Jakiś czas temu beta StarCrafta II ukazała się w wersji makowej. Miałem to szczęście, że dostałem się do testów i mogłem pobrać specjalną paczuszkę :) Muszę przyznać, że gra jest zajebista.

Zacznijmy od technikaliów. Miałem do dyspozycji jedynie rozgrywkę online, ale mogłem sobie spokojnie odpalić grę z bardzo prostym botem (co jest bardzo przydatne jeśli chce się sprawdzić wszystkie jednostki, budynki i tak dalej – przeciwnik praktycznie nic nie robi). Jeśli chodzi o całą obsługę menu i Battle.netu (która tu jest ogromnie ważna) to mogłoby być lepiej. Średnio to intuicyjne wszystko, ale da się przyzwyczaić.
Grę testowałem na 13″ MBP z prockiem 2,53, 4GB pamięci i GF 9400M (czyli wyższa konfiguracja, ale sprzed ostatnich uaktualnień). Grając z botem w zasadzie mogłem odpalić maksymalne szczegóły, ale grając online na tych samych ustawieniach zaczynało mocno lagować, więc ściągnąłem w dół.
Tak czy siak graficznych fajerwerków nie ma się co spodziewać. Gra pod tym względem jest raczej prosta – postawiono na czytelność i płynność rozgrywki (adresowanej przede wszystkim do graczy online), a nie wizualny wypas. Stąd trochę biedne wybuchy, znikające trupy albo przenikające się jednostki (chociażby zergowe drony, które – jeśli inna jednostka zablokuje im drogę do minerałów – po prostu przez nią przelatują).
Jeśli chodzi o dźwięki i – przede wszystkim – muzykę, to jest pełen wypas. Jak to u Blizzarda. Fantastyczny poziom.
Sama rozgrywka jest… nierewolucyjna. Jeśli graliście w StarCrafta (ja grałem intensywniej jakieś 10 lat temu) to poczujecie się tu jak w domu. Oczywiście, rozgrywkę wzbogacono o nowe jednostki, pomysły, strategie, ale… rasy są te same, minerały te same, sposób grania bardzo podobny. Jeśli doskonale wiedzieliście, jak zrobić rusha Zergami, to tu zrobicie go mniej-więcej tak samo. I nadal rush daje radę ;)
StarCraft II to tak naprawdę taka “jedynka” na sterydach. Tak jakby Blizzard pomyślał – “Ej, zrobiliśmy grę, która jest dosko do grania online i od 10 lat ludzie w nią naparzają. Zróbmy to samo, tylko ładniej, bardziej wyważone, z nowymi pomysłami”. I tak zrobili. I to jest najlepsze.
Bo StarCraft II to gra szalenie grywalna. Przyjemność z grania jest kosmiczna, to wszystko jest takie ładne, płynne i fajne. Zresztą, co ja będę opowiadał – przyjemność z oglądania, jak gra ktoś inny, jest większa niż granie w niejedną grę na rynku ;) Sami zobaczcie.
Ja czekam na oficjalną premierę :) Co do bety, to oczywiście jest jeszcze masa kwestii, o których mógłbym napisać – jeśli macie jakieś pytania, piszcie w komciach, tylko nie jakieś mocno nerdowskie (o czas wytworzenia danej jednostki w milisekundach).


danre
a jak podoba ci sie ikonka starcrafta 2? :D
Paweł Opydo
Jest bogactwo ;)
livespot / StarCraft II – wrażenia z bety na Mac.
[...] z bety na Mac. Dzisiaj nietypowo, gościnnie na livespot autor bloga playr, przedstawi swoje wrażenia z bety StarCraft II na [...]
Pemmax
Wow, Marines to prawdziwi twardziele. Połykają cygara przed wyprawą na bitwę. Wiedzieliście sami ;-)
A na grę na pewno nie wyczekuję, ale obok tak kultowej pozycji ciężko przejść obojętnie. Trzeba chociaż spróbować.
playr / Nowy, dłuższy trailer StarCraft II
[...] Mocny, z prawdziwie epicką muzyką (jak zawsze u Blizzarda), wręcz filmowy. Rzecz, do której się przyczepię – wyraźnie widać, które sceny były “od zera” robione w 3D, a które były robione na jakimś specjalnie przygotowanym do tego silniku graficznym. Zapewne animacji jest w grze na tyle dużo, że część zrobiono enginem (podobnie jak np. w Warcraft III), a potem wykorzystano je w trailerze. Widać wyraźnie, które sceny są idealne, a które nieco “kanciaste”. Ale może się czepiam. Moje wrażenia z bety SC2 na Mac znajdziecie tutaj [...]
playr / Problemy z aktywacją StarCraft II – znowu piraci mają łatwiej
[...] II to naprawdę świetnie zrobiona, grywalna i wciągająca gra. Ale znowu ktoś postanowił za wszelką cenę zabezpieczyć się przed piractwem – kosztem [...]