Blog wyświetla się teraz w zwężonej wersji. Żeby korzystać z wszystkich funkcji, powiększ okno przeglądarki.

Autor

Na co dzień pracuję nad Ding.pl. Ciągle nie mam czasu na pisanie bloga. Na Twitterze też jestem.

Menu

Ja na Facebooku
Fanpage playr
Twitter
RSS
O autorze
Ding.pl
08:06

Listonic na iPhone – betatest

ListonicWczoraj byłem na zakupach. Wcześniej oczywiście przygotowałem listę. W moim przypadku polega to na odpaleniu Things, stworzeniu nowej sekcji zadań i dodawaniu tam tego, czego mi w domu brakuje. To dla mnie wygodniejsze od kartki. Pisząc, pomyślałem sobie, że fajnie by było, gdyby wyszedł Listonic na iPhone.

Tego samego dnia, ale trochę później, zadzwonił do mnie Filip i zaproponował betatesty… aplikacji Listonic na iPhone. “Czytają mi w myślach!”, stwierdziłem, ale zaraz poprawiłem się – “A nie, przecież musieli przygotować aplikację – w takim razie to JA czytam IM w myślach!”. Uspokojony zabrałem się do testów.

Wrócę jeszcze na chwilę do Things. Dlaczego uważam, że to wygodniejsze od klasycznej “karteczki”? Bo iPhone mam zawsze przy sobie i nie muszę szukać pomiętego papierka po kieszeniach. Bo piszę na nim na tyle szybko, że uzupełnienie listy nie jest problematyczne. Bo mogę ją modyfikować na kompie, a potem synchronizować bezprzewodowo. No i moje ulubione – po złożeniu listy mogę zmienić kolejność produktów, według ich ułożenia na półkach w pobliskim sklepie ;)

Pamiętać jednak należy, że Things kosztuje krocie – to kombajn, którego aplikacja kosztuje 10 dolców, a wersja desktopowa – z 50$. Przyznacie, że to sporo, jeżeli potrzebujemy TYLKO listy zakupów. Tutaj pojawia się Listonic ;)

Listonic jest fajny, bo jest za darmo. Jest też fajny, bo synchronizuje się przez internet, nie tylko przez WIFI. Dzięki temu łatwiej jest robić zakupy “rodzinnie” – jeżeli żona wyśle Cię po jedzenie i nagle przypomni sobie, że ma ochotę na lizaka, może dopisać go do Twojej listy.

No ale dobra, ma być o aplikacji na iPhone. Po pierwsze – jest ładna. Elegancka, czytelna i z ładną ikonką (dla mnie to ważne, kasuję aplikacje, jeżeli mają brzydkie ikony – serio).

A jak działa? Fajnie. Jest tu wszystko, czego potrzeba. App jest “sfokusowany” na to, co ma robić najlepiej – czyli listy zakupów. Bardzo fajnie jest rozwiązane “odznaczanie” produktów, robimy to szybko a do tego kupione rzeczy lądują na osobnej liście – bardzo fajne.

Synchronizacja jest szybka i wygodna. Dodawanie pozycji przez aplikację webową jest proste, a przy odpalaniu/odświeżaniu aplikacji na iPhone lądują w telefonie. Oczywiście możemy wszystko przesuwać i sortować.

Braki? W sumie szkoda, że nie ma świetnego systemu sugestii, znanego z wersji webowej. Za bug uznaję też to, że w momencie przełączania pomiędzy zakładkami “edycja prosta” i “edycja zaawansowana”, zawartość tej drugiej się resetuje – ale to do przyzwyczajenia :)

Czy będę korzystał z Listonica? Nie wiem, w sumie przyzwyczaiłem się do Things, a nie dane jest mi robić zakupów “zdalnie sterowanych” przez żonę – pewnie dlatego, że nie mam żony :) Moja dziewczyna jednakowoż już zaciera ręce, myśląc o możliwości dodawania mi ukradkiem słodyczy do listy zakupów, więc – może kiedyś ;) Na pewno jednak przydatność serwisu dla “iPhonowiczów” mocno się zwiększyła.

 


© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.