Pewnie już każdy zdążył obejrzeć dzisiejsze nowości od Apple, a jak nie, to może to zrobić gdzie indziej ;) Ogólnie – dzisiejsze produkty oglądałem z rosnącą pewnością, że szczęśliwie zdarzyło mi się mieć rację w pewnych kwestiach.

Po pierwsze – o ile wcześniej “po cichu” wprowadzano niewielkie zmiany w produktach, to teraz bez żadnej prezentacji wrzucono nam dość konkretne nowości. Jak dla mnie pokazuje to, że firma utwierdza się w przekonaniu, że wcale nie potrzebuje Jobsa, a wręcz może on jej zaszkodzić. Choroba “szefa” okazała się być całkiem niezłą okazją do pozbycia się wizerunku Apple=Steve.
Po drugie, Apple powolutku zasiedla niszę tanich produktów. Najpierw iPod Touch, który stał się odpowiednikiem “niedrogiego netbooka” (obniżono jego koszt na maksa), teraz nowy, plastikowy MacBook za 1000 dolców. Przypominam, że wcześniej pozbyli się go na rzecz aluminiowego, ale zmienili decyzję robiąc z tamtego “Pro”, a z mydelniczki “tani komputer”.
Ciekawi mnie też robienie buzzu, z którym mieliśmy do czynienia ostatnio. Podczas ujawniania wyników finansowych, wczoraj, panowie z Apple w zasadzie zrobili sobie za darmo reklamę, coś tam sugerując, że będą nowości. Na fali wszechobecnych pochwał od rana (a także, w ostatnich dniach, artykułów na temat “zieloności” firmy), wypuścili nowe zabawki. Oczywiście, zupełnie przypadkiem, w okolicach daty premiery Windows 7 ;)
Jak dla mnie strategia Apple “bez Steve” zaczyna się coraz bardziej klarować. Co dalej? Zobaczymy – póki co chcę nowy pilocik ;)





