Pewnie jeszcze pamiętacie, jak ostatnio recenzowałem laptopa Sony VAIO :) Wspominam o tym, bo śmiałem się, że to taka recenzja peceta okiem makowca. Teraz mogę powiedzieć, że recenzja Magic Mouse to recenzja myszki okiem kogoś, kto z myszek… prawie nie korzysta ;)
Za udostępnienie myszy do testów serdeczne dzięki firmie Apple, która w grudniu bawi się w Świętego Mikołaja i rozdaje sprzęt (ale potem każe oddać ;)).
Dlaczego chciałem Magic Mouse?
Wyjaśniając – urządzenia wskazujące, z których korzystam, to albo tablet (w pracy i w domu), albo touchpad (w terenie). Przyznam jednak, że od dawna czekałem na coś takiego, jak Magic Mouse. Dlaczego? Bo jest ultraprzenośna i malutka, a przy tym na tyle duża, że nie trzeba jej trzymać dwoma palcami, jak dodawane do gazet “mini-mysze” ze zwijanym kabelkiem.
A są takie sytuacje, że chciałbym mieć przy sobie myszkę. Wiecie – jestem w pracy, obok leży laptop. Korzystam z trackpada, tabletu nie mam (bo musiałbym mieć dwa na biurku, bez jaj), a pracuję intensywnie. Mysz na bluetooth wydaje się być idealnym rozwiązaniem. Głupio by jednak wyglądało, gdybym w malutkiej torbie Tucano na MacBooka Air trzymał też jakąś wielką i grubaśną mychę Logitecha. Po prostu – nie ten target.
Dla kogo?
No właśnie – target. Magic Mouse nie jest dla każdego. Jeśli jesteś pro-graczem, albo grafikiem, który rysuje myszką… no dobra, to drugie jest raczej absurdalne, ale jeśli korzystasz z myszy intensywnie, robiąc przy tym rzeczy inne, niż codzienna obsługa komputera i grzebanie w internecie – warto rozejrzeć się może za czymś wygodniejszym.
Magic Mouse to świetna myszka dla “przeciętnego” użytkownika. Dla takiego, który nie potrzebuje 10 przycisków albo kontrolowania szybkości kursora, ale chce mieć wygodny, lekki i ładny gadżet.
Magiczna mysz
Takim właśnie użytkownikiem jestem ja, przystąpiłem więc ochoczo do testów Magic Mouse ;) Mychę dostałem w bardzo sympatycznym, niewielkim pudełeczku (patrz – zdjęcia). W środku mieszczą się dwie baterie-paluszki. Oczywiście nie ma żadnego kabla. Na spodzie znajdziemy tylko włącznik, przycisk do otwierania obudowy (celem wymiany baterii) i dioda elektroluminescencyjna (znaczy – to, co kiedyś było kulką ;)).
Podłączenie myszki do komputera nie sprawiło żadnego problemu. Ot, włączony bluetooth, pytanie, czy chcę, potwierdzenie… i działa (o ile oczywiście macie zaktualizowany system – w innym wypadku, trzeba pobrać sterowniki w Uaktualnieniach).
W Preferencjach Systemowych dostajemy taki oto panelik:

Jak widać, możemy włączać i wyłączać dodatkowe opcje myszki. Fajną sprawą jest poziom baterii, widoczny na dole.
Prawy, lewy, przewijanie…
No właśnie – sama mysz wyposażona jest w dwa przyciski, znajdujące się de facto w środku urządzenia, więc na zewnątrz nie ma żadnego “podziału”. Całe szczęście, działa to o wiele lepiej niż w “starym” Mighty Mouse. Nigdy nie zdarzyło mi się kliknąć źle – działa fenomenalnie.
Jak na pewno wiecie, powierzchnia Magic Mouse jest wielkim panelem multi-touch. Dzięki temu, przesuwając po niej palcem, korzystamy z rolki, a dwoma palcami w lewo/prawo – otrzymujemy przyciski “wstecz” i “dalej” (przeglądarka, zdjęcia). Jak to działa?
