Nokia Booklet 3G, czyli netbook od Nokii. Jeden z wiodących producentów telefonów komórkowych postanowił w pewnym momencie wydać netbook 3G. Mam wrażenie, że panowie prezesi powiedzieli: “chcemy mieć najbardziej ekskluzywny netbook na rynku”, ale potem panowie z działu finansowego powiedzieli: “trzeba zbić koszty”. No i zbili.
Booklet jednym zdaniem to celujący w ekskluzywność netbook z ekranem 720p, modemem 3G i Windowsem 7 na pokładzie. Zapraszam do recenzji :)

Wygląd zewnętrzny
Podobno komputera, tak jak kobiety, nie należy oceniać po wyglądzie. Ale w obu przypadkach fakt jest taki, że pierwsza ocena zawsze jest dokonywana na jego podstawie.
Na pierwszy rzut oka Booklet wygląda naprawdę dobrze. Obudowa jest aluminiowa i przypomina MacBooka Pro – z jedną różnicą: wierzch klapy jest wykonany z gładkiego plastiku. To ostatnie średnio mi się podoba, jak dla mnie, choć nie wygląda źle, to znacznie zmniejsza efektowność designu. Aluminiowe pokrycie nadawałoby mu faktycznie elegancki i “bogaty” wygląd, a plastik minimalizuje ten efekt – ale całość i tak wygląda nieźle.
Boki laptopa (tam, gdzie są gniazdka) są czarne, co robi całkiem przyjemne wrażenie kontrastu.
Po otwarciu klapy ukazuje nam się czarna klawiatura i gładzik (o nich szerzej za chwilę). Obwoluta wokół ekranu też jest czarna, co znowu przynosi nieco na myśl MacBooka. Całość tak czy siak wygląda całkiem minimalistycznie i elegancko – w przeciwieństwie do testowanego kiedyś Sony VAIO – nie ma tu masy zbędnych elementów.
Klawiatura, gładzik i kamera
Klawiatura jest świetna. Mimo, że netbook (jak to netbook) jest malutki, to zmieszczono oddzielone od siebie klawisze, podobne jak w MacBooku czy wspomnianym wcześniej Sony VAIO. O ile pisanie na Eee PC mojego ojca jest torturą, to tutaj nawet dłuższe teksty wklepuje się całkiem przyjemnie – ogromny plus dla Nokii, bo na tej wielkości sprzęcie to rzadkość. Bardzo za to brakuje mi podświetlenia klawiatury – na takim urządzeniu, którego przecież powinniśmy używać w różnych, często ekstremalnych sytuacjach, aż by się prosiło.
Dla równowagi ponarzekam sobie na gładzik. To jeden z elementów, o których pisałem w leadzie – wygląda, jakby ktoś przy produkcji postanowił zaoszczędzić na tym elemencie. Do całego tego ładnego, aluminiowego netbooka i klawiatury o niemal idealnym skoku zupełnie nie pasuje tani, plastikowy gładzik. To już w 4-letnim Acerze jest przyjemniejszy w dotyku. Ten jest szorstki i ciężko się po nim jeździ.

Ekran i głośniki
Matryca jest w miarę ok, chociaż bez rewelacji. Nie jest to jednak sprzęt dla grafików, więc nie ma się co czepiać – do przeglądania stron www i pisania tekstów jest spoko, chociaż do oglądania filmów i zdjęć można wybrać coś lepszego. Fajna sprawa – ekran bardzo mocno się odgina, tak, że komputer można otworzyć prawie na płasko – bardzo sympatyczne w łóżku.
Na tym 10-calowym ekranie zmieszczono rozdzielczość 1280×720 i to widać. Jest to zarówno plus i minus – z jednej strony wszystko jest ostre, z drugiej – wszystko jest malutkie. Z dwojga złego wolałbym mieć jednak większe literki.
Pozytywnie zaskakują głośniki. Są niewielkie, ale za to stereo i całkiem potężne, jak na netbook. Mózgu to to nie rozerwie, ale jest o wiele lepsze, niż monofoniczny głośnik pod klawiaturą.
Praca na baterii
Bateria tego komputera zachwyca. Producent deklaruje 12 godzin pracy i wcale mocno nie przesadza. U mnie w testach ten maluch potrafił bez większych problemów wyciągnąć 6-7 godzin intensywnego używania, co jest bardzo, bardzo dobrym wynikiem. W trybie oszczędnym Windowsa i ze zmniejszoną jasnością z palcem w nosie dociągałem do 10-11 godzin.
Bateria zresztą zajmuje całkiem dużo miejsca, jak na netbook i podobnie jak w MacBookach jest umieszczona w przedniej części komputera. Efekt – można otworzyć klapę bez trzymania dolnej części. Niby szczegół, ale od razu poprawia komfort pracy.
Szybkość działania i bebechy
Okej, powiedzmy sobie szczerze – netbook to netbook, jest do korzystania z Sieci. W środku siedzi Intel atom 1,6 GHz i 1 giga RAMu. Filmy HD chodzą śliczne – płynnie i gładko.
Z drugiej strony mam wrażenie, że to za mało dla zainstalowanego na komputerze Windowsa 7. Nawet jeżeli komputer absolutnie nic nie robi (ma odpalone kilka okien Explorera) i jest w trybie oszczędnym (czyli wszelkie bajeranckie przezroczystości są powyłączane), tnie chociażby animacja zamykania okienek (taki fade-out).
Zaczynam rozumieć, dlaczego producenci tabletów nie chcą na nich instalować Windowsa 7.
W kompie jest też dysk 120 gigabajtów. Bardzo fajny rozmiar i bardzo cichy. W ogóle chłodzenie tego sprzętu jest “bezwiatraczkowe”, znaczy przez klawiaturę i obudowę. Super sprawa, komp nie wydaje ani pół dźwięku.
Swoją drogą, jedna drobna rzecz, która mnie cieszy: Nokia nie wepchnęła na siłę do systemu jakiejś swojej dziwnej nakładki i kupy softu, tak jak to zrobiło Sony. Owszem, dostajemy bonusowe oprogramowanie (Ovi Suite i Social Hub), ale żeby z niego korzystać trzeba je osobno pobrać na własne życzenie – bardzo fajnie i nie tak nachalnie, jak u wielu producentów.
Gniazdka i sloty
Okej, weźmy się za najbardziej geekowski temat – jakie dziurki ma komputer?
Lewa strona Bookleta to gniazdko HDMI, dwa USB i wejście/wyjście audio. Prawa strona to wtyczka ładowarki, kolejne USB i sloty na kartę SD i SIM.

