Na pewno bardziej intrygujący niż reklamówka z okiem, ale nadal nie jestem przekonany, czy promocyjna droga jaką podąża Motorola ma sens. Już sobie wyobrażam, jak copywriter opisywał ten spot szefostwu:
Słuchajcie, jest pustynia a na niej wejście do podziemnego parkingu. No i do środka wchodzą goście w kombinezonach z Halo, a w środku wszystko wygląda jak bunkier. No i oni zjeżdżają taką windą na dół, idą korytarzem, a tam na ziemi leży coś… tajemnicze coś… a potem wchodzą na taką platformę i tam lewituje taki kamień, no i oni patrzą tak przerażeni na ten kamień i on się obraca! Wypas, nie? A potem pojawia się logo.
Gdybyście nie załapali, to jest reklama telefonu, a nie ekranizacji Halo. No i właśnie – czy ktoś wie, co tam leży na ziemi?
15 lipca, 19:04





