Sony VAIO CW Series – test komputera

Sony VAIO CWZgodnie z niedawnymi zapowiedziami, pobawiłem się jakiś czas testowym Sony VAIO i zabieram się do pisania recenzji. Jak pamiętacie, pierwsze wrażenia były mocno “średnie”. Po dokładniejszych testach udało mi się nawet zaprzyjaźnić z notebookiem, chociaż nie wiem, na ile to kwestia jego “fajności”, a na ile przyzwyczajenia ;)

Przypominam, że – tak jak zapowiadałem – recenzja będzie podzielona na dwie części. W tej, którą właśnie czytacie, postaram się ocenić laptopa jako-takiego. Nie mogę się jednak oprzeć napisaniu recki Windowsa 7, więc w części drugiej przeczytacie, jak ten system sprawował się w pracy na VAIO ;)

Przypominam, że testowany sprzęt to model VPCCW1S1E (serio, Sony, wymyślajcie jakieś bardziej chwytliwe nazwy ;)).

Sony VAIO z zewnątrz

Cała “fizyczna” część VAIO ma swoje plusy i minusy. Laptop jest grubawy, zresztą, to widać na zdjęciu. Jasne, że na tle MacBooka Air każdy wydaje się gruby, ale on SERIO cienkością nie grzeszy. Przy czym od razu warto zauważyć, że notebook ma kupę przydatnych portów.

Sony VAIO

Obudowa jest mocno nieregularna, po zamknięciu nie tworzy spójnej całości, a wręcz trzy warstwy – ekran i resztę, podzieloną na jasny “topcase” i czarny spód. Ta druga rzecz dodatkowo wpływa na walory wizualne, bo w pewien sposób maskuje grubość komputera.

Jednocześnie przy tym wszystkim VAIO jest zadziwiająco lekki. Szczerze mówiąc, po takich gabarytach spodziewałem się znaczniejszej masy.

Górna “klapa” to błyszczący plastik, ale – wbrew pozorom – jakoś szczególnie nie widać na nim odcisków palców (zapewne przez kolor). Niestety, jest dość podatny na zarysowania – szczególnie “metaliczne” logo VAIO, które już przy odpakowywaniu miało na sobie kilka rysek.

To, na co zwróciłem uwagę w pierwszym tekście, czyli wentylacja z boku obudowy, faktycznie strasznie irytowało mnie podczas pracy. O ile laptop trzymany na stole nie robił różnicy, to trzymając go na kolanach często chwytałem dokładnie w tym miejscu, w którym był “nawiew”.

A’propos nawiewów – komputer jest zadziwiająco chłodny. O ile nie oglądało się przez dłuższy czas filmu w HD, to praktycznie się nie nagrzewał. Przy czym oglądanie filmu wywoływało tylko sympatyczne ciepełko, a nie parzenie w dłonie ;)

Klawiatura i trackpad

Po otwarciu komputera widzimy kilka ciekawych rzeczy. Klawiatura jest w 100% skopiowana z MacBooków, ale to nic zadziwiającego, bo w tej chwili takie klawiatury pojawiają się w coraz większej ilości komputerów. Mamy tu też głośniczki – całkiem fajne, wydaje mi się, że jak na “laptopowe” rozwiązanie dają całkiem niezły dźwięk. Są też naklejki z logo Intela i Windowsa… Łe.

Sony VAIO

Trackpad jest zadziwiająco niewielki jak na rozmiary komputera, ale jednocześnie bardzo fajnie się po nim jeździ. Nie wiem, jak by przetrwał Próbę Spoconego Palca, bo przy obecnych temperaturach moje palce jakoś się nie pocą, ale w normalnych warunkach jest bardzo przyjemnie.

Jest multitouch, chociaż lepsze byłoby określenie “podrabiany multitouch”, bo nie obsługuje się go tak łatwo jak te w komputerach Apple, a poza tym… brakuje podstawowego gestu przewijania strony dwoma palcami. Rozwiązano to w ten sposób, że jeśli przesuniemy palec przy samej krawędzi touchpada, to przewijamy stronę… Ale to mało intuicyjne i działa słabawo.

