Wszyscy najbardziej zainteresowani już pewnie dostali zaproszenia do testowej wersji Google Wave, ale jakoś sobie przypomniałem, że mam kilka, z którymi nie mam co zrobić… więc rozdam je Wam, a przy okazji napiszę kilka słów o tym – podobno rewolucyjnym – produkcie.
Póki co z Wave są problemy, ale wydaje mi się, że nie powinniśmy na serwis patrzeć przez ich pryzmat. Oczywiście, działa irytująco wolno, ale to podobno wina niezoptymalizowanego kodu, oczywiście, nie ma tam co robić (i – przede wszystkim – z kim), ale taki jest efekt zamkniętych betatestów. Skupmy się raczej na konkretach.
Tu też jakoś nie jestem hiperentuzjastą. Podobno do Wave mają dojść jeszcze zewnętrzne aplikacje i ich “katalog” w rodzaju Applowskiego App Store – ale póki co to tylko średnio wygodne narzędzie komunikacyjne. Z jednej strony, jako komunikator się nie nadaje, bo jest za wolne – za dużo tu wątków, przycisków, do tego komunikator w przeglądarce jest średnio wygodny. Z drugiej – jako “niespieszna” forma wymiany danych w stylu maila, nie grzeszy wygodą i automatycznie traci swoje walory – przekazywanie informacji “na żywo” przestaje mieć znaczenie.
Po paru tygodniach testów, szczerze mówiąc, zaczynam mieć wrażenie, że Google Wave to fajna zabawka, ładnie zrobiona, w sam raz do pokazywania na prezentacjach, ale bardzo trudna do praktycznego wykorzystania. Szczerze – nie wyczuwam rewolucji.
Jeżeli ktoś jeszcze nie miał okazji (jest ktoś taki?), a chciałby sprawdzić to wszystko empirycznie – mam jeszcze 5-6 zaproszeń, więc walcie (nie musicie wpisywać e-maili w komentarzach, wystarczy, że wklepiecie je w odpowiednie pole formularza).





