| Share |
O odpowiedzialności za treść w internecie
Paweł Opydo, 10 sierpień 2009 | 985 odsłon | 3 komentarze
Jeszcze w nawiązaniu do ostatniej afery, ale bardziej ogólnie. Jak to jest z tym braniem odpowiedzialności za treść w internecie?
Pierwsza rzecz, którÄ… należy zrozumieć, to to, że internet to inne medium, niż jakiekolwiek dotÄ…d. Bardziej zasadne jest porównywanie caÅ‚oÅ›ci “starych” mediów (prasa, telewizja, radio) do nowych (internet, czyli fora, blogi, portale itd.), niż porównywanie internetu np. do prasy.
Najważniejsza różnica jest w tworzeniu treÅ›ci. Tutaj “stare” media różniÄ… siÄ™ tylko w szczegółach. WszÄ™dzie ci “ważniejsi” (dziennikarze etc.) generujÄ… treść, a ci “na dole” (czytelnicy, sÅ‚uchacze) odbierajÄ… jÄ…, nie majÄ…c możliwoÅ›ci zareagowania. W internecie jest zupeÅ‚nie odwrotnie – publikować może każdy, niezależnie, czy jest profesjonalistÄ…, czy amatorem – praktycznie na równych zasadach.
To oczywiÅ›cie wspaniaÅ‚a idea, coÅ›, czego nigdy nie byÅ‚o… Ale musimy siÄ™ pogodzić z tym, że jeżeli każdy może publikować na równych zasadach, to może to robić również półgłówek. W internecie obowiÄ…zuje czysta aż do bólu zasada gÅ‚osu ludu – jeżeli ktoÅ› gada od rzeczy, to zostanie odrzucony przez spoÅ‚eczność. Chyba, że to spoÅ‚eczność gadajÄ…cych od rzeczy – wtedy odwrotnie ;)
W internecie obowiÄ…zuje polskie prawo. Jeżeli mamy to do czegoÅ› porównać, to raczej do ogromnego miasta, a nie do gazety czy radia. Jeżeli ktoÅ› napisze sprayem na pÅ‚ocie coÅ›, co obrazi gÅ‚owÄ™ paÅ„stwa, to zapewne obowiÄ…zkiem wÅ‚aÅ›ciciela pÅ‚otu bÄ™dzie zamalowanie tego, ale nikt nie zamknie go do wiÄ™zienia. JeÅ›li na ulicy ktoÅ› powie, że polityk IksiÅ„ski to pacan, to nikt go nie aresztuje – chyba, że sam IksiÅ„ski zaskarży go o zniesÅ‚awienie w miejscu publicznym ;) A już na pewno do pierdla nie trafi wÅ‚aÅ›ciciel terenu, na którym ów obywatel obrażaÅ‚ IksiÅ„skiego. W gruncie rzeczy dokÅ‚adnie tak jest w Sieci.
Internet to zupełnie inny świat, w którym podróż ze strony amerykańskiego New York Times do strony polskiej gazetki regionalnej trwa kilka sekund. Gdzie każdy może publikować anonimowo lub pod pseudonimem, kiedy tylko ma ochotę. Gdzie można porozmawiać z człowiekiem oddalonym o setki kilometrów, albo w grupie ludzi, którzy nawet nie mają pojęcia, jak wygląda reszta.
Daje to oczywiÅ›cie ogromne możliwoÅ›ci, ale jednoczeÅ›nie sprawia, że jak na dÅ‚oni widać wszystkie spoÅ‚eczne grzeszki ludzkoÅ›ci. Sprzeczki, kłótnie, bluzgi, obraźliwe komentarze. Mamy w tym momencie dwa wyjÅ›cia – albo ocenzurować caÅ‚y internet, albo siÄ™ z tym pogodzić, traktować z dystansem i nauczyć siÄ™ oddzielać ziarno od plew. O ile to pierwsze jest caÅ‚kowicie absurdalne, to to drugie już dość logiczne.
(foto)
Jestem fanbojem Apple, maniakiem gadżetów, internetu i blogów :) Na co dzień pracuję w dziale marketingu Interia.pl.








jeÅ›li przejdzie projekt żeby blogerów traktować jak wydawców to niedÅ‚ugo zajepomysÅ‚owi parlamentarzyÅ›ci wpadnÄ… na pomysÅ‚ że każdy internauta bÄ™dzie miaÅ‚ swój unikalny numer dziÄ™ki któremu bÄ™dzie mógÅ‚ siÄ™ logować do internetu – nie bÄ™dzie zakÅ‚adania kont w serwisach bo od razu wszystkie numery bÄ™dÄ… miaÅ‚y przypisane konta – wszystkie treÅ›ci bÄ™dÄ… podpisane tym numerem – i anonimowość odejdzie w sinÄ… dal
pomysÅ‚ absurdalny ale żyjemy w absurdalnym kraju wiec ………..
Skoro chcemy uskuteczniać cenzurÄ™ internetu, to może postulujmy, aby zagazować półgłówków. Wtedy poziom merytoryczny wypowiedzi w sieci wzroÅ›nie… zresztÄ… nie tylko w sieci.
Jak siÄ™ temu przyjrzeć – internet ma wiele wspólnego z mediami tradycyjnymi. W przypadku prasy, radia i telewizji twórcami treÅ›ci sÄ… osoby w pewien sposób do tego wybrane – reszta może tylko odbierać. W przypadku sieci, wbrew pozorom jest podobnie. Userzy internetu sÄ… podzieleni na trzy grupy: Visitors, Users i Creators. OdwiedzajÄ…cy tylko sobie oglÄ…dajÄ…, czytajÄ…, ewentualnie majÄ… konto na naszej-klasie. Users – aktywnie używajÄ… sieci, ale to trzecia grupa – Creators publikuje. Tworzy blogi, mikrobloguje i tym podobne. I niestety tych jest najmniej! Na 100 korzystajÄ…cych z sieci, może jeden coÅ› napisze. ZresztÄ… każdy blogger, Ty Pawle zapewne też, doskonale o tym wie. Wystarczy zobaczyć jaka jest odwiedzalność bloga, a ile pojawia siÄ™ komentarzy. (WÅ‚aÅ›nie zauważyÅ‚em prawidÅ‚owość – generalnie jest wÅ‚aÅ›nie okoÅ‚o 1 komentarz na 100-150 wizyt na blogu…. No chyba, że temat kontrowersyjny). Anyway… konkludujÄ…c – w internecie też nie wypowiada siÄ™ każdy. Robi to zdecydowana MNIEJSZOŚĆ użytkowników, ale “próg wejÅ›cia” jest znacznie niższy. Bo żeby publikować w Wyborczej to jednak trzeba coÅ› tam zrobić, a trollowac na forum można bez problemu…
Dokładnie, różnica jednak polega na tym, że w internecie pomiędzy tymi grupami można się bezproblemowo przemieszczać :) W ciągu 5 min zakładasz blog i już z usera stajesz się twórcą (a w zasadzie tym i tym na raz).