“Rolka” jest wspaniała. Działa w osiach X i Y, możemy więc poruszać się swobodnie np. po dużym zdjęciu. Jest efekt inercji, to znaczy przewijanie działa tak jak w iPhone – po oderwaniu palca strona jeszcze chwile się przesuwa, chyba, że zatrzymamy ją dotknięciem. Trudno to opisać, jeśli ktoś nigdy z tego nie korzystał – ogólnie, działa to tak, jakbyśmy w “realu” obracali np. kołem od roweru ;) Jest to fantastycznie intuicyjne, bo po prostu działa to tak, jak w prawdziwym świecie.
Dotykowa “rolka” to fantastyczne narzędzie, do którego bardzo szybko się przyzwyczaiłem – świetna sprawa.
Nieco gorzej sprawuje się używanie gestu “dwupalcowego”. Mysz jest dość niewielka, więc przesunięcie po jej powierzchni dwóch palców, dodatkowo wymagające przytrzymania jej pozostałymi, jest raczej średnio wygodne. Całe szczęście, nie jest to coś, czego używamy intensywnie.
Mysz w dłoń!
W takich urządzeniach ważne jest to, jak leżą w dłoni. Magic Mouse w tym wypadku jest… specyficzna. Dla mnie jest bardzo wygodna – jest lekka, a do tego niska, dzięki czemu mogę wygodnie położyć rękę na blacie i trzymać na niej dłoń. Wiem jednak, że dużo ludzi woli “garbate” mychy, na których mogą oprzeć dłoń – tu tak nie działa.
Używanie myszki jest bardzo przyjemne, ale wymaga przyzwyczajenia. Nie wiem, na ile jest to powszechne, ale mamy tu taki “boost” – kiedy poruszamy dłonią powoli, kursor chodzi powolutku, ale kiedy zrobimy szybki ruch – przyspiesza. W ten sposób raz przesunięcie myszy o 5 cm powoduje przesunięcie kursora na ekranie o 200px, a innym razem – o cały ekran. Te “powolne” ruszanie przez pewien czas nieco mnie irytowało, cały czas nie do końca nauczyłem się z tego korzystać – zapewne to kwestia wcześniejszego przyzwyczajenia do tabletu.
Przy używaniu Magic Mouse trudno też nie zwrócić uwagę na design. Mysz jest bardzo ładna, elegancka i stylowa, a przy tym całkiem solidna. Tu spory plus dla Apple.
Podsumowując…
Czy Magic Mouse to dobra mysz? Tak – bardzo dobra. W niektórych wypadkach (jeśli potrzebujesz wygodnej i niewielkiej myszy bez kabla a do tego lubisz niskoprofilowe) – rewelacyjna. W innych (jeśli jesteś graczem i potrzebujesz precyzyjnego, wieloprzyciskowego sprzętu) – lepiej wybrać inną.
Czy Magic Mouse to mysz rewolucyjna? Nie. Wyróżnia się designem i rozwiązaniami (multi-touch), które pewnie niedługo pojawią się w kolejnych produktach, ale to nie rewolucja. Oczywiście, warto sobie zadać pytanie, czy w ogóle możliwe jest stworzenie “rewolucyjnej myszki komputerowej” ;)
Jednym zdaniem: dobry produkt, ale nie dla każdego.
Plusy:
- rozmiary
- szybka instalacja
- design
- porządne wykonanie
- rolka multi-touch
Minusy:
- średnio wygodne gesty dwoma palcami
- niektórym może przeszkadzać brak możliwości “oparcia” dłoni na myszy
- “przyspieszenie” wymagające przyzwyczajenia
- brak środkowego przycisku myszy może przeszkadzać
- wysoka cena (320 zł)
P.S. Jak dobrze pójdzie, to napiszę jeszcze tekst o “alternatywnym” wykorzystaniu MM – czyli o nieoficjalnych sterownikach i instalowaniu jej na PC.





