Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
O autorze
Ding.pl
10:03

Panika na punkcie prywatności

FacebookFacebook jest zły, bo ustawienia prywatności są zbyt skomplikowane. Albo zbyt liberalne. Albo tak czy siak wszyscy mają je gdzieś. Albo nie jest idiotoodporny. Tak samo zresztą Google, Apple i Microsoft.

Zawsze lekko mnie irytują wszelkie dyskusje na temat prywatności i bezpieczeństwa w Sieci. Nie dlatego, że te rzeczy są mało ważne – wręcz przeciwnie. Dlatego, że ludzie starają się za wszelką cenę zrzucić odpowiedzialność za własną głupotę na narzędzia, z których korzystają.

Stara prawda jest taka, że w 98% przypadków do ochrony naszego bezpieczeństwa w internecie wystarczy najlepszy firewall i antywirus w jednym – nasz mózg. Facebook albo Google to tylko narzędzia.

Paweł Tkaczyk ostatnio ukradł mi temat na tekst ;) Chciałem napisać o tym, że ludzie wykazują się skrajną głupotą, dodając do znajomych profile “firmowe”, nie będące facebookowymi fanpage’ami, ale fejkowymi profilami. W ten sposób udostępniają wszystkie swoje dane – zdjęcia, kontakty, komentarze – komuś, kogo najprawdopodobniej w ogóle nie znają.

Inna sytuacja – ostatnio wywaliłem ze znajomych na Facebooku jakieś 50 osób. Dlaczego?

Paru znajomych poskarżyło mi się, że dostają zaproszenia od jakichś ludzi, z którymi mają jednego wspólnego znajomego – mnie. Sprawdziłem nazwiska i okazało się, że było to parę osób, które zaprosiły mnie bo czytają ten blog albo kojarzą mnie z Blipa. Wtedy zacząłem usuwać ze znajomych osoby, z którymi mój kontakt jest na tyle słaby, że nie kojarzę ich od razu po usłyszeniu nazwiska.

“Kolekcjonerzy pokemonów” nie byli jednak tym, co mnie najbardziej przeraziło. Nie przeraziło mnie nawet to, że były to osoby “z branży”, dorosłe, nie jakieś dzieciaki, które postanowiły zapraszać wszystkich jak leci. Bardziej zaniepokoiło mnie to, że część moich znajomych po prostu… akceptowała te zaproszenia. Akceptowała zaproszenia od zupełnie obcych facetów.

Dlatego nie narzekam na ustawienia prywatności Facebooka, nad którymi musiałem posiedzieć 20 min, żeby pewne rzeczy zablokować. Nie narzekam, bo dopóki ludzie będą z własnej woli robić kompletne głupoty, sprzeczne z dbaniem o własne bezpieczeństwo czy prywatność, to zrzucanie winy na narzędzia z których korzystają jest zwyczajnym szukaniem kozła ofiarnego.

Ludzie, myślcie. To naprawdę nie boli :)


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.