iTunes 9 – wady i zalety

iTunesStrasznie mnie dziwi iTunes 9. Pokazana podczas ostatniej, muzycznej konferencji nowa wersja najlepszego (moim zdaniem) programu do zarządzania multimediami poprawia bowiem masę rzeczy, których brakowało u poprzedników… ale jednocześnie psuje to, co wcześniej było zrobione dobrze.

Zacznijmy od plusów, czyli tego, co mnie ucieszyło w nowym iTunes.

Nowy wygląd sklepu. No wreszcie! Do tej pory kłopotem był przestarzały interfejs i konieczność zrobienia masy klików, żeby gdziekolwiek się dostać. Bardzo fajne, bardzo “na plus”.

Genius dla aplikacji do iPhone. Dopiero “się uczy”, więc nie działa jeszcze doskonale, ale już jest całkiem nieźle. Przy obecnej ilości aplikacji takie narzędzie na pewno bardzo pomoże w wyłuskaniu tych dla nas najlepszych.

Oczywiście – ulepszona synchronizacja. Sporo nowych opcji przy wrzucaniu naszych plików na iPhone, mnie na przykład bardzo przypadła do gustu opcja “uzupełnij wolne miejsce muzyką”. Po jej zaznaczeniu iTunes wrzuca na iPhone wszystkie wybrane pliki (muzykę, aplikacje, filmy), a jeżeli zostanie wolne miejsce – “dopycha” to dodatkowymi kawałkami. Świetna sprawa, bo wykorzystujemy całą dostępną pamięć, jednocześnie nie musząc “ręcznie” wybierać kawałków i liczyć ile mega zajmują.

Zarządzanie aplikacjami z poziomu komputera. Wreszcie, mając 9 ekranów aplikacji, nie trzeba nimi zarządzać na iPhone. Możemy ustalić sobie wszystko na komputerze, a nawet przenosić programy grupowo albo zamieniać ekrany miejscami. Bardzo wygodne :)

Miksy Genius. Świetna sprawa. Program naprawdę dobrze dobiera kawałki według gatunków i tego, jak do siebie pasują i gra je w nieskończoność. W sam raz na imprezę ;)

Niestety, złych rzeczy jest równie dużo…

Nadal nie poprawiono wyszukiwarki. W zasadzie chyba zepsuli ją specjalnie, bo wcześniej było ok, w końcu od którejś wersji się “spsuło” i nadal jest jak było. O co chodzi? W momencie, kiedy wyszukuję z aktywnym widokiem okładek, to iTunes zamiast pokazać mi wyniki w tym widoku, przełącza się sam na widok listy – mimo, że aktywne są nadal “okładki”. Żeby zobaczyć to, co chcę, muszę przełączyć się na jakiś inny widok i wrócić do okładek.

Interfejs. Coś tu jest nie teges – mam wrażenie, że od jakiegoś czasu Apple za dużo kombinuje. Po QuickTime, który interfejs ma niepodobny do niczego innego, zrobiono iTunes, który ma kolory jak nieaktywne okno Safari. A gdzie ujednolicanie wyglądu programów? Byłoby ładnie, gdyby cały Snow Leopard tak wyglądał – ale nie wygląda.

Kolor tła. Drobna rzecz, ale białe tło autentycznie mnie irytuje. Wali po oczach, a nie można go zmienić, tak jak np. w iPhoto. Trochę bez sensu.

Brak możliwości zmiany rozmiaru okładek. Znów jest coraz gorzej, najpierw w którejś wersji wyłączono skalowanie za pomocą gestu trackpada, teraz wyłączono je w ogóle. Jest jedna, słuszna wielkość okładki, czy jak? Jednak można zmienić rozmiar okładki, trzeba tylko dogrzebać się do opcji aktywowania nagłówka: Widok > Widok siatki > Pokaż nagłówek. Można nawet zmieniać wielkość gestem – zwracam honor ;)

Nie obyło się bez bugów. Wspomniane wyszukiwanie, ale też np. lista podcastów. Mam taki zwyczaj, że część podcastów kasuję zaraz po obejrzeniu, a część zgrywam na dysk zewnętrzny, żeby miejsca nie zajmowały. Problem w tym, że teraz z takim pocastem bez odcinków nie mogę nic zrobić – nawet odświeżyć, w poszukiwaniu nowych epizodów. Podobnie kuleją inteligentne playlisty – w niektórych konfiguracjach błędnie filtrują.

No cóż, sam nie wiem…

Mam jakieś dziwne wrażenie, że nowy iTunes nie został do końca przetestowany. Skąd takie rzeczy, jak brak powiększania okładek? Nie wiem. Sporo poprawiono, ale drugie tyle było lepsze w poprzedniej wersji. No cóż – doceniam poprawki, ale czekam na iTunes 9.1 ;)

14 września, 12:01

© 2009-2012 playr. Traktowanie bloga serio grozi kalectwem.
RegulaminAutor RSS Facebook