Testuję Sony VAIO CW Series… złe dobrego początki?

Sony VAIO CWWczoraj, zgodnie z tym co kiedyś wspominałem, dostałem od Sony notebook VAIO do testów… W tym tekście znajdziecie kilka słów o tym, jak będzie wyglądała recenzja, i pierwsze – spisane na gorąco – wrażenia.

No dobra – wszystko wygląda nie-do-końca zgodnie z tym, co wspominałem, bo notebook dostałem później niż zapowiedziano, a do tego inny model – miał być ten reklamowany obok, jest CW Series, dokładniej model VPCCW1S1E. No ale nie ma co narzekać, nie? ;)

Aha, za testowanie produktu i reklamę otrzymałem wynagrodzenie – standardowo, nie ma to żadnego wpływu na moją opinię, a wręcz – mówiąc szczerze – po pierwszym dniu mam wrażenie, że Sony po przeczytaniu tego już nigdy nie wyśle mi nic fajnego ;) No ale z ostatecznymi wnioskami poczekam trochę dłużej.

Ważna sprawa od strony klienta – za posiadanie takiego gadżetu trzeba zapłacić 3700zł.

Pierwsze wrażenia – odpakowanie

Tu lekki WTF – notebook nie przyszedł w “sklepowym” pudełku, tylko wsadzony z kawałkiem kabla do brzydkiego kartonu. Ok, wygląda normalnie, ale zaraz… z naklejki na spodzie wynika, że to egzemplarz prototypowy! No i co teraz – czy mam traktować niektóre wady (jak rozklekotana bateria) jako efekty tej “prototypowości”, czy jak? Stwierdziłem jednak, że jak Sony chce, to ma – jeśli wysyłają mi egzemplarz nie do sprzedaży, to uznaję, że jest identyczny jak ten “oficjalny”, i żadnej taryfy ulgowej nie będzie.

Zdjęć pudełka nie ma i raczej nie będzie, bo zostało u mnie w biurze, ale Tomek Topa dostał swojego zapakowanego identycznie, więc możecie u niego podejrzeć (swoją drogą – jeszcze inny model).

Pierwsze wrażenia – sprzęt

No dobra, mam laptopa, więc przed odpaleniem trochę go pooglądałem. Na pierwszy rzut oka jest ładny. Grubawy nieco, ale może to efekt przyzwyczajenia do MacBooka Air… Oglądam chwilę i… cholera – bateria się rusza! Mimo blokady ma jakiś 1mm luzu, więc przy każdym obróceniu czy chwyceniu komputera do ręki czuję, że się on sypie. Koszmarne wrażenie.

Po bliższym przyjrzeniu się laptopowi widzę, że wprowadzono parę fajnych bajerów, których w makach nie ma – fizyczny przycisk włączania/wyłączania WIFI, przycisk gaszenia ekranu…

Po odpaleniu pierwsze, co mnie uderza, to wentylacja zamieszczona z boku – dokładnie w tym miejscu, w którym zwykłem opierać rękę przy pracy z laptopem, czyli po lewej od klawiatury. I dmucha tak cały czas – dżizas…

Ale… WIFI nie działa!

No dobra, łączy się raz na 30-40 prób (liczyłem). Zarówno w firmie, jak i w domu. Po odpaleniu magicznego, windowsowego narzędzia, które ma mi mówić, co jest nie halo, dowiedziałem się, że jest jakiś problem we współdziałaniu komputera z jego własną kartą WIFI. Wysłali mi uszkodzony sprzęt? Co jest?

Próbowałem w tym dłubać z 1,5 godziny, ale w końcu olałem – nie znam się na Windowsach, w firmie próbował w tym dłubać kolega z Zespołu Wsparcia Technicznego i też nie dał rady – uznaję więc, że przeciętny użytkownik absolutnie nie miałby pojęcia co robić…

VAIO

No dobra… co będę testował?

Po pierwsze, postaram się “naprawić” WIFI (może jakieś sterowniki zainstalowane “ręcznie”?). A potem testy. Laptop ma 14″, więc akurat pasuje do mojej torby na MacBooka – wezmę go kilka razy do pracy i sprawdzę “w praniu”. Przetestuję baterię (dla mnie to baaaardzo ważne), jakość ekranu (tu mam porównanie do MacBooka z bardzo dobrym monitorem LEDowym) i software.

No właśnie… VAIO ma na pokładzie system Windows 7 z jakimiś paroma dodatkami od Sony. Ponieważ uznaję, że komputer to sprzęt+oprogramowanie, to oprócz testu samego laptopa, w drugiej części postaram się opisać jego współgranie z tym systemem. Będzie to jednocześnie test “siódemki”, bo takiej okazji nie zmarnuję :)

Tyle pierwszych wrażeń, teraz się trochę pobawię, a za jakiś czas ukażą się dwa teksty – recenzja laptopa jako-takiego i recenzja systemu Windows 7 i jego współpracy ze sprzętem. Zapraszam serdecznie :)

P.S. Piszcie w komentarzach, jeśli macie jakieś sugestie, co warto przetestować – dzięki!

9 grudnia, 11:29

© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.
RegulaminAutor RSS Facebook