Co do tych dwóch ostatnich – to chyba kolejna rzecz, na której Nokia postanowiła przyoszczędzić. Sloty obu kart są przykryte kawałkiem plastiku (albo twardej gumy?) na dwóch małych “zawiasikach”, dzięki którym tę klapkę otwieramy. Wyglądają one tak, jakby za chwile miały odpaść. Do tego zawiasiki nie przeginają się bardziej, niż 90 stopni, więc wystarczyłoby troszkę więcej siły i…
3G, WiFi, Bluetooth i GPS
Nokia może się pochwalić tym, że Booklet korzysta z chyba wszystkich współczesnych standardów komunikacji bezprzewodowej. Wszystko działa bez zarzutu.
Mamy bardzo fajny interfejs pozwalający jednym kliknięciem włączać/wyłączać te funkcje (nie wiem, czy dodany przez Nokię, czy Windowsowy). WiFi ma duży zasięg i jest full wypas (802.11 b/g/n). Bluetooth 2.1 działa bez kłopotu, podobnie 3G – wsadzamy kartę, a ona pojawia się na liście dostępnych sieci (tam, gdzie WiFi). W razie czego dobrze sobie znaleźć ustawienia swojego operatora (hint: wpisz w Google: “APN nazwa_operatora“), ale zasadniczo nie ma większych problemów. Cool.
Drobna rzecz, która bardzo mi się spodobała, to indykatory tego komputera. Dokładnie pod ekranem znajdują się małe, niebieskie lampki, symbolizujące sieci 3G, WiFi, połączenie Bluetooth, pracę na baterii i na kablu.
Po pierwsze, w przeciwieństwie do Sony VAIO, tu posłużono się filozofią Jony’ego Ive (czyli projektanta sprzętu Apple), który w filmie “Obiectified” mówi, że dobry wskaźnik to taki, który znika, kiedy niczego nie wskazuje. Tak jest w MacBooku, tak jest też tutaj – wyłączonych indykatorów nie widać w ogóle.
Druga sprawa jest taka, że lampki znajdują się fragmencie zawiasów, który nie obraca się przy zamykaniu klapy. Efekt jest taki, że kiedy komputer jest zamknięty to nadal widzimy wskaźniki! Świetne rozwiązanie. Jarają mnie takie szczegóły strasznie.
Podsumowując…
Nokia Booklet 3G w zależności od sklepu kosztuje od 1700 do nawet 2700 złotych. Nie ma jednak problemów ze znalezieniem miejsc, gdzie dostaniemy go za tę pierwszą cenę.
Tak jak pisałem we wstępie, mam wrażenie, że do ekskluzywnego, biznesowego, aluminiowego laptopa dodano kilka tanich elementów – słaby gładzik, badziewną zaślepkę na sloty, plastikowy wierzch klapy. System Windows 7 też zdaje się pracować na tym sprzęcie średnio i bawiąc się nim zacząłem dużo lepiej rozumieć strategię Google, które tworzy system operacyjny przeznaczony tylko dla netbooków.
Nokia Booklet nie jest absolutnie sprzętem idealnym, ale wśród netbooków, z których korzystałem, ten jest najlepszy. Wygodna klawiatura, niezłe głośniki, wszelkie możliwe standardy połączenia bezprzewodowego, ekran odtwarzający filmy 720p i wyjście HDMI – bardzo fajne.
Podoba mi się też rozsądna filozofia. Komputer ma wszystko, czego potrzeba, ale nikt nie starał się do niego upchać wszelkich możliwych gniazdek i 50 przycisków. Nokia Booklet zdaje się nie mieć zbędnych elementów, a w dzisiejszych czasach to rzadko spotykane ;)
Jeżeli koniecznie potrzebujecie netbooka, ale jednocześnie jesteście w stanie wydać trochę więcej na takie bajery, jak aluminiowa obudowa, wyjście HDMI czy lepsze głośniki, to jak dla mnie cena jest w sam raz.

P.S. Booklet 3G vs iPad
Dla zainteresowanych tematem iPada: ponieważ w założeniu Booklet i tablet Apple są podobnie pozycjonowane – jako maksymalnie mobilne urządzenie do internetu i multimediów – postaram się w osobnym tekście porównać je na tej przestrzeni. Stay tuned :)
Sponsorem playr jest Sklep HP, w którym znajdziecie czołowe modele komputerów i akcesoriów firmy Hewlett-Packard. Laptopy, drukarki, PDA, futerały, torby, monitory, tonery w rozsądnych cenach… Sprawdź ofertę już teraz!





