Kilka słów o bzdurnej (sorry, Paweł) akcji “protestacyjnej” przeciwko brakowi iTunes Store w Polsce. Prosta kwestia, o której chyba wielu zapomina – liczba podpisów na takiej stronie jest dla Apple akurat najmniej istotną sprawą.
Jaka jest pierwsza kwestia przy takim ruchu biznesowym? Potencjalny zysk. Apple może uznać, że otwarcie takiego sklepu w Polsce albo im się opłaca, albo nie. Krzyki garstki geeków nie zmieniają tego, że w naszym kraju świadomość istnienia takiego czegoś za granicą jest nikła, a piractwo tak ogromne, że “lud” nawet za bardzo się iTunes’em nie interesuje. NO ALE gdyby uznali, że chcą…
…to drugą kwestią są przeszkody prawne, które stoją przed otwarciem u nas sklepu. Tu ZAiKS, tam producenci, tam milion przepisów, których Apple SAMO sobie przecież nie zmieni. A to kolejne negocjacje, kolejne prośby, kolejne koszta, kolejne zdawanie się na dobry humor polityków.
Serio, myślicie, że Steve jak zobaczy 1000 podpisów na takiej stronie to stwierdzi: “Sorry, Polsko, myślałem, że nie chcecie… Już włączam” i w Panelu Sterowania Firmą w zakładce Sklepy iTunes zaznaczy “ptaszka” przy Poland i sklep nagle się pojawi? ;) Czy jak?





