Od prezentacji systemu operacyjnego Chrome OS minęło już dobre kilka dni – to w sam raz czas na to, żeby “na chłodno” przeanalizować strategię, jaką kieruje się Google przy tworzeniu tego produktu. Pojawiła się masa komentarzy na blogach i forach, pozytywnych i negatywnych, mądrych i… nieprzemyślanych ;) Teraz coś ode mnie.
Pierwsza myśl – COS to system tworzony “do przodu”, co sprawia, że podejście Google nieco przypomina podejście Apple. Ta druga firma często robi coś, co spotyka się z krytyką “ludu”, bo nie ma elementów, które w obecnej chwili są standardem. Dlaczego? Bo Apple często myśli “naprzód”, starając się przewidzieć, jak rozwinie się technologia w najbliższych latach. Nie zawsze trafiają, ale jak już się uda, to zasiedlają rynek zanim jeszcze ktokolwiek zacznie się tym interesować i zanim konkurencja zacznie robić badania fokusowe, czy to się opłaca ;)
Wracając do Google – w ten sam sposób zdaje się rozwijać Chrome OS. Póki co netbooki to jeszcze “zabawki”. Póki co dyski SSD nie są rozpowszechnione. Póki co podejście do pracy w internecie jako podstawy pracy na komputerze w ogóle, jest jeszcze ciekawostką.
No ale – na logikę. Tak jak notebooki zastępują stacjonarne pecety (bo już nie są “wolniejsze”, bo już nie są “strasznie drogie” etc.), tak pewnie już niedługo każdy będzie miał coś w rodzaju netbooka, czyli ultraprzenośne urządzenie internetowe (tablety?). Dyski SSD na razie są drogie, ale są lepsze niż klasyczne – więc prędzej czy później stanieją i je zastąpią. Interfejsy stron www coraz bardziej przypominają aplikacje desktopowe, więc dla przeciętnego użytkownika rozróżnienie Office 2007 i internetowego Office 2010 będzie trudnością.
W komentarzach pod poprzednim wpisem o COS pojawił się zarzut, że taki system stanie się “cegłą”, jeśli nie mamy dostępu do Sieci. Owszem, ale wszystko wskazuje, że przyszłością internetu jest sieć mobilna. W tej chwili raczkuje (jest droga, wolna i ma problemy z zasięgiem), ale w ciągu lat będzie się rozwijać. Tak jak kiedyś GSM, które kiedyś były drogie i gubiły zasięg, a potem stały się totalnym standardem.
Myślenie o systemie jak o przeglądarce internetowej jest… bardzo rewolucyjne. W najbliższych latach może wiele się zmienić, a założenia Google mogą okazać się kompletnie nietrafione. Trzeba jednak przyznać, że cały pomysł na system jest bardzo logiczny i całkiem niegłupi – obserwujemy w końcu coraz doskonalsze interfejsy webowe. Komunikator, poczta, kalendarz, pakiet biurowy, programy graficzne, wideo, zdjęcia… wszystko to znajdziemy bez problemu w internecie, bez potrzeby używania aplikacji.
Nie wiem jak Wy, ale ja jestem strasznie ciekaw, co z tego wyjdzie :) Bo Chrome OS to nie tylko nowy system operacyjny, ale również zupełnie nowe spojrzenie na systemy operacyjne w ogóle.





