Aardvark to bardzo kreatywny i sympatyczny w swojej prostocie pomysł na serwis. Do tej pory nie zyskał powalającej popularności, ale sama idea wystarczyła, żeby zainteresować blogerów na całym świecie i… Google, które zdecydowało się kupić serwis.
Na czym polega cała idea? Aardvark ma być serwisem typu Q&A, ale bardziej poukładanym i bardziej “real time” i ze szczyptą semantyki. Pomysł jest prosty – rejestrując się informujemy, w jakich tematach czujemy się mocni, a potem automatycznie dostajemy pytania związane z naszymi “specjalnościami”.
Pytanie do Google jest takie, co dalej z tym serwisem. Czy zdecydują się spełnić prośby internautów, którzy już marzą o zintegrowaniu usługi z Buzz, czy może – jak w przypadku wielu inwestycji Google – firma będzie się rozwijać pozabrandowo, w oderwaniu od reszty usług potentata?
Szczerze mówiąc, mam wrażenie, że przy obecnej popularności Aardvark prawdziwa będzie ta druga wersja. Gdyby Google chciało integracji ze swoimi usługami, pewnie łatwiej byłoby im zbudować od podstaw swój własny system. Sądzę raczej, że firma przewidziała wzrost popularności startupu i woli go kupić póki nie osiągnął szczytowej formy :)
Na pewno jest to jednak ważna chwila dla twórców Aardvark.





