Zgodnie z obietnicą, po druzgoczącym tekście na temat wad iPada i dwóm częściom wideorecenzji (tu i ówdzie) nagrywanych razem z Tym Pawłem Nowakiem, czas na parę pochwał i wymienienie największych zalet najnowszej zabawki Apple.
Świetnej jakości ekran
To pierwsze, co zwraca uwagę po uruchomieniu urządzenia. Ekran jest piękny, ostry i kolorowy. Włączone zdjęcie w wysokiej jakości wygląda jak wydrukowane na pięknym papierze i wstawione w ramkę. Nie bez przesady pisałem, że to, co widać na ekranie, jest lepszej jakości niż realny świat ;) Reakcja, kiedy pierwszy raz uruchamiamy urządzenie, a ikonki “przylatują” na homescreen – ogromne WOW!

Bateria
Apple deklaruje 10 godzin pracy na baterii i chyba pierwszy raz zdarza się, że jest to mocno zaniżona wartość. Ciężko liczyć, ile jest tej “pracy”, bo iPada się nie wyłącza (tylko usypia, podobnie jak iPhone), ale używałem gadżetu dość intensywnie przez 3 dni i wykorzystałem 80% baterii. Jak na telefon byłoby to słabe, ale korzystanie z iPada jest chyba jednak bliższe komputerowi – więc jest to wartość wręcz kosmiczna. Daje to doskonałe poczucie “bezpieczeństwa” – po prostu nie trzeba myśleć, ile jeszcze czasu pracy zostało i czy aby nie zmniejszyć jasności wyświetlacza.
iBooks
Czyli czytanie książek na iPadzie. Urządzenie nadaje się do tego świetnie. Zakres jasności jest ogromny, tak, że w nocy możemy praktycznie wyłączyć podświetlenie podczas czytania. Ostrość liter jest fantastyczna. Książki są w formacie ePub, więc bez problemu można pobrać czy kupić masę tytułów w różnych sklepach (także w języku polskim). Interfejs jest doskonały – wyszukiwanie, słownik, oznaczanie wybranych fragmentów, zmiana czcionki, szybkie przechodzenie do wybranych stron… Naprawdę – wypas. Brakuje mi tylko opcji w stylu Last.fm – możliwości np. informowania znajomych na Facebooku, co czytamy i jak nam idzie :)

Wygodne przeglądanie internetu – dotyk
Przeglądanie internetu na tej wielkości ekranie, za pomocą gestów, to majstersztyk. Naprawdę, czytanie serwisów, oglądanie galerii – wszystko to w połączeniu z dotykowymi gestami to zupełnie inne doświadczenie. To jest jedna z tych rzeczy, o której można dużo pisać, ale nie ma to sensu – trzeba to po prostu zobaczyć, a konkretniej: poczuć i dotknąć.
Świetne aplikacje HD
Już iPhone’owy App Store to zbiór świetnych programów, a iPad podnosi to wszystko na wyższy poziom. Duży ekran daje developerom niespotykane dotąd możliwości. Czytniki prasy, przeglądarki plików, aplikacje do rysowania czy obróbki zdjęć – używając ich mamy wrażenie, że to nie iPad jest “dużym iPodem Touch”, tylko przeciwnie – iPod Touch to zminiaturyzowany, ograniczony i mniej wygodny iPad.
Jakość wykonania
Doskonała. Praktycznie w każdym elemencie iPad jest wykonany perfekcyjnie. Dopasowanie przedniej “szyby”, idealnie wpasowane przyciski, piękny, aluminiowy tył. Nie bez znaczenia jest grubość urządzenia – mniej-więcej taka, jak iPhone. Wszystko to po prostu jest śliczne, świetnie leży w dłoni i świetnie wygląda.
Dbałość o szczegóły widać również w interfejsie – “skórzane” wykończenia aplikacji, podświetlanie przycisków, animacje… Wszystko działa tu “płynnie”, elegancko i robi ogromne wrażenie.

Szybkość i płynność działania
iPad, ze swoim procesorem Apple A4, działa fenomenalnie szybko. Praktycznie w żadnej sytuacji się nie przycina (zauważyłem tylko, że jeśli zaraz po uruchomieniu iBooks spróbujemy przełożyć kartkę książki, to trzeba odczekać kilka sekund). Aplikacje działają superszybko, animacje w żaden sposób się nie przycinają.
Ekran multi-touch też zyskał co nieco w porównaniu do iPhone. Jest o wiele bardziej precyzyjny i widać, że upchnięto w nim tyle czujników, ile się zmieściło. Dotknięcie nawet malutkiego buttona jest dziecinnie proste, tak samo jak przesuwanie, obracanie i (przede wszystkim, bo to potrafiło przycinać na iPhone 3G) zmienianie rozmiarów gestem.
Gry
Prosta sprawa – o ile iPhone można było uznać za przenośną konsolkę do gier, to tutaj gry kojarzą się raczej z tytułami z “dużych” konsol. Czekam na rozwój tego rynku, ale póki co wystarczy zobaczyć Need For Speed czy Red Alert, żeby przekonać się, że gry na iPadzie to wcale nie casualowe tytuły.

Prostota obsługi
Po raz kolejny Apple zrobiło dobrą robotę, jeśli chodzi o obsługę urządzenia. Nie chodzi nawet o to, że dotykowy ekran sprawia, że wiele rzeczy jest naturalniejszych, niż w innych interfejsach. Po prostu cały iPad jest zrobiony tak, że nawet osoba, która nie miała nigdy styczności z podobnymi gadżetami, po kilku minutach czuje się jak w domu. Jest to oczywiście najbardziej istotne dla początkujących użytkowników, ale nie ma co ukrywać – praca z każdym urządzeniem jest przyjemniejsza, jeśli jest ono proste i po prostu działa, a nie zmusza nas, do zastanawiania się JAK coś zrobić.
Dosko głośnik
Coś, co może wydawać się szczegółem, ale mam wrażenie, że na tego typu urządzeniu o wiele częściej będziemy korzystać z głośnika, niż ze słuchawek. Ten jest wprawdzie monofoniczny, ale i tak zachwyca jakością. W jaki sposób w tej wielkości gadżecie udało się wcisnąć taką głośność i taki wyraźny bas – cholera wie. Ale jest super, nie ma porównania np. z MacBookiem Air, który ma o wiele gorszy, również mono głośnik.
Podsumowując – porównując wady iPada z jego zaletami mam wrażenie, że te pierwsze są trochę konkretniejsze, ale za to mniejsze, a te drugie są raczej na poziomie ogólnej idei, wygody, użytkowania i jakości urządzenia, ale są istotniejsze. Wiemy też, że część wad zniknie w nowej wersji oprogramowania, a zalety raczej pozostaną – czyli dla nas, użytkowników, to dobrze :)
Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.
Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na



