Jest nim… iPod Touch. A przynajmniej tak jest pozycjonowany. Case pozycjonowania marketingowego tego produktu jest w ogóle ciekawy. Z pierwszą wersją było słabo – ktoś źle to przemyślał i cały świat traktował “tacza” jak wykastrowanego iPhone. Potem błąd poprawiono – Apple mocno pozycjonowało go jako konsolkę do gier. Teraz strategia znowu się zmienia – iPod Touch wchodzi de facto na rynek… netbooków.
Oczywiście jest to pewne uproszczenie, ale mniej-więcej o to chodzi. Nowy iPod jest promowany hasłami takimi jak “great pocket computer“, a podczas keynote był porównywany do netbooka Dell. Apple sugeruje, że teraz ma “moc”, pojemność (64GB!) i oprogramowanie, które stawia go na równi z takimi produktami, a do tego iPod mieści się w kieszeni i jest NAPRAWDĘ mobilny.

Marketingowa strategia to coś, co przeciętnego konsumenta średnio interesuje. Fajnie, że iPod Touch ma coraz ciekawszy i konkretnie zarysowany wizerunek. Ciekawsze jest jednak coś innego – być może takie pozycjonowanie iPoda Touch sugeruje, że Apple wcale nie jest szerzej zainteresowane rynkiem netbooków i nie wyda żadnego mitycznego MacBooka Touch w najbliższym czasie. Gdyby bowiem tak mówili, nie chwaliliby Toucha jako “pełnoprawnego” kieszonkowego komputera i nie podkreślaliby tego, że w przeciwieństwie do netbooków, mieści się w spodniach.





