Niedawno dostałem do testów zestaw gadżetów na iPada, produkowanych przez włoską firmę Puro. Pierwszym z nich jest folia ochronna na wyświetlacz. Pytanie – co można napisać o kawałku przezroczystego materiału? Wbrew pozorom, całkiem sporo.

Co ciekawe, do dyspozycji miałem dwie takie folie, ponieważ ten sam produkt można bez problemu dostać w iSpocie – a ja sie skusiłem, po czym następnego dnia przyszła paczka. Całe szczęście, bo tę pierwszą szybko odkleiłem z urządzenia.
Dlaczego? Ogólnie chodzi o to, że folia jest dużo większa niż ta na iPhone, więc jej naklejanie powoduje całkiem duże problemy. Teraz czytajcie uważnie, bo kiedyś to może Wam się przydać.
Po pierwsze – takiego gadżetu za nic nie naklejajcie “byle gdzie”. Ja położyłem iPada na łóżku, dokładnie przetarłem i nakleiłem folię. Niestety, tam gdzie łóżko, tam sierść kota, a nawet najmniejszy włos, który wpadnie pomiędzy urządzenie a naklejkę, niszczy całe dzieło. Ba, co tam włos – wystarczy okruch. Ekran jest dużo większy, więc dużo trudniej utrzymać go czystym i dużo trudniej ewentualnie coś poprawić.
Kumpel sprzedał mi świetny patent, który z powodzeniem wykorzystałem przy drugiej próbie. Polega on na tym, że przed całą zabawą napuszczamy trochę gorącej wody do wanny i zamykamy drzwi. Po chwili opadająca para wodna oczyści powietrze. Nie będzie może sterylnie czysto, ale wystarczy ;)
A jak z samym używaniem? Folia kompletnie nie przeszkadza, palcami jeździ się po niej wygodnie, praktycznie jej nie widać, ogólnie – jest ok. Jeśli korzystacie z folii ochronnych na iPhone – wiecie o co chodzi.
Jest tylko jeden problem.
Pamiętacie, jak Steve Jobs opowiadał, że w iPadzie zastosowano specjalną technologię “zwalczającą” ślady paluchów na ekranie? To prawda. Cały patent nie polega jednak na tym, że śladów nie widać (fajnie by było, nie?), tylko na tym, że ekran bardzo łatwo przetrzeć. Tak naprawdę wystarczy byle kawałek materiału i wszelkie mazy schodzą natychmiast.
Jak pewnie się domyślacie, Puro nie zastosowało podobnej technologii na kawałku folii, więc jeśli okleimy nią iPada, to zwyczajnie utrudnimy sobie na maksa jego czyszczenie :) Folia łapie tłuste ślady, więc tak naprawdę machając po niej kawałkiem materiału tylko je rozmazujemy. Żeby ekran był czysty, trzeba użyć trochę wody z mydłem. Przyznacie, że mniej praktyczne, niż bez folii.

Używać, nie używać? Jak juz nakleimy folie, to jedynym minusem jest właśnie trudność czyszczenia. Z drugiej strony sam czuję się trochę spokojniejszy o bezpieczeństwo iPada, bo w końcu ekran jakieś 8 razy większy od iPhone można też 8 razy łatwiej porysować :)
Folia kosztuje około 50zł. Warto, jeśli przemawia do Was taka forma ochrony. Na pewno nie dajcie się skusić na folie za 20zł z Allegro, bo potem dostaniecie coś, co zapewni Wam taką ochronę jak kawałek nylonowego worka (o ile w ogóle będziecie w stanie korzystać w niej z iPada).
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.
Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na



