Ostatnio sporo rzeczy mam na głowie, ale powoli trzeba się zabierać za pisanie trzeciej części testów iPoda Shuffle :) Tym razem – recenzja właściwa, “crashtesty” i tak dalej. Gwoli ścisłości nadmieniam, że sprzęt do przetestowania dostarczyła firma Apple. Okej, jak wygląda zabawa z “szufelką”? Tak sobie. Odtwarzacz nie jest dla każdego, ma wady i zalety.
Po pierwsze – sterowanie. W testach praktycznych wyszło mi, że w podstawowych funkcjach pilocik sprawuje się bardzo dobrze – zresztą, tak samo jak na iPhone. W stosunku do możliwości poprzedniego modelu nie zauważyłem utrudnienia. Tak samo przewijanie (klik i przytrzymanie). To, co jest super, to “dostępność” tego sterowania. Dużo łatwiej sięgnąć do kabelka, niż szukać odtwarzacza gdzieś w fałdach ubrania – genialna sprawa.

Gorzej ze słynnym Voice Over, czyli odczytywaniem tytułów kawałków. Działa, fajny bajer… Ale tylko bajer. O ile na początku była to miła zabawka, to potem nie miałem praktycznego powodu sprawdzać, jakiego kawałka słucham. Znajomość tytułu przydaje się, kiedy szukam piosenki na liście. Docenić należy, że czyta fajnie i wyraźnie, ale to raczej marketingowy “gadżet”, a nie coś, z czego można często korzystać.
Wybieranie playlist jest ok. Odczytywanie wszystkich playlist wprawdzie trochę trwa, ale lepsze takie, niż żadne – zwłaszcza, że można to robić bez wyciągania odtwarzacza.
Jakość dźwięku niestety nie powala – to wina odtwarzacza, bo testowałem te same słuchawki na iPhone i Shuffle. iPod jakby “spłaszcza” dźwięk – melomanem nie jestem, więc nie znam konkretnych powodów, ale bas zlewa się z otoczeniem, wszystko jest jakby bardziej “dudniące”, jakbym słuchał z wiadrem na głowie. Inna sprawa, że po 15 minutach słuchania przyzwyczaiłem się do takiej a nie innej jakości i w zasadzie za bardzo mi to nie przeszkadzało.
Crashtesty – tu zdecydowanie lepiej. Odtwarzacz, z racji swojej budowy, nie ma wielu części, które można zepsuć ;) Klips jest praktyczny i bardzo mocny – dobrze założony raczej nie odpadnie nam ze szlufki (czy innej części ubrania). Moje uszy są jakoś genetycznie przystosowane do applowskich słuchawek ;) , więc przy próbach “biegowych” nic nie wypadało i nie przeszkadzało.
iPod Shuffle nie jest idealnym odtwarzaczem, ale to też nie produkt dla każdego. Traktowałbym go raczej jako typowy “drugi” player. Jeżeli korzystasz z iPhone albo iPoda Classic, a potrzebujesz niewielkiego, lekkiego odtwarzacza do biegania, wyjścia na spacer albo do jazdy na rowerze, to jest w sam raz. Dzięki klipsowi będzie mocno trzymał się ubrania, a pilocik ułatwi szybką nawigację bez przerywania tego, co akurat robimy. Jednocześnie nie wybierałbym “szufelki” jako główny odtwarzacz – do tego brakuje mu pojemności i elastyczności funkcji.
Trochę zaskakujące jest to, że w zasadzie najtańszy iPod jest iPodem… dla bogatszych. W sensie – dla ludzi, których stać na zakup tego cacka jako “drugiego” odtwarzacza. Nie zmienia to jednak faktu, że dla nie-melomanów, którzy po prostu potrzebują solidnego, fajnego, lekkiego playera, z którym będą biegać, jeździć i wspinać się po skałkach, to Shuffle wydaje się być całkiem niezłym wyborem.
Plusy:
- Lekki i mały;
- Wygodne sterowanie;
- Porządne wykonanie;
- Fajnie gadający Voice Over;
- Design;
- Klips!
Minusy:
- Taka sobie jakość dźwięku;
- Voice Over to tylko bajer;
- Mimo wszystko spora cena, jak na “drugi” odtwarzacz;