Bateria

Pierwsza rzecz, która mnie pozytywnie zaskoczyła, wiąże się raczej z systemem, a nie z komputerem… Trudno ją jednak pominąć w tym opisie. Chodzi o to, że Windows 7 ma taki tryb “oszczędnej pracy baterii”, który wyłącza wszystkie zbędne efekty wizualne. Okna przestają więc być przezroczyste a efektowne wejścia i animacje zostają ograniczone. W efekcie tego mocno rośnie długość pracy na baterii…

…która w tym wypadku i tak nie jest zachwycająca. Testowany VAIO w trybie zwyczajnym, podczas pracy w internecie, pisania jakiegoś tekstu, z jasnością ekranu ustawioną do połowy, trzymał 2 godziny i 15 minut. W trybie oszczędnym ten czas zwiększył się do 3 godzin z haczykiem. Po odpaleniu filmu w HD czas pracy zmalał drastycznie – po godzinie i 10 minutach komputer zaczynał krzyczeć, że zostało mu 6% baterii (w trybie oszczędnym, ale przy oglądaniu fulscreen raczej nie ma to znaczenia). Dla porównania – na moim wysłużonym MacBooku Air obejrzałem na baterii całą drugą część Transformers w HD, i wyłączył mi się dokładnie w trakcie napisów końcowych ;)

Jak już jesteśmy przy filmach… Jakość obrazu

Być może moja opinia na ten temat będzie podyktowana raczej tym, że MacBook ma świetny, LEDowy ekran, a nie tym, że VAIO ma jakiś wyjątkowo słaby, ale porównanie wypadło… druzgocząco dla Sony. Ten sam film odpalony w maksymalnym podświetleniu na obu komputerach, to mniej-więcej Niebo (Apple) a Ziemia (Sony).

Bardzo trudno to pokazać na zdjęciach, bo niewiele na nich widać, więc opiszę swoje wrażenia. Po pierwsze, patrząc na ekran Sony, wiem już, dlaczego graficy nie lubią monitorów glossy. Oczywiście, MBA również ma ekran glossy, ale po odpaleniu filmu w ogóle nie widziałem na nim odbić. Tymczasem VAIO odbijał wszystko jak szkło. Nie mam pojęcia, jak to wygląda od strony technicznej, ale od strony użytkownika… nietrudno zgadnąć.

Jakość kolorów też nie zachwyca. O ile na Air wszystko było kolorowe, ostre i żywe, to VAIO kolory miał płaskie i mdłe. Mocno irytował też kąt patrzenia na ekran. Air w zasadzie nie zmieniał jakości, niezależnie gdzie siedzieliśmy, ale wystarczyło spojrzeć nieco z góry na “soniaka” i kolor czarny stawał się niebieskim.

Sony VAIO

Bebechy

Intel Core 2 Duo 2.13GHz i 4 giga RAMu robią swoje – komputer nie ma problemów z szybkością pracy. Jako osobę, korzystającą na co dzień z 80GB dysku pierwszego MacBooka Air, wrażenie zrobił na mnie oczywiście 320 gigowy HDD w VAIO. Na laptopie nie instalowałem gier, zresztą – obecnie jestem raczej graczem niedzielnym i nawet nie wiem, jakie wymagania mają poszczególne tytuły. Rozpiskę sprzętową znajdziecie tutaj, ja tylko powiem, że empirycznie, surfując po internecie i oglądając wideo w 720p, nie miałem żadnych problemów.

Podsumowując…

…przy tych wszystkich wadach i zaletach komputer jest… średni. Praca z nim była całkiem przyjemna, co na pewno po części jest zasługą dość miłego systemu operacyjnego. Jednocześnie – oglądanie filmów na tym modelu raczej nie dostarczy wyjątkowych wrażeń. Czas pracy na baterii nie zachwyca. Fajna jest klawiatura, głośniki i trackpad, bebechy też ma dość żwawe. Dobrze radzi sobie z temperaturą, cieszy pojemny dysk.

Sony VAIO

Myślę, że ocena zależy od tego, co robicie ze swoim komputerem i czego oczekujecie od laptopa. O ile dla mnie temperatura czy czas pracy są ważne, to dla kogoś innego ważniejsze będą np. pojemność dysku i grubość urządzenia. Każdy powinien indywidualnie ocenić, czy wydałby 3700zł na ten komputer.

Przypominam, że za jakiś czas pojawi się druga część recenzji, w której napiszę o Windowsie 7 i dodatkowym oprogramowaniu Sony, które jest defaultowo zainstalowane na tym laptopie.

Plusy:
- szybkie bebechy i pojemny dysk
- nie nagrzewa się podczas pracy
- masa portów
- fajna klawiatura i głośniczki

Minusy:
- grubość
- czas pracy na baterii nie zachwyca…
- wentylacja w miejscu, gdzie trzymam dłoń, grr…
- słaba jakość obrazu przy odtwarzaniu filmów
- “podrobiony” multi-touch

19 grudnia, 14:40

© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.
RegulaminAutor RSS Facebook