Zwykle staram się nie komentować różnych głupich informacji, podawanych dalej bezmyślnie przez media, ale po przeczytaniu kolejnego niezbyt mądrego tekstu, którego autor nie sprawdził dokładnie, o czym pisze, postanowiłem jednak wyjaśnić co nieco. Mowa oczywiście o tajemniczym i ZŁYM patencie Apple na reklamy w systemie operacyjnym. Ma to niby polegać na tym, że dostajemy tańszą (lub nawet darmową) wersję OS, w zamian za co raz na jakiś czas musimy je oglądać.
Reakcja “mediów”? Oczywiście, Apple jest złe, komercyjne i to szalony pomysł. Te opinie są absurdalne – z kilku powodów.
Nie wspominam nawet o tym, że mowa o specjalnej, być może nawet darmowej wersji systemu. Opcjonalnej. Nieobowiązkowej. Nie wspominam, bo wiadomo, że najchętniej narzekamy na rzeczy, których nie mamy i mieć nie chcemy (patrz: masa ludzi, którzy nie mają iPhone i na niego narzekają).
Wspomnę za to o czymś ciekawszym. Uwaga… Ten patent ma półtora roku. Czy trzeba dodawać coś więcej? Ciekawostka: z rzeczy, które pamiętam, Apple opatentowało również system w trzech wymiarach, kamerę wbudowaną w ekran, chłodzenie laptopów cieczą czy powiększanie fontów w iPhone kiedy telefon się trzęsie (sic!).
Tak to jest, że w USA patentuje się każdą rzecz, która nam przyjdzie do głowy, w nadziei, że kiedyś wykorzystamy jakąś jej część. No panic plis.





