Jak być może wiecie, od kilku dni cały około-applowy światek blogowy żyje informacją o tym, że firma jednak wycofała się z polityki akceptowania aplikacji o lekkim zabarwieniu erotycznym.
Czyli – w skrócie – po prostu wywaliła całą rzeszę programów tego typu z App Store. Wielu grzmi o cenzurze, a ja… się cieszę.
Przypomnijmy sytuację. Jakiś czas temu polityka Apple jeśli chodzi o “cycki” trochę się zliberalizowała. Wcześniej nie było w App Store żadnych aplikacji w tym stylu, a potem stopniowo zaczęły się pojawiać.
Problem w tym, że “seks się sprzedaje”, więc gdy tylko “kreatywni” deweloperzy zauważyli, że nikt nie robi im problemów – sklep został zasypany tysiącami programów tego typu. Gdzie nie sprawdzałem najnowszych promocji, tam połowa pozycji to były “Galeria Japońskich Dziewczyn”, “Najnowsze Zdjęcia Fotomodelek”, “Sexy Sesja Kogośtam” i tak dalej. Z tego, co widziałem, większość z nich ograniczała się do wyświetlania fotek pań w bieliźnie. Wypas.
Dlatego się cieszę. Bo będzie mniej takiego crapu w App Store. Pewnie – może przy okazji dostanie się jakimś porządnym aplikacjom (ciekawe, czy gdyby któryś “Larry” został przekonwertowany na iPhone, toby przeszedł?), ale ja tam nigdy żadnej nie widziałem. Więc popieram.
A jeśli jednak chcecie, to odpalcie Google i wpiszcie sobie “lingerie”, czy coś ;)





