze Spider’s Web, z którym w pełni się zgadzam:
Mi się wydaje, że chodzi głównie o Apple w nazwie i zbliżoną wizualizację graficzną. Z domeną polecieli pewnie przy okazji, pewnie po to, aby móc potem z czegoś zejść. Chyba sprawa jest zakończona – maniacy zmienili wizualizację, domeny nie porzucą.
Stawiałbym, że tak właśnie jest. Zmodyfikowane jabłuszko zniknęło z nagłówka strony i wierzę, że ktoś pójdzie po rozum do głowy i da spokój ze straszeniem blogerów. Bez jaj.
Jednocześnie nie wierzyłbym w ratunek Apple, które nagle da po łapach prawnikom. Oni im za to płacą i dopóki kancelaria nie pozwie Engadget, albo nie zrobi nic głupiego, to Apple pewnie nie będzie nawet miało pojęcia, że taki burdel w jakiejś Polsce robią.
Coś, czego nikt nie zauważył?
Przy tym całym burdelu jedna rzecz zwróciła moją uwagę – skąd nagle w Polsce wzięła się kancelaria prawna reprezentująca Apple? Moje pierwsze skojarzenie – iTunes Polska. Od pewnego czasu Paweł Nowak uparcie twierdzi, że jego źródła jednoznacznie potwierdzają przygotowania firmy do wprowadzenia u nas sklepu. To by było dla Apple mocne wejście na nasz rynek i rozsądny powód do stworzenia u nas przyczółka swojej armii prawników.
Na ile to ma sens? Nie wiem, tak mi się skojarzyło :)
Sponsorem bloga playr w tym miesiącu jest HYABAK – nawilżające krople do oczu bez żadnych konserwantów. Dzięki unikalnej i opatentowanej butelce ABAK Twoje oczy są zawsze bezpieczne! Wkrótce będziecie mogli wygrać ich produkty na playr – śledźcie uważnie!
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.
Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na



