Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
O autorze
Ding.pl
10:13

★ O sondażach przedwyborczych

SondażeW Polsce, jak wiadomo, jest 40 milionów specjalistów od piłki nożnej i medycyny. Jakiś czas temu okazało się, że podobna ilość jest ekspertami w dziedzinie pilotażu i katastrof lotniczych. Teraz dowiadujemy się, że większość rodaków to również znawcy metodologii pracy firm badawczych.

Mamy więc wszędzie wysyp informacji, jak to firmy badawcze, najpewniej na zlecenie TVN i Wyborczej, oszukiwały sondaże przedwyborcze. Szemrana okazuje się być również metodologia. No i oczywiście – podobne opinie głoszą osoby, które nie mają o tym temacie bladego pojęcia.

Najgorsze jest to, że wczoraj widziałem w TVP materiał, w którym dziennikarze, zamiast wyjaśnić o co chodzi, tylko nakręcali atmosferę paniki wokół “kontrowersyjnych sondaży”.

Okej, no to kilka ciekawostek. Na początek fakt, o którym większość tych głupków zapomina – sondaż to nie prognoza wyników wyborów. Sondaż to SONDAŻ. Takie badanie ma zapewne kilka stron i składa się z kilku, kilkunastu wykresów i tabel.

Dlaczego kilkunastu? Bo określane są w nich różne dane. Badana grupa jest pytana (oprócz danych dotyczących wykształcenia, zamieszkania, wieku itd. potrzebnych do wybrania grupy reprezentatywnej) na przykład o to, na kogo poprzednio głosowali, czy planują zagłosować w ogóle, są pytani o kandydata pierwszego/drugiego wyboru i masę różnych rzeczy.

Do tego sondaż, jak to sondaż, ma pokazywać trendy. Stąd – nie powinno się czytać sondaży nie mając do porównania chociaż trzech kolejnych badań, dzięki którym można określić kierunki zmian w różnych grupach, w zależności od formy zadanego pytania, poprzednich preferencji itd.

A co się dzieje potem? Potem głupie media wyciągają z tego najprostsze, procentowe słupki nie wyjaśniając, jak to czytać. A potem głupi ludzie patrzą na to nieumiejętnie i się dziwią, że są różnice pomiędzy sondażami a wynikami. A ponieważ, jak pisałem, każdy może być ekspertem od badań statystycznych, to obrywa się firmom badawczym.

Trochę pomyślunku czasem nie zaszkodzi. Spróbujcie.


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.