Wczoraj byłem na zakupach. Wcześniej oczywiście przygotowałem listę. W moim przypadku polega to na odpaleniu Things, stworzeniu nowej sekcji zadań i dodawaniu tam tego, czego mi w domu brakuje. To dla mnie wygodniejsze od kartki. Pisząc, pomyślałem sobie, że fajnie by było, gdyby wyszedł Listonic na iPhone.
Tego samego dnia, ale trochę później, zadzwonił do mnie Filip i zaproponował betatesty… aplikacji Listonic na iPhone. “Czytają mi w myślach!”, stwierdziłem, ale zaraz poprawiłem się – “A nie, przecież musieli przygotować aplikację – w takim razie to JA czytam IM w myślach!”. Uspokojony zabrałem się do testów.
Wrócę jeszcze na chwilę do Things. Dlaczego uważam, że to wygodniejsze od klasycznej “karteczki”? Bo iPhone mam zawsze przy sobie i nie muszę szukać pomiętego papierka po kieszeniach. Bo piszę na nim na tyle szybko, że uzupełnienie listy nie jest problematyczne. Bo mogę ją modyfikować na kompie, a potem synchronizować bezprzewodowo. No i moje ulubione – po złożeniu listy mogę zmienić kolejność produktów, według ich ułożenia na półkach w pobliskim sklepie ;)
Pamiętać jednak należy, że Things kosztuje krocie – to kombajn, którego aplikacja kosztuje 10 dolców, a wersja desktopowa – z 50$. Przyznacie, że to sporo, jeżeli potrzebujemy TYLKO listy zakupów. Tutaj pojawia się Listonic ;)
Listonic jest fajny, bo jest za darmo. Jest też fajny, bo synchronizuje się przez internet, nie tylko przez WIFI. Dzięki temu łatwiej jest robić zakupy “rodzinnie” – jeżeli żona wyśle Cię po jedzenie i nagle przypomni sobie, że ma ochotę na lizaka, może dopisać go do Twojej listy.
No ale dobra, ma być o aplikacji na iPhone. Po pierwsze – jest ładna. Elegancka, czytelna i z ładną ikonką (dla mnie to ważne, kasuję aplikacje, jeżeli mają brzydkie ikony – serio).
A jak działa? Fajnie. Jest tu wszystko, czego potrzeba. App jest “sfokusowany” na to, co ma robić najlepiej – czyli listy zakupów. Bardzo fajnie jest rozwiązane “odznaczanie” produktów, robimy to szybko a do tego kupione rzeczy lądują na osobnej liście – bardzo fajne.
Synchronizacja jest szybka i wygodna. Dodawanie pozycji przez aplikację webową jest proste, a przy odpalaniu/odświeżaniu aplikacji na iPhone lądują w telefonie. Oczywiście możemy wszystko przesuwać i sortować.
Braki? W sumie szkoda, że nie ma świetnego systemu sugestii, znanego z wersji webowej. Za bug uznaję też to, że w momencie przełączania pomiędzy zakładkami “edycja prosta” i “edycja zaawansowana”, zawartość tej drugiej się resetuje – ale to do przyzwyczajenia :)
Czy będę korzystał z Listonica? Nie wiem, w sumie przyzwyczaiłem się do Things, a nie dane jest mi robić zakupów “zdalnie sterowanych” przez żonę – pewnie dlatego, że nie mam żony :) Moja dziewczyna jednakowoż już zaciera ręce, myśląc o możliwości dodawania mi ukradkiem słodyczy do listy zakupów, więc – może kiedyś ;) Na pewno jednak przydatność serwisu dla “iPhonowiczów” mocno się zwiększyła.










