“Blog to, czy nie blog, a może blogoid?”. Co jakiś czas na forach, blogach i konferencjach “w realu” pada to pytanie, na następnie zaczyna się dyskusja: czy aby blog nie powinien mieć jednego autora, czy aby jeżeli wpisy pojawiają się za często, to nie przestaje on być blogiem… Szum kiedyś był, bo ktoś stwierdził, że Polygamia nie jest blogiem, bo jest za często aktualizowana. Na GoldenLine ktoś nawet napisał, że Antyweb już nie jest blogiem… bo tak.
A ja stoję sobie spokojnie z boku, rzadko się wtrącam i – szczerze mówiąc – nie bardzo wiem o co chodzi. Dla mnie sprawa jest dość prosta i średnio warta sprzeczek. Postaram się opisać Wam mój punkt widzenia.
Twory internetowe w tej sprawie podzieliłbym na trzy grupy. Podział ten następuje na podstawie dwóch wartości. Jedną z nich, jest to, czy autor uznaje swoje dzieło za blog, czy nie. Drugą – pewna grupa “blogowych” cech, o której napiszę później. W ten sposób mamy:
- blogi – kiedy autor uznaje, że jego twór jest blogiem, a strona spełnia kilka “blogowych wymogów”;
- blogoidy – kiedy autor twierdzi, że tworzy blog, ale strona nie spełnia wielu zasad tworzenia bloga;
- nie-blogi – zasadniczo wystarczy, że autor nie uznaje swojej strony za blog. Może sobie mieć WordPressa, możemy uważać, że to pasuje do definicji bloga – ale jeżeli ktoś tworzy “serwis” albo “wortal”, to nie ma co go nawracać na siłę.
Okej, zajmijmy się więc dwoma pierwszymi grupami. Jakie cechy powinny określać blog?
- osoba autora – blog musi mieć autora. Podpisującego się nazwiskiem albo ksywą, odpowiadającego w komentarzach, ogólnie – istniejącego w świadomości czytelnika. Może mieć ich wielu, ale blog, w którym teksty podpisywane są jako “redakcja”, to nie blog. Dlatego Polygamia jest blogiem, a Plotek – nie (gdyby oczywiście autorzy Plotka się kłócili ;)).
- sposób pisania – dla mnie to ważne. Czytając bloga chcę przeczytać, co autor ma do powiedzenia, jego prywatne zdanie – a nie nieco przemodelowaną informację prasową na temat, na którym piszący często się nie zna.
- układ newsowy – prosta sprawa, ale trudno ją pominąć. Blog, w którym wpisy pojawiają się np. w zakładkach tematycznych w formie artykułów, to nie blog. Blog ma ten charakterystyczny “stream” informacji :)
To chyba tyle. Serio. Uważam, że na podstawie tych trzech cech można określić, czy coś jest “blogiem”, czy nie do końca, bez zbędnych kłótni i przekrzykiwania się. Najważniejsza jest jednak intencja samego autora – jeżeli uważa, że jego twór to blog, to będzie go traktował jak blog. W tym momencie może nawet naginać te “niepisane zasady” a ja nie mam zamiaru się z nim sprzeczać co do jego “dziecka” ;)


Mat
Racja, tez nie rozumiem zbytnio nad czym tu dyskutowac, blog to blog jesli autor tego chce.
jkrawczyk
Ja to się zastanawiam po co właściwie bawić się w coś takiego jak definicja bloga? IMHO blog jest przedewszystkim prywatną i wysoce spersonalizowaną przestrzenią w sieci, z której autor/właściciel może uczynić cokolwiek zechce i nie musi w tej kwestii słuchać absolutnie nikogo.