Jeszcze o “prywatności” na Facebooku i głupocie użytkowników

Marcin Kosedowski:

Wysyłam 50 kolejnych zaproszeń. Kiedy po kilku dniach ponownie odwiedzam profil, mam już ponad 71 znajomych i niezliczoną liczbę zaproszeń do lansiarskich grup związanych z warszawskimi klubami i wydarzeniami typu “ratujmy głodujące dzieci”. Nikt już nie pyta skąd się znamy.

Nadal podtrzymuję to, co pisałem parę miesięcy temu – ludzie są głupi i sami są sobie winni. Sam widzę to po ilości zaproszeń, które dostaję na Facebooku od obcych ludzi – bo czytają bloga, bo czytają Blipa, bo tak. Na pytanie “skąd się znamy?” większość nawet nie odpisuje. Idąc jeszcze dalej – znajomi “z komci na blogu”, których wspaniałomyślnie zaakceptowałem, a którzy potem zaczęli zapraszać “jak leci” wszystkich moich znajomych.

Rozwiązanie cały czas to samo – myśleć, nie akceptować zaproszeń od byle kogo, używać mózgu.

16 sierpnia, 9:00

© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.
RegulaminAutor RSS Facebook