11:04

O co chodzi z tą baterią w iPadzie?

iPadSprawa wymaga wyjaśnienia, bo od 2 dni wszyscy piszą na ten temat straszne głupoty i chyba nikomu nie chciało się dowiedzieć, w czym rzecz.

Na czym polega problem? Apple ogłosiło, że jeżeli chcesz wymienić baterię w iPadzie, to pracownik firmy nie podmieni jej na miejscu, tylko… wymieni Ci całe urządzenie. Jeśli nie masz gwarancji, to taka zabawa będzie kosztować $99. Przy okazji firma zaznacza, że Twoje dane zostaną utracone. Komentarze większości mediów? Złe Apple, nie pozwala na wymianę baterii, a jeszcze każe sobie płacić za “zakup” nowego iPada.

A jaki jest prawdziwy powód? Prosty – wygodniejsze jest dla nich wymienienie całego urządzenia, niż baterii. Te $99 to po prostu cena baterii, a gdyby wymieniono tylko ją, koszty… wynosiłyby tyle samo i również wiązały się z “utratą” danych.

Przyjrzyjmy się programowi wymiany baterii w iPhone. Tutaj działa to bardziej “klasycznie”, bo fizycznie wymieniana jest bateria, a nie cały gadżet. Ale spójrzmy: koszt wymiany to $80 i… wiąże się z utratą danych. Jestem w stanie uwierzyć, że większa bateria w iPadzie jest zwyczajnie droższa.

Kwestia utraty danych wymaga dodatkowego omówienia. Tu również nie ma co demonizować – de facto nic bowiem nie tracimy. Pismaki zdają się zapominać, że iPad, podobnie jak iPhone, jest urządzeniem synchronizującym się z komputerem, a przy każdym podłączeniu jest wykonywana kopia zapasowe. Efekt jest taki, że jak dostaniemy nowego iPada, to po jego podpięciu do naszego Maka czy PC odzyskamy wszystkie informacje.

Apple w tym momencie zastrzega po prostu, że nie będzie się bawić z przegrywaniem danych z jednego urządzenia na drugie, bo sprawiłoby to ogrom problemów – w końcu iPad jest sparowany z jednym komputerem i taka zabawa wymagałaby jakiejś specjalnej autoryzacji, żeby pracownik serwisu mógł dostać się do naszych danych (już o problemie prywatności nie wspominam).

Podsumowując – kwestia wymiany baterii w iPadzie jest raczej mało znacząca, to po prostu ciąg dalszy polityki Apple co do baterii. Opinia o tej to zaś indywidualna sprawa użytkownika. Ja nigdy nie wymieniałem baterii w laptopie, więc wolę trzymającą dłużej kosztem jej problematycznej wymiany. Ktoś inny wolałby pewnie wymienną, ale w takim wypadku musi po prostu wybrać produkt innej firmy.

Tak czy siak: teksty w rodzaju “bateria iPada niewymienialna – trzeba dokupić nowe urządzenie” czy “nasze prywatne dane zostaną utracone” to zwyczajna demagogia.


15.03.2010

12 komentarzy - napisz, co o tym myślisz!

Cieszę się, że logicznie to wszystko opisałeś. Ja co prawda od razu to skojarzyłem, ale nie każdy musiał wgrywać z powrotem dane do iPhone po awarii…

Swoją drogą fajnie widzieć jak wszystko można racjonalnie wytłumaczyć ;-)

Wprawdzie w moim laptopie czy komórce mogę wymienić baterię w ciągu minuty, nie tracąc przy tym żadnych danych, ale to jest zwykła Nokia czy HaPek ;-)

Paweł Opydo

@Olgierd – w sprzęcie Apple też możesz (chociaż oczywiście zajmuje to więcej czasu z racji zamkniętej obudowy a nie modelu zatrzask-wymiana-zatrzask), z tym, że tutaj jest mowa o wymianie baterii w serwisie, a nie na własną rękę.

100 dolców za wymienienie iPada na nowego? Bajera.

Paweł Opydo

Pewnie jest do tego masa obostrzeń – czyli, że nie wymienią Ci na całkiem nowego, jeśli jest jakoś uszkodzony inaczej, niż tylko bateria :)

Dokładnie @byisk, chociaż w sumie nie dziwię się prasie, że jeździ po Apple – przecież to takie nieekologiczne ;)

maciejbe

Kurcze, a już tyle czasu był spokój. Wszyscy już się dowiedzieli, dlaczego wysyłanie i odbieranie MMS-ów jest be!, dlaczego nikt nie chce nagrywać filmów komórką, wysyłać zdjęć w pełnej rozdzielczości e-mailem, kopiować i wklejać… A tu znowu problem baterii, i trzeba z siebie @ robić, żeby uzasadnić to, czego normalnemu człowiekowi nawet się nie chce tknąć…
Ale skoro chce się cały czas być na topie…
:-)

Paweł Opydo

Aj, właśnie – przypomniałeś mi, chyba znowu szykuje się atak tych wszystkich underground-wannabe, którzy nie korzystając z produktów Apple będą udowadniać tym korzystającym, że są chujowe – nie wiedzieć czemu. A Apple w tym czasie będzie znów bić rekordy zadowolenia klientów. Zaczyna się od setki moronów, udowadniających, że wymiana baterii w sprzęcie to jest to, co najważniejsze ;) Ja tam wolę mieć baterię, której nie muszę wymieniać, ale – co kto lubi :]

Nie dość, że temat mi zwinął sprzed nosa, to na dodatek ma rację. Grrr. ;]

Paweł Opydo

Zwijanie treści sprzed nosa:
playr – appleblog: 4:1 – yeah! :D

[...] szerzą osoby, dla których liczy się to, czego iPad nie ma, a nie to co ma lub mieć będzie. Niewymienna bateria nadal przeszkadza niektórym na tyle, że sama w sobie pozwala niemal na prorokowanie klapy. Brak “pełnego” systemu [...]

maciejbe

@Paweł: zawsze można odwrócić kota ogonem, i udawać że jest się targetem :-)
Są dobre pierwowzory, chociażby legendarny ford T. Miliony klientów były zachwycone, że mogą wybrać czarny :-P



Napisz komentarz




Nazywam się Paweł Opydo i jestem autorem tego bloga. Pracuję w dziale marketingu Interia.pl. W swoim czasie zajmowałem się m.in. takimi projektami jak 990px.pl czy zAfganistanu.pl, przygotowywałem kampanie reklamowe, robiłem grafikę, pisałem teksty do spotów radiowych, zajmowałem się social marketingiem i jeszcze paroma innymi rzeczami. Napisz do mnie.

Kolejny wpis: