Nie chciałem pisać o tym badziewiu, bo naprawdę niewiele jest do zrobienia, poza zakopaniem go głęboko pod ziemią. Ale w końcu się przemogłem.
Facebook przyszłości okazał się być (zgodnie z przewidywaniami) wielką wydmuszką. Dużo wieeelkich słów, mało konkretów.
Na czym polegają te “wielkie słowa”? Na tym, że możliwość posiadania bloga, wypowiadania się na forum i tego typu standardowych rzeczy, jest przez twórców opisywana jako “możliwość tworzenia nowych idei, zapisywania wspomnień, spotykania bratnich dusz”… i tak dalej.
Co z rzeczy niestandardowych? Backup danych na jakichś super-bezpiecznych serwerach w Alpach. Powiedzcie mi tylko, który z Was posiada na komputerze dane, które są tak istotne, że musi je przechowywać w jakimś tajnym, podziemnym bunkrze?
Kupując konto (50 zł rocznie), dostajemy też możliwość przechowania naszego włosa w bursztynowej szkatułce. Wypas!
Podobno najbardziej rewolucyjnym elementem systemu jest Avatar (nie, nie taki film). Niestety, oprócz tego, że user może sobie zrobić awatarek w 3D, nie bardzo zrozumiałem jego ideę.
No właśnie – niezrozumienie. Tak jak pisałem dawno temu, kluczem do sukcesu startupu jest prostota przekazu. Twórcy SolarisGate oglądali chyba za dużo filmów Science Fiction, bo marzy im się klonowanie, wirtualna rzeczywistość i cyfrowe zapisywanie jaźni, ale póki co nic takiego nam nie dają. Wpuszczają nam w mózg wyobrażenia o naszym awatarze, który sobie gdzieś tam żyje w wirtualnej rzeczywistości, ale nie mówią ani słowem, czy dają nam takie możliwości, czy planują wprowadzenie tego w przyszłości, czy to po prostu mrzonka.
Do serwisu nie można nawet zajrzeć przed zapłaceniem. Ogólnie: wielka porażka i – szczerze mówiąc – cały czas mam problem z uwierzeniem w to, że ci goście to robią na serio. To taki startup w klimatach TV Market.
W TV Markecie sprzedawali kawałek jakiejś maty, udowadniając przez 15 minut, że to super wynalazek i dzięki niemu będziemy piękni i młodzi. SolarisGate chce nam sprzedać forum i bloga, wciskając jakiś kit na temat zachowywania wspomnień, wiecznego życia i tego typu mrzonek. To ja dziękuję, postoję.
Po pierwszych doniesieniach o projekcie Tymochowicza pisałem tak:
Pan Tymochowicz oczywiście, niczym Imperator z Gwiezdnych Wojen, “wszystko przewidział”, przewidział co będą mówić internauci, przewidział też pewnie ten mój wpis. Ja zaś przewiduję, że żadnej rewolucji to on nie zrobi, oj nie (…) będąc również pewnym tego, że szybko zaginie on w mrokach dziejów. Niedługo po tym, jak internauci spojrzą i powiedzą… “eee, i o to było tyle krzyku?!”.
Eee, i o to było tyle krzyku?!





