Jutrzejsza konferencja Apple ma szansę być najbardziej emocjonującą od czasu zapowiedzi iPada na początku tego roku, a już na pewno najbardziej emocjonującą z dorocznych, wrześniowych prezentacji firmy. Steve Jobs ma bowiem tak wiele potencjalnych (i całkiem prawdopodobnych) nowości do zapowiedzenia, że z jednej strony będzie się musiał ostro namęczyć, żeby kogokolwiek zaskoczyć, a z drugiej na pewno będzie zmuszony z czegoś zrezygnować – a to oznacza zbliżającą się nawałnicę głosów zawodu. Komentarz na żywo (takie “studio oscarowe”) przygotowywana przeze mnie z Pawłem Nowakiem i Włodkiem Markowiczem już jutro, a tymczasem kilka przewidywań.
Pierwsza kwestia jest taka, że jest to konferencja muzyczna. Masa ludzi zdaje się o tym nie pamiętać, wrzucając ją do worka “konferencja Apple” i przewidując np. zapowiedź samochodu iCar. To raczej głupie podejście, bo Apple, tak jak każda dobrze radząca sobie z PR firma, trzyma się określonego tematu. Jeżeli prezentacja jest o muzyce, to nawet, jeśli ma być poruszony jakiś inny temat, to musi on być jakoś ładnie wpleciony w cały ten marketingowy scenariusz (Apple ma nawet kilka tricków na to). Ale lećmy po kolei:
- Podsumowania – jak zawsze spotkanie zacznie się od podsumowań. Tu można się pochwalić kolejnym rekordem App Store. Problem jest taki, że w tym roku po raz pierwszy spadła sprzedaż iPodów i trzeba jakoś z tego wyjść z twarzą. Strzelam, że zamiast sprzedaży będą się chwalić udziałem w rynku i tym, że dla przeciętnego amerykanina “odtwarzacz mp3″ i “iPod” to synonim.
- iPod touch – przewiduję kamerkę do FaceTime, ale brak tylnej kamery (szerzej o tym tutaj). Na pewno będzie Retina – praktycznie na 100%. Apple w tej chwili jest w trakcie przesiadki z 320×480 na 960×640, więc chce jak najszybciej pozbyć się tych pierwszych urządzeń. Wypuszczanie toucha ze “starym” ekranem miałoby taki sens, jak jednoczesne produkowanie komputerów na Intelu i PowerPC. iPod touch zasadniczo nie potrzebuje anteny GSM, więc spodziewałbym się czegoś pomiędzy nowym iPhone a poprzednimi generacjami odtwarzacza, a może nawet zbliżenia do designu iPada (szczotkowane aluminium byłoby cool).
- iPod nano – pisałem o tym ostatnio i nadal się tego trzymam – dotykowy ekran, rezygnacja z Click Wheel, ale bez iOS, tylko z obecnym systemem nieco zmodyfikowanym do obsługi paluchami.
- iPod shuffle – nie wierzę w szufelkę z dotykowym ekranem, bo to byłaby sztuka dla sztuki – ciągnie baterię, nie da się tego obsługiwać bezwzrokowo a oprócz wyświetlania okładek nic nie daje. Spodziewałbym się gładkiej obudowy (jak w obecnej generacji nano), większej pamięci i poprawienia kwestii technicznych (jakość dźwięku?).
- iPod Classic – tu mam zgryz. Najbardziej pesymistyczna wersja zakłada skasowanie go w ogóle, czego bym się raczej nie spodziewał, bo to rezygnacja z (niewielkiej, ale zawsze) niszy odtwarzaczy o ogromnej pamięci – do samochodu chociażby. Pośrednia opcja zakłada zmiany kosmetyczne w rodzaju mniejszej ceny i/lub większej pamięci. Wersja full-wypas i jednocześnie zaskakująca zakładałaby dodanie ekranu dotykowego, podobnie jak w moim hipotetycznym nano, ale pozostawienie fizycznego dysku i ogromnej pamięci.
- MacBook Air – nie wierzę w MacBooka Air na konferencji o muzyce. Spodziewałbym się aktualizacji na początku przyszłego roku, razem ze wszystkimi MacBookami, bo ten produkt trzeba po prostu wynaleźć na nowo.
- iOS 4.0 na iPada – najprawdopodobniej wyjdzie tylko wersja beta dla deweloperów (w końcu “jesień” to dość długi okres na premierę publiczną), ale ciekawi mnie bardziej, w jaki sposób system zostanie zaprezentowany. W końcu jego funkcje będą wyglądać trochę inaczej, niż na iPhone, a skoro Apple potrafi dwa razy opowiadać o tym samym systemie (np. OS 3.0 – najpierw na prezentacji bety, potem na prezentacji iPhone 3GS – przedstawianie tych samych funkcji, meh), to trudno oczekiwać, że prezentację iPada z 4.0 pozostawi blogerom. Połączenie tego tematu z konferencją muzyczną nie jest wcale takie trudne. Ot, muzyka. Jak muzyka to iTunes, jak iTunes to App Store, jak App Store to iOS – jesteśmy w domu.
- iTunes 10 – no właśnie, a’propos iTunes. Poprawcie mnie, jeśli się mylę, ale nowa generacja aplikacji jest od lat pokazywana właśnie na tej konferencji. Pomysłów jest masa – zintegrowanie biblioteki muzycznej z Mobile Me? Streaming muzyki przez internet? Synchronizacja przez WiFi? Wreszcie przepisanie tej krowy na obecny standard? Wreszcie widok Cover Flow wzorowany na iPhone (czyli z obracanymi okładkami)? Tu mam duże nadzieje.
- Mobile Me – jest szansa na aktualizacje, ale chyba tylko wtedy, jeśli pojawią się “chmurowe” funkcje iTunes. Ostatnia przerwa konserwacyjna może sugerować, że coś będzie się działo.
- Apple TV – temat niby nieźle się zgrywa, ale pomysł na wsadzenie systemu przeznaczonego dla dotykowych urządzeń przenośnych do telewizora wydaje mi się kosmicznie absurdalny, chociaż nie ukrywam, że gra w Doodle Jump plazmą mogłaby być emocjonująca. Aktualizacja “telewizorka” mogłaby mieć jakiś sens w połączeniu z rewolucją w iTunes. Tu pomysłów jest kilka – chociażby tania przystawka do telewizora streamująca multimedia z komputera po WiFi. Albo lepiej – stream filmów i seriali z iTunes. Po sieci, bez ściągania. To byłoby cool.
- iWork/iLife – oba pakiety są aktualizowane co rok, z jednym małym wyjątkiem, kiedy wersja ’07 miała taką obsuwę, że w efekcie stała się wersją ’08. Ostatnia aktualizacja była w styczniu 2009, czyli to prehistoria. Być może jednak nowości w pakiecie są na tyle kosmetyczne, że Apple wypuści go bez prezentacji (skoro zrobili to nawet z całkiem konkretnym update Maka mini, to czemu nie?).
- iPad mini – jasne, wyjdzie razem z iPhone mini.
Tyle na teraz, komcie Wasze – jutro zapraszam tu albo na Apple Blog do wspólnego komentowania razem z nami (będzie wideo ze studia ABTV i czat dla widzów). Będzie śmiesznie.
Sponsorem playr jest Sklep HP, w którym znajdziecie czołowe modele komputerów i akcesoriów firmy Hewlett-Packard. Laptopy, drukarki, PDA, futerały, torby, monitory, tonery w rozsądnych cenach… Sprawdź ofertę już teraz!





